Wygląda mi to jak odpowiednik slow synchro w Olympusie. Więcej światła zastanego, a mniej błyskowego.
Wersja do druku
Hmmm... Słów sync to nie "więcej" czy "mniej" światła błyskowego, to raczej zwykle synchronizacja z czasami dłuższymi niż umowne, nie powodujące poruszenia obrazu (typowo 1/60 s). Jeśli wiec ekspozycja ustawia nam dluzsze czasy, to dzięki słów sync bed,jemy mieli lepsze zrównoważenie światła błyskowego i zastanego. Przy krótszych czasach ten tryb nie ma żadnego znaczenia.
Krótsze czasy oznaczałyby, że światła zastanego jest dość dużo, więc raczej nie da się go "zabić" wbudowaną błyskotką. Tryb BL nie jest tu zatem potrzebny.
Ja zakochałem się pierwszy raz w Olympusie dopiero jak do straciłem, a był to zacny C765 który jest do dzisiaj w posiadaniu mojego taty. W zamian posiadłem FujiS5800 i ten aparat w ogóle nie przypadł mi do gustu. W porównaniu do C765 pomimo identycznej wielkości matrycy i zbliżonych przysłon i zoomów - dla mnie przepaść. Walczyłem z Fuji na ustawieniach manualnych i po za paroma dosłownie przypadkami nie udało mi się uzyskać tego co dawał mi Oly. To przeszłość.
Teraz focę E-P2. Jestem mocno zadowolony, mógłbym powiedzieć nawet że przeszczęśliwy. Zadaję sobie więc pytanie: co może mi dać na dzień dzisiejszy OM-D oprócz radości posiadania drogiego i wszem zachwalanego produktu?
Czasami kiedy oglądam zdjęcia z C765, to oprócz tego że jestem na nich chudszy ok 13kg i młodszy 8lat to naprawdę doceniam atrakcyjność tych zdjęć wykonanych w automacie. I za to doceniam firmę Olympus i chciałbym wierzyć że warto wydać krwawicę aby być posiadaczem tak zacnego sprzętu.
a co do Jedi, jak zdobywac punkty skoro nie mogę dodawać zdjęć do galerii i nie ma na to lekarstwa
No i nie doszukałem się FP- brak. Teraz mam następne pytanie. Czy można wyłączyć lampkę wspomagającą AF w body? Nie widzę tego.
Wysłane z telefonu
opuść małą lampkę lub wyłącz dużą, i już
---------- Post dodany o 21:27 ---------- Poprzedni post był o 21:25 ----------
aaa wspomagającą
---------- Post dodany o 21:28 ---------- Poprzedni post był o 21:27 ----------
pomyliło mi się z doświetlająca
Przedostatnia pozycja menu "A" - czyli AF/MF
Dzięki panowie. Permanentnie szukałem w ustawieniach lampy.
Nowa matryca - bije na głowę wszystko co było wcześniej w Olympusach, w szczególności DR, HI-ISO, szczegół też będzie lepszy od EP-2 zarówno za sprawą słabszego filtra AA, jak i większej ilości pikseli.
Stabilizacja - chyba najlepszy IBIS jaki powstał, własnie przeglądam zdjęcia, 1/6s. z 45/1.8 - ostre! Nawet z E-3+ZD50 nie było tak dobrze.
Wbudowany wizjer - można bez niego żyć, ale są sytuacje gdzie bardzo się przydaje.
Jest jeszcze trochę "szczegółów". Poza tym aparacik to majstersztyk jeżeli chodzi o wykonanie, dobrze się go obsługuje i nim fotografuje.
Czy warto go kupić jeżeli z dotychczasowego aparatu jesteś "przeszczęśliwy" - tego za Ciebie nikt nie zdecyduje. Na pewno warto poobrabiać pliki z niego i się nim pobawić jak jest taka możliwość. Jeżeli jesteś zadowolony z Pena możesz też rozważyć opcję econo ;-) - kupić nowego Pena na matrycy takiej jak w OM-D.
- lepszy obrazek (ISO, DR, rozdzielczość)
- dużo lepszy autofocus
- lepsza stabilizacja obrazu
- wbudowany wizjer (a nie jak w PENach doczepiany za dodatkowe xxx zł i wykluczający jednoczesne podpięcie lampy zewnętrznej)
- lepszy i ruchomy LCD
- lepsze filmy
- i inne mniej ważne dla amatora jak opcjonalny grip, 9 fps,
Hmm, czy warto... może ta lista pomoże - wg mnie zdecydowanie tak. Ten aparat to zupełnie inna liga.
ja bym się wstrzymał z wizjerem.
po pierwsze w OMD też trzeba za niego dopłacić. aparat jest dużo droższy od np. rywala EPL5 (który go nie posiada).
no i stały wizjer powiększa parat w tym przypadku... więc obiektywnie patrząc punkt 4y nie jest dobrym argumentem.
dla innych gabaryty są bardzo ważne czy to te duże, czy to te właśnie najmniejsze.
wykluczający lampę to akurat wada!
