Może młode Uszatki. Porównaj. http://www.xeno-canto.org/265279
Wersja do druku
Może młode Uszatki. Porównaj. http://www.xeno-canto.org/265279
Reszta zwierzątek po urlopie.
Załącznik 157773
Fajny lisek, co dostał za pozowanie ??? :mrgreen:
Ładny chudzina jest :)
Pozdrawiam.
Pomyślałem, że to dobry wątek dla wklejenia żółwi. Przy okazji wątek się odkurzy :-P
Jest ich kilka. Na pewno jest tam żółtobrzuchy (ten z wyciągniętą szyją) ale przed nim jest inny.
Załącznik 171648
Czy to jest błotny?
Może pomocny będzie spory krop tego zdjęcia.
Załącznik 171647
na żółwiach się nie znam, ale..
ja bym się zastanowił nad tym, co jest w tej wodzie?
za czymś ta kolejka przecież jest
koło miejsca gdzie mieszkam są stawy, a w nich "dzikie" żółwie czerwonolice, w rozmowie z wędkarzami wyszło, że z roku na rok tych żółwi jest coraz więcej
http://www.salamandra.org.pl/obceczerwonolicy.html
z artykułu wynika, że jest to problem :(
Jakoś tu ucichło ostatnio.Warto by odświeżyć wątek.Może wrzucę coś od siebie. Jakieś cztery lata temu włóczyłem się po polach szukając nowych ciekawych miejsc do fotopolowań. Natrafiłem na niewielkie bagienko. Kilkadziesiąt metrów szerokie i jakieś trzysta parę długie.Całość położona w zagłębieniu o stromych brzegach i porośnięte łęgiem (tak to się chyba nazywa).Troszkę się tam pokręciłem i znalazłem obgryziony przez bobra pieniek. Pomyślałem, że to pamiątka po jakimś zabłąkanym boberku który tu kiedyś zabłądził i tyle go widzieli zwłaszcza, że pieniek nie był już świeży a resztą powalonego pnia dawno już się zaopiekowali miejscowi mieszkańcy. Dzień już się chylił więc trzeba było wracać do domu. Wróciłem tam po tygodniu z zamiarem dokładniejszego spenetrowania terenu. I opłaciło się. Gdy zszedłem trochę niżej zobaczyłem prawdziwą bobrową tamę, i to wcale nie taką starą jak wspomniany wcześniej pieniek. Nie miałem już żadnych wątpliwości. Tu ą bobry, tylko jak je upolować ? Chodziłem tam często. Bagienko zmieniało się na moich oczach. Coraz więcej było tam śladów żerowania ale dopiero po trzech latach udało mi się dorwać sprawcę całego tego zamieszania. Dzisiaj to miejsce zmieniło się całkowicie i nadal się zmienia. Bobry budują następną tamę tylko boję się co się z nimi stanie bo coraz więcej ludzi tam się kręci.
Bóbr świetny gratuluję spotkania
Cierpliwość się opłaciła, bardzo fajne zdjęcie boberka.
Bardzo fotogeniczne to rozlewisko i bóbr pięknie zapozował, brawo :)
Fajna relacja i fajne zdjęcia, szczególnie te z rzęsą na wodzie.
Tak, bober super, miejsce piękne. Populacja tych zwierząt moim zdaniem jest bardzo duża, w moich okolicach nadnoteckich ich działalność widać na każdym kroku, pomimo, że ma się wrażenie iż jest ich pełno wokoło, to jednak tylko raz w życiu go spotkałem w cztery oczy.
Bo bóbr europejski jest stworzeniem nocnym i bardzo rzadko pokazuje się w dzień. Odmienny tryb życia - dzienny - mają bobry północnoamerykańskie i tam dużo łatwiej je fotografować.
