... do negatywów, slajdów i odbitek. Jaki i dlaczego ten?
Bardzo proszę o porady.
Wersja do druku
... do negatywów, slajdów i odbitek. Jaki i dlaczego ten?
Bardzo proszę o porady.
Epson V700.
Slajdy, negatywy z małego obrazka - z szybkami ANR daje radę (spłaszczenie negatywu), w średnim jest już naprawdę b. dobrze.
Szybki - naraz skanuje 24 klatki małego obrazka, chyba 16 zaramkowanych slajdów i 6 klatek formatu 6x6.
Do odbitek też jak znalazł.
Jak ma być b. dobrze, to dedykowany - używany do małego obrazka. Jakiś Coolscan 4000 ED albo Minolta Elite II ze sprzętowym ICE. Bez tego idzie się zajechać na negatywach i slajdach z labu. Paprochy, braki emulsji, powszechne rysy.
Podstawowe pytanie ile jest kasy do wydania i jaki format ? Dodatkowo do czego mają być użyte pliki wynikowe ? Czy tylko publikacja w necie czy wydruki na dużym formacie ?
Jeżeli tylko mały obrazek i fundusze ograniczają to V300 da radę. Jeżeli mały i średni i fundusze ograniczają to V500. Jeżeli ma być uniwersalnie a kasy dużo to V700 ladnie się prezentuje na biurku.
Jednak bogatszy o moje doświadczenia w skanowaniu jeżeli zależy Tobie na dobrej jakości to sugeruje taki myk. Do małego obrazka tylko dedykowany, może jakaś używana Minolta na USB. Oprócz tego V500 która obskoczy pozytywy i średni format.
Zerknij do mojego wątku analogowego. Podałem tam ciekawy test realnej rozdzielczości skanerów. Można na tej podstawie wyciągnąć ciekawe wnioski.
Bo ja zawsze się kieruje "stosunkiem" ceny do możliwości ;-)
PS.
Tylko że nic nie mówisz do czego to ma być, jaki format negatywu, do czego te skany itd. Z moich doświadczeń mogę powiedzieć że skaner to jedno a wypracowanie własnych metod to drugie. Im tańszy skaner (szczególnie płaski) tym więcej będzie trzeba się napracować. Jednak nie oznacza to że z V300 który używany kosztuje może ze 200pln nie da się wycisnąć sensownego obrazka. Tym bardziej że kolega biegły w PS. więc triki ze skanowaniem negatywu jako pozytyw i późniejsze ręczne odwracanie krzywą to dla niego betka.
Zerknij proszę do wspomnianego już wątku analogowego, gdzieś na początku wstawiłem co nieco na temat moich doświadczeń ze skanowaniem.
V300 nie polecam - miałem, skanowałem i odesłałem z ulgą do producenta.
Może i się nadaje do małego obrazka, widziałem zadowalające przykłady skanowania ale sam dostawałem budyń. Nie wiem dlaczego bo ustawienia były poprawne, znam się trochę na podobnym sprzęcie, przeprowadzałem całą procedurę wstepną od A do Z ale z rozdzielczości nie byłem zadowolony.
Z tańszych płaszczaków podobno warto kupić Epsona V600 bo ma juz poprawione ramki do skanowania negatywów względem V500. Z innych skanerów tylko do małego obrazka dobre opinie ma Reflecta Crystalscan 7200 z ICE i AF ale to skaner dla cierpliwych bo każdą klatkę filmu skanuje się oddzielnie.
Sam dałem sobie tymczasowo spokój z analogami - fajna sprawa ale wymaga sporo czasu, przygotowań i co nieco miejsca w domu. Chwilowo wolę poswiecić więcej czasu na doskonalenie jednej techniki.
Właśnie Mcarto poruszył sedno sprawy wyboru skanera do negatywów, w dobie powszechnej cyfryzacji. To nie lata 90, ew. początek 2000 aby męczyć się ze skanowaniem.
Cały proces przy użyciu tańszego skanera potrafi naprawdę zniechęcić do robienia analogiem, albo archiwizacji już zrobionego materiału. Jest wolno, jakościowo kiepsko - więc gratyfikacja w postaci pliku wynikowego jest niska w porównaniu z nakładami.
Saboor, najlepiej jakbyś kupił dedykowany do klisz i cokolwiek do odbitek, nawet V350 (najtańszy wariant 350 PLN V350 i dedykowany okolice 900 PLN). V700 do negatywów i odbitek wyjdzie niestety 1400-1500 za używkę. Inaczej skończy się tak, że rzucisz to w cholerę albo i tak kupisz V700.
Moim zdaniem wszystko zależy od wypracowania własnej metody lub zaimplementowania czyjegos gotowego pomysłu. Kolejna sprawa to do czego mają być użyte zdjęcia. Jeżeli tylko do publikacji w sieci to najtańszy z wymienionych V300 daje rade (używkę kupisz za 200pln). No i kolejna kwestia to ilość kasy jaką możemy wydać.
