Przyszedł Gierek do kościoła i na głos ze łzami woła
- Ja mam duszę bardzo czystą, nie chcę być już komunistą,
w Polsce teraz wielka bida, wszystko wina Leonida,
a to co jeszcze zostało to dla ruskich jest za mało.
I spostrzegła ciemna masa, gdzie podziała się kiełbasa,
szynki, schaby, polędwice- wysyłałem za granicę.
Bo cóż biedny zrobić miałem, taki rozkaz otrzymałem.
Cała Polska dzisiaj trzęsie, o głównym wodzu Wałęsie, a mnie nikt już nie pomoże, tylko Ty coś uczyń Boże.
Mówiąc to Gierek głos zniża, bo słyszy szept znad krzyża,
- Masz jednak szczęście mój synu drogi, że mam przybite ręce i nogi,
bo jakbym ci sypnął jednego, to byś nie trafił do domu swego.
THE END:wink:
:grin:

