Psinę trzeba było widzieć w akcji, mieliśmy ubaw nieziemski. Wszyscy mieli dość, a jemu i tak było mało. :)
Białe na białym to mniejszy problem niż czarne na czerwonym, jadące po zielonym. :-P Albo czarne na białym. Usiłowaliśmy dopaść łyski. Czarne na białym, w białych czapeczkach. Niewiele wyszło.