Bo tak naprawdę pieniądze decydują o rozwiązaniu. Saboor zna się na obrobce więc każdy ze znanych algorytmów skanowania i obróbki będzie dla Niego prosty.
Kolejna sprawa czy ten projekt analogowy Saboora to chwilowa zachcianka czy coś dłuższego.
W takich sytuacjach każdy musi odpowiedzieć sobie sam na te pytania i rozważyć priorytety.
Jeżeli kasy jest sporo to najrozsądniej kupić dedykowany do małego obrazka, a jakiś dobry płaski do średniego i pozytywów.
Masz rację gibberpl to nie te czasy żeby się męczyć z techniką. Ja zawsze powtarzam że portfel decyduje o komforcie życia i pracy. Jeden ma dużo kasy i kupi dwa skanery każdy do czegoś innego. Drugi kupi używany V300 za śmieszne pieniądze. Ten pierwszy z grubym portfelem zeskanuje szybko i bez zbytniego wysiłku (co nie znaczy że może być totalnym ignorantem). Ten drugi będzie musiał się troszkę więcej wysilić ;-)
Znam ludzi którzy dzisiaj robią zdjęcia tylko analogiem i używają właśnie tego śmiesznego V300 i to z oryginalnym softem Epsona. Z tego co wiem i widzę to dają radę. ;-)
Niestety miałem jak kolega powyżej. Po początkowym zapale stwierdziłem że po co z tym walczyć, przecież jest cyfra ;-) (temat skanowania zabił we mnie całą chęć do analoga, zresztą pisałem o tym kiedyś w wątku analogowym, najśmieszniejsze jest to że rzuciłem to w momencie kiedy osiągałem już naprawde bardzo dobre efekty w skanowaniu V500tka)
Dzisiaj miałbym inne podejście do analoga, użyłbym go tam gdzie cyfra w małym obrazku nie daje rady. Tylko gdzie znaleść taką niszę dla zwykłego śmiertelnika. Póki co jedyne co widzę i naprawdę bardzo kusi to... slajdy oraz projektor i duży ekran.
Przyda się info - odezwę się
budżet jaki przeznaczam na same skanery(skaner) to od 1.500zł do 5.000zł
Raczej dłuższego, a przy okazji wątek jest w cyfrowej ciemni, by ludkowie mieli "gotowca" co? po co? i za ile.
Z kompromisem - tylko 120 - Epson V600.
Dobrze - 120 - Epson V700
Dobrze - 120 i LF - zostaje tylko V700
Chciałem zauwazyć że v500 do sredniaka daje rade i od v600 praktycznie niczym sie nie rózni a jest sporo tańszy. Ja skanuje na nim nawet 4x5 i daje radę. uprzedze pytania 4x5 skanujemy na dwa razy a PS skleja zdjecia idealnie swoja wtyczka....
A ja pozwolę sobie przypomnieć, że wciąż najtańszym i chyba wciąż najlepszym sposobem na mały obrazek jest ten:
http://as.elte-s.com/patrz/poczytaj.htm
Próbowałeś? Ja tak. Nikon D700+Micro Nikkor 60/2.8. Do tego specjalnie zrobione podświetlenie. Słaby DR, słaba ostrość, dużo zabawy w Ps, bo kolory przy odwróceniu negatywu C-41 się rozjeżdżają. Brak ICE. Także dzięki, byłem tam i dedykowany, który mam - Minolta Elite II kładzie to na łopaty.
Mam dokładnie odwrotnie :) Olbrzymia dr (wreszcie dało się przenieść z negatywów to, czego nie zjadł papier), ostrość w pełni kontrolowana, kontrola rozproszenia tłumi śmieci i rysy, a zabawa w ps... wiadomo, bez zabawy nie ma rezultatów. Zresztą, tu jest porównanie: skan odbitek i tego, co się udało zrobić przedstawioną metodą.
Maskę zdejmuje się łatwo, trzeba tylko myśleć ''negatywowo'', bo w ACR połowa suwaków działa na odwrót.
Tak na marginesie, skanery nie mają tak wielkiej dynamiki jak cyfraki. Przy dobrych materiałach pracują poprawnie, a zabawy z obróbką jest niewiele (jeśli nie chce się nic zmieniać), jednak gdy zaczniemy skanować stare orwo, skaner nie ma szans z cyfrą.
Zależy jaki skaner. Orwo NP nie stwarza problemów. Orwocolor i Orwochrom dają się ogarnąć funkcjami ICE ROC i GEM. Myślisz, że będę się kłócił. Właśnie, że nie ;-)
Byłbym wdzięczny jakbyś podzielił się wynikami skanowania.
