Tak wychodzi :mrgreen:
Prawdziwki są też tu :D
1455. Załącznik 225644
Takie...
1456. Załącznik 225645
1457. Załącznik 225646
1458. Załącznik 225647
Wersja do druku
Tak wychodzi :mrgreen:
Prawdziwki są też tu :D
1455. Załącznik 225644
Takie...
1456. Załącznik 225645
1457. Załącznik 225646
1458. Załącznik 225647
Pokwarantannowe grzyby superaśne :)
A tego czerwonego, to już w lesie napocząłeś. :shock:
Moje dzisiejsze łazikowanie za borowikami :)
Załącznik 225677
Gdyby ktoś chciał zobaczyć jak wyglądała wędrówka, to wgrywamy plik:
https://chmura.bodziodug.pl/index.php/s/dyyFNHg6TGSZLdP
do Google Earth
lub otwieramy w przeglądarce -->> https://earth.google.com/web/@49.585...d,35y,0h,0t,0r
tworzymy projekt i wczytujemy plik:
https://chmura.bodziodug.pl/index.php/s/LFtMLBa2sXRjDDT
Gałązka wbiła mi się w oko i praktycznie na lewe oko nie widzę. Coś z tym trzeba będzie zrobić. A boli jak jasny gwint.
Latałeś po krzaczorach jak pijany zając. :shock: :mrgreen:
Co do oka współczuję.
Jak widać grzyby zagrażają zdrowiu nie tylko po zjedzeniu. :cry:
Nie pokazuj tych GPSów bo zadeptamy to miejsce i te grzybnie nadjeżdżając ją za Twoim wskazaniem
Nie przestają rosnąć :mrgreen:
1459. Załącznik 225756
1460. Załącznik 225757
1461. Załącznik 225755
1462. Załącznik 225754
Jeszcze raz pójdziesz do lasu i ogłoszą klęskę żywiołową. :shock: :mrgreen::mrgreen::mrgreen:
Oko chyba już wyzdrowiało, bo nieźle wypatrujesz grzybki. :wink:
Ładne lasy i ładne grzybki aż ślinka leci. Dokręciłeś mi śrubę z grzybobraniem lecz dopiero na przyszły tydzień wybiorę się do lasu.
Normalnie chyba skoczę na grzyby :)
Robisz smaka :grin:
Teraz już wiem, dlaczego kupił sobie większy samochód. :mrgreen:
Wywozi nim urobek z lasu. :mrgreen::mrgreen::mrgreen:
I jeszcze ma psa tropiciela aby nie daj boże jakiegoś grzybka nie przeoczył. :wink:
Takie dorodne... :-)
Brawo Bodzip.
Dawno Bodzipa nie było. :shock:
Albo zabłądził w lesie, albo obiera grzyby, albo zjadł grzyby i … :cry:
Obfite zbiory, kozaczki lubię najbardziej ... :)
Bodzip całkiem już zgrzybiał :(
I zwariował :mrgreen:
Kęs
1863. Załącznik 225877
Komuś smakowało. Pewnie na wydzieliny muchomora odporny.
Fajny kapelusik :-)
Dziś w czasie spaceru przyłapałem dzieciaki z OTK jak ćwiczyli zjazd na linie z mostu.
Nie wspomnę, że jako dzieci to żeśmy skakali do wody z mostu w tym miejscu. Most był wtedy drewniany, pod mostem buniorek, a co odważniejsi to skakali z góry na łeb.
Dziś pogotowie w asekuracji :roll: Strasznie delikatne mamy to "wojsko" :shock:
Dodam jeszcze, że myślałem, że to chłopak i dziewczyna i jakiś pożytek z tego będzie. A tu normalnie gender panie :mrgreen:
1864. Załącznik 226336
Pozycja, jakby trochę wyuzdana. :shock::roll::mrgreen::mrgreen::mrgreen:
Dziś będzie reklama. A co ! wolno mi :)
Pojechaliśmy z Marysią na placki... no wiecie - nazywają się:po zbójnicku, po węgiersku, po góralsku - bo jak tam w poszczególnych regionach kraju się nazywają, a właścicielowi knajpy nazwa się spodoba.
Nam podano "placki z wiochy".
Kurcze, czegoś tak dobrego dawno nie jadłem. Są trzy placki. Z sosikiem, a między każdy placek wsadzony plaster polędwicy. Na wierzchu śmietanka. Bajka :)
Od razu zaznaczam, że było niesprawiedliwie, bo Marysia dostała plastry polędwicy takie po 8 mm grubości, a mnie (jak zwykle zresztą) trafiły się po pół centymetra.
Do tego trzy suróweczki, a wszystko za 20 zł.
1865. Załącznik 226362
1866. Załącznik 226361
Te 3 milimetry grubszego plasterka dla Pani Marysi, to za noszenie plecaka ze słoikami. :mrgreen::mrgreen::mrgreen:
Statystycznie było po równo, ale doznanej na misce krzywdy łatwo w niepamięć nie puszczać. Następnym razem po podaniu posiłku i otaksowaniu porcji należy się przesiąść zajmując miejsce przy właściwej:wink:.
Był następny raz. I to z przygodami.
Wyszliśmy z lasu w Wołowcu, a tu na polance gdzie ludzie trzymają samochody, siedzi sobie facet na motorku, głowa spuszczona, ciężko oddycha. Myślałem że pijany, bo co człek ma sobie pomyśleć w kraju gdzie wszyscy piją. Ale nie - facet słąbym głosem prosi aby go zabrać na SOR do szpitala. Pytam co mu jest - mówi że traci przytomność co chwila i serce mu kołacze. Pomyślałem sobie, że jak mi padnie w samochodzie to żadnej pomocy mu nie udzielimy.
Więc telefon i na 112. Zasięg padał, niby miałem trzy kreski, ale rwało połączenie. Te 112 to jakieś porypane jest bo z Wołowca połączyło mnie aż do Torunia :shock: Ale ok, przekierowali na Gorlice. Karetka przyjechała dość szybko. Nawet w lesie jechali na sygnale - to się nazywa przestrzeganie procedur (nie to co SOP) :mrgreen:
I co się okazało ? Zrobili EKG i wzięli faceta bo wyszła baaaardzo niewyraźnie.
Dobra, to jak wracamy - a czekanie na karetkę zajęło nam trochę czasu, więc po drodze zajechaliśmy z powrotem do "Magurskiej". Ja sobie wziąłem steka + tebletkę, a marysia jakieś tagiatelle.
I kurcze nie mogłem porównać czy aby było sprawiedliwie czy nie. Za to moje było droższe :-P