Olek ma tu mniejsze pole manewru, już M10 jest (dla mnie i do bólu subiektywnie) bliżej GX7 niż G6.
Wersja do druku
Sony ma lustrzankopodobne A3000, kompaktopodobne A5000 i jeszcze A6000.
Pen z wizjerem to zupełnie inny styl niż E-M10, mimo że funkcjonalnie byłyby zbliżone. Jest tylko jeden problem, taki Pen byłby pewnie siłą rzeczy sporo droższy od E-PL7.
Sony A3000 to co prawda najtańszy Nex, ale jest też najgorzej wykonany a jego EVF to jakaś ekstremalnie budżetowa konstrukcja.
Ok, ale Olek to nie Sony. 4/3 jest w połowie drogi między APS-C, a 1". Olek nie może sobie powolić na nadmierne uproszczenia, bo jednocalowe kompakty go zjedzą.
Olek nie ma takiej kategorii aparatów, do jakiej należy Sony A3000, czyli plastikowej taniochy konkurującej wyglądem i ceną z najpodlejszymi lustrzankami na rynku. PENy to teraz stylowe aparaciki dla szafiarek i innych blogerek, które nawet gdyby miały wizjer, to by z niego nie korzystały, bo nie da się w ten sposób pstryknąć selfika :D A E-M10 to stylowy aparacik dla wszystkich pozostałych ludzi. Wypuszczając go Olek dał odpowiedź na Panasa GX7, Sony A6000 czy Fuji X-E2, mimo że niektórzy liczyli, że odpowiedzią będzie następca E-P5 z wizjerem i w ludzkiej cenie. Zaś wypuszczając E-PL7 odebrał wszystkim złudzenia, że ta seria może być bardziej ambitna i zdegradował ją do kategorii amatorsko-humorystycznej ;)
To nie ma znaczenia bo i tak byś go nie kupił. Kupuje go młodzież Azji, z tego większość to pewnie płeć piękna. Dostają gotowego jotpega z minimalnym zestawem guzików z tyłu aparatu by się nie przestraszyć i nie zostawić gadżetu w domu.
Prawdziwym skarbem jest to, że taki dziewczynkowy, mały aparacik jakim jest PM2 ma bardzo rozbudowane własne nastawy a świadomy matrycy fotograf może kupić go sobie za grosze. Dotyczy to również baterii i coraz częściej VF-4.
Hehehe :-) w sumie racja, reklama z "selfie" to cios poniżej pasa dla ambitniejszych fotoamatorów. Przyznam się jednak, że mi się ten PENik podoba. Głównie z uwagi na kółko nastawcze wokół przycisku migawki - rozwiązanie proste i wygodne, aż dziwne, że wcześniejsze aparaty tej serii tego nie miały. Gdy cena zrobi się przyjemniejsza (pewnie nieprędko), rozważyłbym zakup.
Mi też się podoba, aparat jest naprawdę fajny. Tylko taki marketing należało wciskać japońskim nastolatkom, a w Europie poważniej podejść do tematu. Współczuję sprzedawcom, którzy teraz będą musieli panu Staszkowi z wąsami prezentować w sklepie, jak się tym aparatem pstryka selfusie z dziubkiem :D
Oj tam - powtórzę się - imho Olympus bardzo dobrze zrobił, że postanowił zjeść wisienkę z tortu selfie. Pewnie wiedzą co robią i to się przełoży na sprzedaż. Co by nie pisać - Polska to nie pępek świata, a Forum OC to nie pępek Polski ;-). Równie dobrze można by reklamować ten ekran jako pomoc w goleniu dla dużych chłopców na odludziu, ale pewnie nie opłaca się tego robić.
Równie dobrze można by o nim w ogóle nie pisać albo wspomnieć o nim w kilku zdaniach, a nie budować wokół niego całą kampanię reklamową, jakby był nie wiadomo jakim cudem. Jest już co najmniej kilka aparatów z takim ekranem, a jeszcze nikt nie zrobił takiej szopki. Przypominasz sobie takie jaja przy okazji wypuszczenia E-PL5? On też ma taki ekran, a nawet lepszy, bo uchylający się do góry.
Katastrofa się nie stała, ale jest śmiesznie :D
Podczas premiery E-PL5 jeszcze tyle się nie mówiło o fenomenie selfie. Może z naszej perspektywy być śmiesznie a nawet obciachowo, ale chyba nie na tyle, żeby nie kupić tego aparatu, jeżeli będzie pasował skądinąd. Nikt nie będzie robić kampanii reklamowej skrojonej pod nas dwóch ;-) - nie opłaca się (tak jak i w niebie gotować ;-)) - tym bardziej, że w końcu kupimy ten aparat, bądź nie, kierując się kryteriami niezależnymi od owej reklamy.