Przeniosłem tak ponad tysiąc zdjęć, wszystkie zbiory negatywów, które mi się ostały po licznych przeprowadzkach. Żałuję, że tak mało, ale cóż... nie miałem kopii na serwerach :) Zajęło mi to mniej więcej miesiąc, w ramach wieczornych zabaw (samo skanowanie - dwa wieczory). Są to typowe zdjęcia pamiątkowe, głównie tak zwane knoty więc nawet tego nie wystawiam.
Piękna dynamika, dostępna dopiero od niedawna (D5100, OMD i podobne):
http://as.elte-s.com/temp/skanowanie/1.jpg
Z ostrością też jest nieźle, jeśli weźmiemy pod uwagę, że to rozklekotany zenit z heliosem:
http://as.elte-s.com/temp/skanowanie/2.jpg
''Skanowałem'' to jeszcze 6mpx lustrzanką, aby pozbyć się charakterystycznego szumu cyfrowego przydałoby się coś współczesnego. Acz ostrości od tego nie przybędzie, bo jej po prostu nie ma w materiałach skanowanych. Tak czy inaczej, te zdjęcia wyglądają nieporównywalnie lepiej od odbitek papierowych. Jeszcze kilka przykładów jest tu:
http://as.elte-s.com/old/l/06/02.htm
I z papierów:
http://as.elte-s.com/old/l/06/01.htm
A tu jeszcze ciekawostka, średni format, lecz kiepski, jakiejś ciotki, który potem przeleżał lat kilkanaście zanim został wywołany. To zdjęcie nigdy nie zostało przeniesione na papier, ponieważ pan fotolab stwierdził, że się nie da. I tak film przeleżał jeszcze kilka lat na dnie szuflady ze śmieciami aż wpadł w moje ręce. Tak to wygląda:
http://as.elte-s.com/temp/skanowanie/raw.jpg
http://as.elte-s.com/temp/skanowanie/uratowane.jpg
Materiał wyłącznie sentymentalny, ale jest, nawet w kolorze, choć kusiło zdjąć. Wpadły mi w łapy trzy takie filmy i są to jedyne ujęcia z pewnych miejsc i czasów.
O Janko, ale fajne to zdjęcie dziewczyn w górach. Może napisz jaką metodą to robiłeś, ja po różnych próbach skanowania płaszczakami odpuściłem mały obrazek ale ciągle myślę o przygotowaniu się do pracy z cyfrą i dobrym szkłem.
Całkiem nieźle to wychodzi. Janko dużo jest przy zabawy?
Co do starych kolorów i ich odnawiania to się nad tym często zastanawiam czy warto. Stare kolory mają swój jakiś klimat z tamtych lat i chyba dobrze tak jak pokazałeś to w tym linku
http://as.elte-s.com/old/l/06/01.htm
mieć oby dwie wersje :)
Większość wiedzy jest tu:
http://as.elte-s.com/patrz/poczytaj.htm
choć to sprzed ośmiu już lat więc zmieniły się szczegóły, głównie podczas obróbki rawów. Roboty przy samej obróbce jest tym więcej, im bardziej zniszczony jest materiał i bardziej chcemy go uczynić innym, niż byłby po czystym tylko odwróceniu w pozytyw. Ważna uwaga - negatywy odwracamy w acrze wywracając punkty początkowy i końcowy krzywej, nie inaczej! (nie używamy funkcji invert w szopie). To ma być pierwsza operacja, dopiero później ustalamy wb i całą resztę.
Dokładnie, naprawiać uszkodzenia - owszem, malować - trochę bez sensu. Można kilka dla zabawy, ale roboty przy tym naprawdę dużo, i pół godziny. Sama zabawa z negatywem to kilka minut, chyba że z takim jaki dałem w przykładzie wyżej, gdzie w źródle prawie nic nie było.
Często nie warto walczyć o zdechły kolor i bywa, że lepiej zniszczone barwne filmy odbarwić.
Wygląda to bardzo dobrze, ale widać dużo zabawy w postprocesie, jak również sporo wiedzy. Coś za coś, wolałem osobiście rozwiązanie dedykowane. Wrzucam negatyw, naciskam skan i po dwóch minutach mam to:
(bez korekcji, wyostrzania, prostowania, obcinania ramki, korekcji leveli, krzywych, itp.)
http://www.flickr.com/photos/gibberpl/8562297221/sizes/o/in/set-72157632195986861/
http://www.flickr.com/photos/gibberpl/8549700389/sizes/o/in/set-72157632195986861/
http://www.flickr.com/photos/gibberp...7632195986861/
Gdyby ktoś się pytał o to, co znaczy ''negatywy odwracamy w acrze wywracając punkty początkowy i końcowy krzywej, nie inaczej!'':
http://as.elte-s.com/temp/x2.jpg
A bo czasem zaciem na umysł padnie. Dzięki.:mrgreen: