Świetne jest to takie, niekomercyjne pokazywanie Wietnamu.
Wersja do druku
Świetne jest to takie, niekomercyjne pokazywanie Wietnamu.
normalnie kurcze pieczone.....;-)...świetne....
[QUOTE=Krakman;804935]Muminek, wybacz ale to zboczenie chyba......:wink:QUOTE]
Nie jestem zboczony:razz:, z poczęstunkiem wygląda tak, w ich kulturze nie wypada odmówić jeśli czymś poczęstują i tak bardzo się ucieszyłem, że były to tylko świerszcze a nie szarańczaki, karaczany lub larwy mącznika, które też są tutaj przysmakiem.
---------- Post dodany 21-03-12 o 00:23 ---------- Poprzedni post był 20-03-12 o 22:57 ----------
Nie można powiedzieć, że jest tam tylko bajzel i prowizorka.
Na wsi jest prowizorka bo nie mają za co i co kupić, nie wiedzą co to młotek, gwoździe, śruby, podstawowy budulec to drewno, łączą wszystko klinami lub wiążą liną, jedyne co jest dostępne do budowy i to od niedawna to cement, pustaki, blacha falista i płyty azbestowe, azbestem jest pokryta większość domków na wsi.
Nie wszędzie jest prąd, jeśli już jest, to doprowadzony cienkimi kablami po drzewach. W zagrodach mają bardzo czysto, kilka razy dziennie zamiatają chałupy i podwórka.
Niestety pokazały się u nich takie specjały jak detergenty i nie mając kanalizacji można sobie wyobrazić co wypływa z wszystkich domów tak jest w górach i na wybrzeżu, po plaży płyną często ścieki.
W sklepach pojawiły się produkty w opakowaniach jednorazowych, oni nie mają pojęcia co z tym zrobić po spożyciu, najczęstszy widok jest taki, rzucają wszystko na ziemię.
Na wsi większość ludzi nie umie czytać i pisać, to jak tam ma być. Nauczenie się angielskiego, by móc się porozumiewać kosztuje tyle ile zarobi przeciętna rodzina przez cały rok. Chcieliśmy jednej dziewczynie wysłać książki do angielskiego, po rozmowie z nią doszliśmy do wniosku, że te książki znikną po drodze i nigdy nawet ich nie zobaczy.
Największy śmietnik rąbią niestety turyści, przywożą w te najbiedniejsze miejsca produkty spożywcze w opakowaniach z tworzywa sztucznego i wszystko to tam zostaje.
Mieliśmy taką przygodę w górach pod Fansipanem, poczęstowałem batonikiem przewodnika, po zjedzeniu opakowanie upuścił na ziemię, musiałem to pozbierać, próbowaliśmy mu wytłumaczyć, że tak nie wolno robić, nie był w stanie tego zrozumieć.
Śmieci jeżeli już ktoś pozbiera są palone na wiecznie tlących się ogniskach, nikomu to nie przeszkadza.
W miastach jest trochę lepiej, są ekipy sprzątające i nocą robią porządki, a jest co sprzątać, na targowiskach które są otwarte prawie cały czas mamy hałdy śmieci, dla szczurów jest to raj, na wsi nie widzieliśmy ani jednego, w mieście są wszędzie nawet w najlepszych restauracjach biegają dosłownie pod nogami.
Widziałem jak ludzie zsiadali ze skuterów i załatwiali się na chodniku, przy tej wilgotności powietrza i wysokiej temperaturze, nie pachnie przyjemnie, do tego odchody psów, są miejsca w większych miastach gdzie sprzątają to sporadycznie.
Mają też nawyk ciągłego plucia i charkania, na początku wędrówki bardzo nas to denerwowało, bo miałem wrażenie jak ktoś ciągle na nas pluje, po kilku dniach można się do tego przyzwyczaić.
W jadłodajniach plują sobie pod nogi resztkami jedzenia i nie tylko. O toaletach nie będę już pisać.
W całym Wietnamie najczystsze miejsca to świątynie.
Mają jeszcze wiele innych nawyków, taka kultura.
Jedzenie wszystkiego z pewnością wynika z biedy, ale jest tam coraz lepiej, ludzie już tak nie głodują odkąd władze uwolniły rynek i pozwoliły im rozwijać własną przedsiębiorczość. Jedynym zwierzęciem do jakiego się przywiązują są kolorowe, śpiewające ptaki, które wyłapują w rezerwatach bo pewnie tam jest ich najwięcej. Klatki z ptakami są dosłownie wszędzie.
Jeżeli chodzi o uśmiechanie się, to pomaga ono w nawiązywaniu kontaktów z tymi ludźmi, są wtedy bardzo mili i otwarci. Historia nie była dla nich łaskawa i swoje przeżyli i to całkiem niedawno.
Pozdrawiam
---------- Post dodany o 00:39 ---------- Poprzedni post był o 00:23 ----------
Tak, często spotykaliśmy mężczyzn z długimi paznokciami, byli to najczęściej taksówkarze, kucharze. Ludzie, którym na oko lepiej sie powodzi, chcą w ten sposób pokazać, że są lepsi od innych. Najczęściej był to mały palec. Do tego często mają założony złoty sygnet.
Śmialiśmy się z kucharzy, że długi paznokieć w małym palcu służy im do nabierania przypraw podczas przyrządzania posiłków.
Jest jeszcze jedna rzecz którą pielęgnują i to też mężczyźni, mianowicie jeden długi włos na twarzy, podobno jest to bardzo eleganckie mieć coś takiego.
Pozdrawiam
Hej, hej :) Jako, że byłem zajęty dopisywaniem kolejnych części swojej fotorelacji, toteż całkowicie zniknęły z mojego pola widzenia inne wątki ale Twój jest wyjątkowy i tak naprawdę to właśnie on zainspirował mnie do opisania swojej podróży :) Dzięki.
P.S.
Zachęciłeś mnie swoimi fotkami by odwiedzić kiedyś Wietnam.
Dzięki Muminek za wyczerpujące informacje. (z tym zboczeniem to oczywiście żart....... kulinarny)
Pozdrawiam.
Czyżby już koniec relacji Panie Marcinie ?
W kolejnym dniu, pojechaliśmy 45 kilometrów poza miasto, głębiej do dżunglii. By odwiedzić zespół świątynny My Son, leżący u podnóża góry zwanej Koci Ząb.
282.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/282.JPG
Góra znajduje się w tle, za świątynią, niestety wysoka wilgotność powietrza nie pozwolała na tak odległe obserwacje.
283.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/283.JPG
Obiekt został wpisany przez UNESCO na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego. Jest to taki mały Angkor Wat.
Liczy sobie 1500 lat i cały zbudowany jest z cegły bez użycia zapraw.
284.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/284.JPG
Są przypuszczenia, że jedna z budowli została wypalona w całości jako jeden element.
285.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/285.JPG
Początkowo były to świątynie hinduistyczne, w momencie kiedy pojawił się na tych terenach buddyzm całość poszła w zapomnienie. Wszystko pochłonęła dżungla.
W latach 45-tych, Francuzi odsłonili większość budynków które restaurowali.
286.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/286.JPG
Na nieszczęście w czasie wojny Wietnamskiej partyzanci Wietkongu założyli tutaj swoją kwaterę i amerykańskie lotnictwo przeprowadziło nalot dywanowy niszcząc większość świątyń.
Teraz większość terenu ze zburzonymi budowlami ponownie porasta roślinność. W latach 80-tych prace konserwatorskie prowadzili na tym terenie Polacy.
287.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/287.JPG
Wróciliśmy do Hoi An.
W mieście podstawowym środkiem transportu jest rower, na wielu ulicach spotykamy punkty gdzie można naprawić swój jednoślad.
288.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/2881.JPG
Na drugim miejscu są skutery, co kilkadziesiąt metrów można spotkać takie stacje benzynowe gdzie sprzedają paliwo za dolara, czyste lub z dodatkiem oleju.
289.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/289.JPG
Udaliśmy się na targ, zaraz z brzegu natrafiliśmy na punkt gastronomiczny gdzie sprzedawali nasze ulubione, pieczone banany.
Kobieta obierała i kroiła owoce.
290.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/290.JPG
By podać je dalej do drugiej pani, ona je obtaczała w cieście i smażyła na oleju. Mieli bardzo wielu klientów.
291.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/2911.JPG
Tak wyglądała część owocowo-warzywna.