Tak masz rację. Bobry przez to,że są pod ochroną mocno się rozmnożyły i populacja ich rośnie ale w mojej okolicy jeszcze nie dawno ich nie było. Dlatego bardzo się cieszę z tego spotkania zwłaszcza, że jak kolega "wyszomir" wspomniał to stworzenie która preferuje nocny tryb życia. Nie wiem od czego zależy to czy pokaże się w dzień. Na "moim" bagienku spotkałem go dwa razy a raz słyszałem jak baraszkuje w wodzie. Za każdym razem było to pod koniec dnia ale czy to upodobania rodzinne, czy tylko kaprys tego nie wiem. W tym roku też spróbuje na niego zapolować. Zobaczymy co z tego wyjdzie.Załącznik 188150
w Poznaniu jeden żeruje nad Maltą.
Wieczorem robi się małą atrakcją, psy nie wiedzą jak się zachować - dziwnie pachnie nie ucieka - jednym słowem bardzo dziwny kot , turyści o niebo lepiej - wyciągają telefony i filmują a bóbr ma wszystkich w poważaniu i zajmuje się swoimi sprawami.
Witam.
Nie dawno w wątku "technika fotografowania ptaków" opisałem mój pomysł na budowę czatowni ze styropianu. Pomysł nie zdobył Waszego uznania choć mi on się nadal podoba, ale jak wspomniałem w ww.wątku nie mam własnego gruntu do jego zrealizowania. Drewnianej konstrukcji też na razie nie biorę pod uwagę żeby znów mi jej ktoś nie rozebrał na opał. Ale przecież coś trzeba mieć. Postanowiłem , że zbuduję czatownię w formie szałasu z materiałów które znajdę na miejscu. Tak więc nie włożyłem w tą konstrukcję ani złotówki. Nie użyłem tam ani jednego gwoździa , ani jednej zszywki i ani kawałka sznurka. Patyki na konstrukcje powiązałem pnączem którego tam jest pełno. Nie wiem jak ta roślina się nazywa ale jest dość mocna. Konstrukcja przetrwała trzy wichury i nadal stoi. Całość obłożyłem badylami suchego rdestu i obwiązałem przy pomocy owych pnączy wiązkami suchej trzciny. Podobnymi wiązkami zasłoniłam wejście żeby do środka nie przedostawało się zbyt dużo światła. W środku wykopałem i oszalowałem patykami dołek. Siadam na kawałku styropianu żeby nie złapać "wilka" a nogi wkładam do tego dołka i jest w miarę wygodnie. Dla niektórych takie warunki mogą być zbyt spartańskie ale to nie SPA. Jakieś pięć metrów przed czatownią wkopałem konar dla myszołowa i całość była gotowa. Jeszcze tylko trzeba było zatrzeć błotem lub ziemią miejsca ucinania patyków bo z dala błyszczały jak lusterka. Trochę pracy było ale zero kosztów. Najgorsze okazało się gdy spadł pierwszy śnieg. Dopiero wtedy zobaczyłem po śladach na śniegu ile tam przechodzi ludzi. Wcześniej widziałem tam tylko trzech spacerowiczów z psami. Z jednym nawet pogadałem bo zainteresował się moją pracą ale poza tym miejsce wyglądało na spokojne. Dopiero śnieg pokazał ,że jest ot szlak którym wędkarze chodzą nad Wisłę. Na szczęście oni okazali się nie groźni i mało zainteresowani moim miejscem. Mniej więcej raz w tygodniu podrzucałem tam trzy lub cztery porcje rosołowe. Niestety pogoda jakoś mi nie dopisywała aż do początku marca kiedy to wybrałem się na pierwszą zasiadkę. Przed samą zasiadką przychodziłem tam co dziennie przez pięć dni i przynosiłem po trzy porcyjki rosołowe. Rezultat i samą czatownię przedstawiam Wam do wglądu.
Fajna konstrukcja a i wyniki dyżuru w zasiadce całkiem przyjemne.
Patrzy na Ciebie :)
... masz plusa :)
trochę pracy Cię to kosztowało, ale i efekty czatowania są :)
Podziwiam za cierpliwość i pomysłowość. Efekt super!
