Dobra, nie oszukujmy się, w moim przypadku paproszki i brudki nie są środkami wyrazu, na jakiekolwiek wyżyny fotograficznego artyzmu chcę się wspiąć.
No więc, pardon bracia analogowcy, niech będzie, że to niechlujstwo. ICE nie działa na klasycznych czarno-białych negatywach. Z pomocy stempelka korzystam zaś wtedy, kiedy paproch jest ewidentnie ewidentny. W przypadku schodów - powiem szczerze, z ręką na sercu, nie broniąc się - ja tych paproszków nie widziałem. Teraz, na laptoku z rozdzielczością 2000 na coś tam, w największej wersji zdjęcia z flickra, faktycznie, potrafię je dostrzec. Są. To moje niechlujstwo, powtarzam, szczerze to mówię i bez podteksów ni ironii.
Czy przeszkadza on - ten paproszek - w odbiorze zdjęcia? Nie wiem, nie jestem przekonany. Przecieram szmatką szybę skanera, dmucham także na negatywy gruszką, ale zawsze jakiś kłaczek znajdzie swoją drogę do wnętrza skanera, za co przepraszam. W imieniu paproszka i swoim.



Odpowiedz z cytatem

