Nie dojechałem...
Szkoda bo wygląda na to, że warto było. Takich widoczków jest jeszcze w Portugalii całkiem sporo ale próżno szukać ich w pobliżu hoteli i obleganych plaż.
Fajne, dawaj dalej.
Nie dojechałem...
Szkoda bo wygląda na to, że warto było. Takich widoczków jest jeszcze w Portugalii całkiem sporo ale próżno szukać ich w pobliżu hoteli i obleganych plaż.
Fajne, dawaj dalej.
Na ostatnim światło mało korzystne, a szkoda, bo obiekt wart porządnego sfotografowania. Rok temu, w Chłapowie, o 5 rano (robiłem zdjęcia) natknąłem się na wywieszone pranie nad dmuchanym basenem dla małych dzieci. Czyżby oszczędzanie wody? Wyglądało to przezabawnie, więc zrobiłem zdjęcie. Myślałem, że będzie dobre, ale niestety, po wywołaniu przekonałem się, że nie umiem naświetlać Velvii... Taka tam anegdotka, o praniu i slajdach.
Pzdr
Komercyjne figurki świętych doskonale obrazują stan mający miejsce w całym chrześcijańskim świecie i jeszcze o solidnych historycznych tradycjach. To jest prawie a raczej na pewno norma. Widząc taki kadr wiem jaka religia w danym miejscu. Twoje zdjęcie pokazuje, że pomimo komercji może ona mieć jakąś twarz i generalnie nie budzić delikatnie mówiąc zdumienia. Wolę już taką komercję od dmuchanych plastikowych butelek z zakrętką w kształcie korony, czy obrazu świetego z twarzą zblazowanego playboya i innych takich oferowanych w naszych miejscach kultu. Ale dość bo ot się robi. 75- suszące się pranie w pięknym słońcu i lekim wietrze na dość prowizorycznym sznurku. Swojski ale bardzo sympatyczny kadr.
pozdrawiam Wiejo
70 i 75. Świetne. Bije z nich spokój, harmonia. Patrzę na 70 i widzę spokojnie, powoli żyjących ludzi. Starców siedzących przed swoimi domami i palących papierosy albo grających w szachy, gospodynie siedzące w oknie, dzieci leniwo kopiące w piłkę, albo odpoczywające w cieniu po grze w tak upalny dzień. Niedaleko znajdują się winnice i wlaśnie dojrzewają winogrona. Powietrze jest gorące, ale nie suche lecz przyjemnie wilgotne. Pachnie latem.
70ka i u mnie mogłaby z powodzeniem wylądować na ścianie. Może razem z 75ką?
W każdym razie zazdroszczę Ci tych dwóch fotografii, Smerfie.
A mi cały czas siedzi w głowie Twoje zdjęcie numer 64 ( w knajpie ). Jest świetne - już drugi raz to piszę.
pod czy na?
O focie w knajpie chyba już pisałem, zachwycila mnie, świetna po prostu. Ale gdybym chcial zawiesić ją na ścianie, to byłoby chyba lekkie nadużycie![]()
Chciałem znaleźć fragment przewodnika, w którym autorzy porównują liczbę fatimskich plastikowych figurek do liczby produkowanych na potrzeby DisneyLandu figurek Myszki Miki. Obrazoburcze, może, ale Fatima mnie nie urzekła, wręcz przeciwnie. W sensie: cynizm sprzedawców był porażający.
Paulozinho - to Ty wspomniałeś w tym wątku o kontrastach swego czasu, prawda? Pranie z foty 75 suszyło się w odległości 15 minut na piechotę od centrum Coimbry, po drugiej stronie rzeki co prawda, niemniej, nadal blisko. O pustych ulicach Lizbony nie wspomnę, podobnie jak o niszczejących pięknych kamienicach i psich kupach na chodnikach w centrum stolicy. Więc to pranie to właśnie taki kontrast. Z jednej strony to, z drugiej multum pięknych i uroczych miejsc, poczynając od lizbońskich kamiec właśnie, skończywszy na dolinie Douro, która po prostu jest przepiękna (nie mam stamtąd zdjęć, niestety, ale jechaliśmy autobusem do Porto, mijaliśmy tarasy obsadzone winoroślą... widzieliśmy to, może tak i lepiej).
W każdym razie, zarówno Fatima, jak i Coimbra, która poza tym jest pięknym miastem, ale nie mam skanów slajdów, na których widać wspaniałą panoramę miasta, więc ich nie pokażę, więc, powtarzam, Fatima, jak i Coimbra, a w sumie to i cała Portugalia, pozostawia uczucia dość mieszane. Teraz, rzecz jasna, chciałbym tam wrócić, ale pamiętam, że po tygodniu miałem tego kraju leciutko dość. Potem się uodporniłem. Fota, którą zamieszczam poniżej ma jedynie obrazować to, co mówię (i tak, wiem, że jest niefajna, źle skadrowana i tak dalej - ale nie o dobry kadr mi w tym przypadku chodziło) - wydawałoby się, że kraj śródziemnomorski, a w każdym razie umiejscowiany przez wszystkich w kręgu śródziemnomorskiej kultury, winien napawać optymizmem i dawać pozytywną energię. Otóż... nie daje. Atmosfera jest miejscami przytłaczająca. Puste ulice Lizbony o godzinie 22:00 trochę nas smuciły, osobliwie po paru wizytach w Madrycie, w którym życie rozpoczyna się po północy. Czasami w Portugalii jest po prostu... smutno.
Dziękuję wszystkim za tak liczne komentarze. e-510 - trochę smutno, że Ci się nie podoba, mojej oceny odnośnie tego zdjęcia jednak Twoja nie zmienia - tytuł wątku do czegoś zobowiązuje.
_______________________ (automatyczne scalenie)_____________________
Hrabio, odnośnie foty 64 - tak, to by było nadużycieW przypadku innych - nie mam przeciwskazań
![]()
Ostatnio edytowane przez Smerf Maruda ; 25.02.09 o 23:45 Powód: Automatyczne scalenie postów
Nie za bardzo chcę mi się w to wierzyć, ale to chyba nie miejsce na takie dyskusje...