Bardzo fajna relacja i jakże inna od tej tytułowego Jana ;-) Widać, że każdy na coś innego zwraca uwagę i inaczej przedstawia otaczający go świat.
PS. Żeby nie było jakiś niedomówień relacja Jana_S też była fajna :-)
Wersja do druku
Bardzo fajna relacja i jakże inna od tej tytułowego Jana ;-) Widać, że każdy na coś innego zwraca uwagę i inaczej przedstawia otaczający go świat.
PS. Żeby nie było jakiś niedomówień relacja Jana_S też była fajna :-)
inne relacje bo i wycieczki inne :) - moja wraz z zorganizowaną grupą, osiem1984 - pojechał indywidualnie... i przywiózł fajny materiał, ja w każdym razie śledzę wątek z zapartym tchem. Zwłaszcza że np. w David Garedży nie byłem.
Przy tej okazji - ciekawi mnie wątek Azersko - Gruziński. Z tego co czytałem i słyszałem od Gruzinofilów, to raczej Gruzja domaga się od Azerbejdżanu zwrotu kompleksu David Garedża. Bo do obiektu roszczą sobie prawa obie strony a granica, to taka spuścizna po ZSRR, pomiędzy dwiema niegdysiejszymi republikami nie jest precyzyjnie wyznaczona. Znajoma pilotka opowiadała, że zdarzały się wycieczki które do klasztoru nie dojechały bo wojska Azerskie blokowały dostęp.
Dzisiaj postaram się coś dopisać (jak mnie sen nie zmorzy po dłuuugiej pracy). Postaram się zbliżyć nieco do Stepancminda lub jak kto woli Kazbegi.
Abstrahując nieco od tematu. Czy w swoje podróże zabieracie zapasowe body? Własnie zacząłem się zastanawiać, jak bardzo mógłbym popsuć sobie wyjazd, gdyby nagle uszkodzeniu uległ mój podstawowy aparat. Aż zacząłem zastanawiać się przed najbliższym wyjazdem (już 29 sierpnia), czy nie rozejrzeć się za czymś prostym, co dałoby możliwość dokręcenia posiadanej przeze mnie szklarni.
Do zapasowego body zawsze można przypiąć jakieś szkiełko i focić naprzemiennie, nie przepinając obiektywów, czyli łączymy przezorność z przyjemnością ;)
I wszystkie paliły koszmarne ilości paliwa. Zil spokojnie lykal 40-60 l na 100km, Urale bez wahania chlaly 100/100...