Bardzo dobrze, zmień tylko konar na delikatniejszy.
Odnośnie bobrów, tak jak pisałem ich działalność widać w wielu miejscach, od lat widzę ślady po ich wycince drzew, a teraz dopiero odkryłem jak je poobserwować na żywo ;).
Nie wiem czy to przypadek, ale już 3-krotnie wraz z rodzinką mogłem pooglądać jak sobie gałązki skrobią, wystarczyło podjechać samochodem po godzinie 20-stej. Nie boją się samochodu, kieruję na nie światła i tak od niechcenia chwile sobie siedzą, później powoli jakby im coś delikatnie nie pasowało schodzą do wody i płyną spokojnie, wystarczy jednak otworzyć drzwi od auta i postawić nogę na gruncie, to momentalnie zrywają się jak poparzone.
Radość choćby z takiej obserwacji - wielka :)
Ciekawa obserwacja. Niestety w miejscu gdzie ja je widuję nie da się podjechać nawet rowerem. Mam takie pytanie z całkiem innej beczki. Ma ktoś z Was jakieś doświadczenia z radiowym wyzwalaczem migawki? Chodzi mi o to czy to się sprawdza na odległości jakie oni podają w parametrach np. 80m. Ewentualnie jakiś sprawdzony producent. Mam miejsce gdzie prawie zawsze spotykam pustułkę ale nie ma mowy o budowie w tym miejscu czatowni.
No to chłopie zaimponowałeś mi. Takie konstrukcje to tylko z wagarów w podstawówce pamiętam. Zdjęcia myszaka bardzo ładne, więc bakcyla złapałeś. Najlepiej czatownie robić z tego co rośnie wokół, tak jak to zrobiłeś. Nie polecam styropianu bo jak znudzi Ci się ta zabawa zostanie śmietnik na długie lata. Czatownie fajnie się buduje, jednak większość zapomina aby potem posprzątać więc najlepiej jak znaturalizuje się samo. Życzę udanych fotołowów.
Prosta i skuteczna konstrukcja, wielkie brawa za zastosowanie naturalnych materiałów, zdjęcia z zasiadki kapitalne, brawo!
Do takich samych wniosków doszedłem, budować z materiałów na miejscu, może trochę pomóc siatką maskującą ale niekoniecznie.
Moje miejsce w okolicach Bytomia dość często odwiedzane przez lokalsów ale po zawaleniu się pewnej grobli jest jak by spokojniej. Kiedyś się wezmę i wtedy zobaczysz na co mnie stać :)
To i ja coś dorzucę. Ustrzelony pod Magurką. :wink:
Załącznik 189137
Wątek trochę podumiera a szkoda bo to ciekawy i piękny dział fotografii. Kiedyś pisałem Wam o moim "polowaniu" na bobry, których ślady bytowania odkryłem w mojej okolicy. Jako że fotografowanie i obserwacja przyrody jest moją pasją to też cierpliwość musi iść z tym w parze. Szkoda tylko jeszcze, że czasu mam tak mało. Zawsze jednak coś się znajdzie. Kolejne fotki z tego miejsca:
Załącznik 206749Załącznik 206752Załącznik 206753Załącznik 206754Załącznik 206750Załącznik 206751
to ja też coś dołożę - co prawda lato zeszłego roku ale w tym jakoś mi kompletnie spacery nie szły; trochę cropnięte; usiadłem pod zwykłą siatką (tzw szal snajperski) po ciemnicy w miejscu gdzie przylatywały żurawie ale niestety nie udało się, za to maluch z mamusią się obudził i wyszedł z krzaków na śniadanko; a że wyszedł z mojej lewej to nie bardzo się chciałem kręcić w tej siatce ze statywem (to jest jednak minus luźnego maskowania) - w tym przypadku i tak prawie mi pękł kręgosłup jak się zacząłem wykręcać w lewo :wink:
Załącznik 206787
pzdr
Hołek
Przy takich balach ze słomą dobrze by się chyba sprawdził namiot z siatką maskującą. "Przyklejony" do takiego bala skomponował by się z otoczeniem. Ale najważniejsze, że fotka wyszła.