292.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/292.JPG
Ta pani kupowała kiełki sojowe i przy okazji kosztowała małe, zielone mandarynki bez obierania ze skórki.
293.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/293.JPG
W całym Wietnamie sprzedawcy używają jeden rodzaj wagi, wszystkie posiadają specjalne naklejki, prawdopodobnie są to certyfikaty dopuszczające do użytku.
Na pierwszym planie widać miskę z wodą, w której myte są owoce i warzywa do bezpośredniego spożycia.
294.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/294.JPG
Nie wszyscy mają miejsce na zadaszonej hali, niektórzy rozkładają się w pobliżu na chodniku.
Można zauważyć, że sprzedawczyni nie kuca, tylko siedzi na bardzo zgrabnym krzesełku.
295.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/295.JPG
Będąc w takich miejscach, warto pamiętać, że nie wolno w żadnym wypadku wskazywać nogą co chce się kupić, jest to bardzo obraźliwe.
To jest część mięsna gdzie większość produktów to ryby i owoce morza. Na niektórych stołach znajdują się kuchenki na których przygotowują posiłki, w takich miejscach można się najtaniej posilić, niestety zapach nie zawsze pozwala myśleć o jedzeniu.
296.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/296.JPG
Było popołudnie, dzieci wracały ze szkoły.
297.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/297.JPG
W wielu miejscach możemy spotkać takiego typu plakaty. Z tyłu znajduje się szkoła.
298.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/298.JPG
A to typowy uliczny sklepik, jest ich bardzo dużo, stoją zawsze na chodnikach przed domami.
299.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/299.JPG
I jeszcze przykładowy ołtarzyk buddyjski, spotykany na każdym kroku.
W filiżankach jako ofiara, nalana jest zielona herbata bo wyłącznie taka jest tutaj pita. Widać również papierosy, puszkę z piwem.
300.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/300.JPG
Warto jeszcze odwiedzić plaże niedaleko centrum miasta. Przy tak silnym wietrze trzeba uważać na spadające orzechy kokosowe.
301.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/3011.JPG
Niewielki port rybacki.
302.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/3021.JPG
Można tutaj wypożyczyć tradycyjną łódkę.
303.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/3031.JPG
To najczęstszy widok na ulicach Hoi An. Rowerzyści.
Powrót z targu.
304.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/304.JPG
W drodze na zakupy.
305.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/305.JPG
I jedyny taki rowerzysta jakiego spotkałem w czasie wędrówki.
306.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/306.JPG
cdn.
Długa i ciekawa relacja, ogromny potencjał dżunglii strasznie mokro i parno. Chyba europejczyk żle się tam czuje.
Pozdrawiam.
Kolejny kolorowy poranek z Wietnamem, dzięki Marcin.
Cześć Ogoniasty!
Dziękuję za wyprawę, fajnie było. Po co mi teraz tłuc się do Wietnamu,
jak na miejscu mam podany, i to na srebrnym półmisku.
Hehe, mam takie same klapki jak te dzieciaki idące ze szkoły :D
Siedzę w fotelu z laptopem na kolanach i odbywam dzięki Tobie wspaniałą podróż.
Chętnie bym się wybrał w te dalekie kraje ale nie wyobrażam sobie konsumowania tamtejszych przysmaków :)
Dzięki serdecznie za oprowadzanie po tych egzotycznych zakątkach.
Cały czas czekam jednak na kilka osobistych fotek, na których ujrzymy naszych miłych znajomych w tych ciekawych miejscach :)
Miło jest rozpocząć przeglądanie forum od kolejnej części Twojej relacji. Super zdjęcia i komentarze. :grin:
Teraz dopiero zajrzalem..:-) swietna relacja.
Dwa tygodnie minęło a cdn.? nie nastąpił :wink:
Muminek chyba zapadł w sen letni :(
Świetna wycieczka. :) Obejrzałam z przyjemnością, widać, że warto pojechać. Ale dla mnie ciut za daleko... ;)
Wielkie dzięki Wam za te relacje!!! Jak człowiek nie ma jak fizycznie, to sobie wirtualne świat pozwiedza :) Jeszcze raz wielkie dzięki!!!
Zaglądam tu i zaglądam, przypomina mi to moją podróż po Chinach. Narobiłeś mi smaku na Wietnam, Laos i Kambodżę, może w przyszłym roku :)
Pozdrawiam