Sporo piszesz, że straszysz ludzi swoim wyglądem.. pomijając , że nie wiemy o co chodzi to po prostu zmień wygląd .... może warto......:roll:
Wersja do druku
Sporo piszesz, że straszysz ludzi swoim wyglądem.. pomijając , że nie wiemy o co chodzi to po prostu zmień wygląd .... może warto......:roll:
Z tym że jestem do mojego wyglądu dość przywiązana i nie mam ochoty go zmieniać ;) Chodzi głównie o moje tatuaże i kolczyki w sporej ilości. A może ja histeryzuję.. ;)
A w ogóle to weszłam, żeby napisać, że czytam właśnie polecony przez @hadesa wątek z @Rafałem Czarnym i jestem zachwycona, chyba zostanie moim guru :D
Zasada jest prosta: żadnego skradania się, czajenia, zdjęć z ukrycia, udawania, że fotografujesz coś innego. Ludzie muszą być świadomi tego, że robisz im zdjęcie - inaczej nic z tego nie wyjdzie. Staraj się nie wchodzić ludziom w drogę, ale też nie ukrywaj swojej obecności. Jak już "dopadniesz" odpowiedniego "modela", nie rób mu nachalnie całej sesji - 2-3 szybkie zdjęcia wystarczą (a najczęściej jedno). Nie pytaj, czy możesz zrobić zdjęcie, chyba że wcześniej nawiążesz jakiś kontakt. Np. bezdomni zazwyczaj nie mają nic przeciwko, jeśli tylko zapytasz, czy nie potrzebują czegoś do jedzenia albo po prostu jak długo żyją na ulicy. Z nimi nikt nie rozmawia, więc będą się cieszyć, że ktoś się zainteresował. Jeśli "model" się odwraca, zasłania twarz, mówi, że nie chce, to odpuść - na ulicy są jeszcze tysiące innych ludzi.
Bardzo dziękuję za wszystkie rady, jesteście super!
@epicure: Czyli nie przejmować się, nawet jak krzywo na mnie patrzą?
Kiedyś siedziałem w samochodzie i zachciało mi się sfocić kawałek bruku z murem. W tym samy czasie w miejsce gdzie skierowałem obiektyw podjechał facet samochodem i się zatrzymał. Po pewnym czasie podszedł do mnie i się zapytał czemu robię mu zdjęcia na co mu odpowiedziałem, że to nie jego interes i że mam lepszy temat do focenia niż on. A on do mnie czy jestem z agencji detektywistycznej - zamurował mnie tym pytaniem. Odpowiedziałem mu, że nie, na co on czy na pewno bo szuka pracy, ponieważ już taki zawód wykonywał. Z kilka razy mówiłem mu, że nie jestem z żadnej agencji a on cały czas czy na pewno bo szuka pracy :). Taka śmieszna przygoda :D
A nie prosciej ustapic.Nie zawsze Twoje musi byc na wierzchu?
Bylym przy tym jak bezdomny nie wyrazal zgode na zdjecie.Kiedy "pan fotograf" jednak je wykonal to bezdomny zadzwonil na policje.Przyjechali i w dyskusji zaproponowal "pan fotograf"skasowanie zdjec z karty i zaplaceniu mandatu,bo stwierdzili,ze wezwanie bylo sluszne.Wtedy bezdomny wspomnial o programach do odzyskiwania danych z karty,i wyciagnal reke po karte.Skonczylo sie chyba stowka ojro od "pana fotografa" i oddaniem karty.
Jesli ktos sobie czegos nie zyczy,nie robmy,nie robmy tego tylko dlatego bo my tak chcemy.
W takie opowieści akurat nie wierzę. Nie ma w Polsce żadnego prawa, które zabraniałoby fotografować kogokolwiek i czegokolwiek (poza tajemniczo brzmiącymi "miejscami strategicznymi dla bezpieczeństwa państwa"). Publikowanie tych zdjęć to już co innego, ale kwestie sporne dotyczące publikacji nie są ścigane z urzędu, tylko na drodze ewentualnego powództwa cywilnego. Nikt nie może zmusić nikogo do skasowania zdjęć, a już tym bardziej skonfiskować sprzęt i oddać go w ręce bezdomnej osoby. To śmieszne...
Tu nie ma jednej odpowiedzi co można a co nie - sama musisz sobie wyznaczyć granice. Ja też robię czasami zdjęcia, które są na granicy tego co sobie wyznaczyłem ;-)
Ja też ostatnio miałem przygodę - jeżdżąc na rowerze często przystaje i robię zdjęcia odbić w drogowych lustrach. Przy jednej starej chałpinie nagle wychodzi starszy pan i pyta dlaczego robię zdjęcie (stojąc tak z 10m ode mnie). Ja mu, że robię zdjęcie odbicia w lustrze, a on, że niby co? A ja mu, żeby podszedł bo nie będę krzyczał. A on dalej swoje i kurczowo trzyma się bramki :-)