Na forum jest coraz więcej zdjęć nieudomowionej fauny i flory które w sam raz pasowałyby do tego wątku. Sam wątek kiedyś dobrze się rozwijał, teraz trochę podupadł. Wrzucę coś od siebie to może ktoś się dołączy i wątek znów odżyje.
Od paru lat przyglądałem się zaskrońcom które kiedyś wypatrzyłem na spacerze. Znalazły sobie miejsce przy dwóch stawach oddzielonych od siebie czarną, szlakową drogą. Pierwsze moje podejścia były do stawu z łagodnie opadającym brzegiem, gdzie można było uzyskać w miarę niską perspektywę zaskrońca pływającego w wodzie i z tego miejsca pochodzi ta fotka.
Załącznik 210915
Na drugi rok zacząłem rozglądać się przy drugim stawie i spostrzegłem, że tam częściej można je spotkać na brzegu. Spowodowane to było chyba tym, że tam dłużej było słońce i brzeg był bardziej nagrzany. W pewien niedzielny poranek wybrałem się więc na zasiadkę. Godzina nie była zbyt wczesna. Promienie słońca właśnie zaczynały padać na miejsce w którym się ich spodziewałem. Założyłem na siebie kamuflaż, usiadłem i czekam. Miałem szczęście, siedziałem blisko norki w której jeden nocował. Wychylił łepek, ziewnął [ czego niestety nie udało mi się uchwycić na zdjęciu ] i trwał tak przez chwilę ku mojej radości. Był jeszcze ospały, niedogrzany i specjalnie nie zwracał na mnie uwagi.
Załącznik 210900
Byłem zresztą dość dobrze zamaskowany czemu dał wyraz jeden z przejeżdżających drogą rowerzystów w krótkich wojskowych słowach.
- Ja pi....le ale kamuflaż.
Po pewnym czasie wąż sobie popełzł ale pojawił się drugi, większy, też jeszcze trochę nierozbudzony.
Załącznik 210901
Słońce było coraz wyżej i węże zaczęły polować na małe rybki. Ja siedziałem dalej patrząc jak sobie radzą. W pewnej chwili słyszę od drogi głos starszej pani.
- Panie, nic panu nie jest?
Odwróciłem się, przyłożyłem palec do ust i pomachałem na pożegnanie.
- Nic panu nie jest? Usłyszałem ponownie.
- Proszę pani ja tu robię zdjęcia, proszę się mną nie przejmować.
Starsza pani odpuściła i odjechała rowerem. Prawdopodobnie wracała z kościoła. Swoją drogą ciekawy jestem co sobie pomyślała widząc mnie w takim mniej więcej ubranku.
Załącznik 210903
W miarę podwyższenia się temperatury zaskrońce były coraz bardziej nieufne i ruchliwe. Co prawda miałem na sobie kamuflaż, ale patrzyło na nie wielkie oko obiektywu. Obserwowały mnie tak jak ja ich.
Załącznik 210907Załącznik 210908
Jeden tylko był inny. Zainteresował się mną i powoli zbliżał się do mnie okrężną drogą.
Załącznik 210909
W pewnym momencie był tak blisko, że musiałem się naciągać do tyłu, żeby obiektyw mógł złapać ostrość.
Załącznik 210912Załącznik 210911Załącznik 210910Załącznik 210913
Czas fajnie płynął i zbliżała się pora obiadowa. Trzeba było wracać do domu.
Kolega już jadł to i mi zaczęło burczeć w brzuchu.
Załącznik 210914
Tak oto powstało tych kilka zdjęć którymi się z Wami dzielę.
Piękna relacja i ciekawe zdjęcia. Gratuluję wraże i dziękuję za podzielenie się nimi.