Niestety również inna liga cenowa.
Jeśli człowiek już fotografuje E-P2 i jest bardzo zadowolony to albo ma już wizjer albo go nie potrzebuje. Jeśli chodzi o obrazek to E-PL5 też da ten skok jakości. Podobnie z ruchomym LCD, stabilizacją, AF, filmami.
To co osobiście daje mi dużo radości w OM-D (a w E-PL5 nie dostanę) to:
1) dwa kułka do nastaw
2) dobrze umieszczony przycisk funkcyjny (przy spuści migawki). Ja mam w tym miejscu podłączony AF.
3) wspomniany tryb 9 fps,
4) wpomniany grip.
Tak więc jeśli ktoś chce "tylko" poprawić sobie obrazek E-PL5. Jeśli chce o wiele lepszej ergonomii OM-D.
na tle E-P2 wygląda rzeczywiście imponująco,
ale już na tle GH2 taki wybitny przecież nie jest. No, ma stabilizację. Ale za różnicę w cenie można już kupić lepszy obiektyw od Panasa, a stabilizacja w obiektywie jest chyba skuteczniejsza.
Tyle że nie każdy obiektyw Panasonica stabilizację posiada vide 14mm i 20mm, nie mówiąc o Olkowych.
Poza tym ta z OM-D jak już wspomniano jest naprawdę dobra.
W świetle aktualnej akcji z 45mm 1,8 za 1zł do OM-D nie powiedziałbym że dużo droższy.
To już każdy musi sam sobie odpowiedzieć, czy lepiej kupić e-pm2/e-pl5 z tym samym/podobnym AF i matrycą,
czy dopłacić i mieć dodatkowo wizjer, lepszą stabilizację, solidniejszą obudowę, oraz możliwość rozbudowy o gripa.
Nie zgadzam się z taką argumentacją. Wizjer - jeżeli jest ważnym kryterium wyboru aparatu - to tylko wbudowany. Potrzebujesz, spoglądasz, widzisz. W Penach ten doczepiany jest jednak nieco kłopotliwy. Włożony w sanki na stałe czyni aparat trochę pokracznym, kłopotliwym przy wkładaniu do pokrowca itp. - przerabiałem temat. Trzymanie go gdzieś na podorędziu i wpinanie kiedy trzeba - albo nie chciało mi się tego robić albo nie było czasu. Podobne "ale" można mieć też do wpinanych lampek - jak ktoś chce ich stale używać, rozwiązanie z tych Penów, które mają wbudowany flash, będzie wygodniejsze.
No właśnie. Jak coś jest doczepiane to się tego mniej używa. W e-pl1 miałem tak z wizjerem.
Teraz mam tak z lampą. Czasami mam przy sobie (jak nie zapomnę), ale generalnie nie używam.
Ja mam z lampą podobnie - nie wiem nawet gdzie leży, w domu.
A skoro ten GH 2 jest taki dobry , to czemu tak szybko tanieje. Owszem jest świetny do filmowania zwłaszcza po wgraniu pirackiego oprogramowania, ale do fotografii?
To stara, chociaż poprawiana matryca od Panasonica. Właściwości nowej matrycy od Sony są zupełnie inne.
A przełączniki i kółka są już od G1 w serii G i GH.
Dodawana do zestawu, rzadko albo w ogóle- lampka, zamiast częściej używanej osłony(kit). Też dziwne posunięcie. W ogóle mnie zastanawia, dlaczego olek nie dodaje gratis tulipanów do słoików.
@up
dobrze, że nie zaoszczędzili na ładowarce jak ma to miejsce w nex6
Tak w innej kwestii, macie 100% pewnosci, ze to sony dostarczyl matryce?
Sobie mysle, ze jak piszecie, iz macie gdzies w kieszeni i nie uzywacie czy to wizjera czy lampy, to chyba nie jest wam potrzebna skoro sobie radzicie. Tak wiec chyba to tez plus za eplami, bo raz ze kase oszczedzacie, dwa wage i trzy brak pokracznosci :)
pozdro
nie twierdzę że jest wybitny tylko dywaguję czym OM-D go powala uzasadniając wyższą cenę zakupu.
Odpowiem ci po mojemu, kupiłem E-M5, na początku dystrybucji Europejskiej , na kilka dni przed wyjazdem do Toskanii, Zajrzyj do mojej galerii czy mojego wątka. Zobaczysz czy było warto.
Ja nie żałuje żadnej złotówki na niego wydanej .
I jeszcze jedno: kupując go miałem E PL1 i E-30. Oba te zacne aparaty poszły w odstawkę i do ludzi. A kupiłem go wyłącznie dla jego nowej matrycy traktując jak dekiel do moich obiektywów i nie raz mnie ,od tego czasu, pozytywnie zaskoczył.
Potrzebowałem do niego dwie dodatkowe baterie. Nawet grip nie jest mi do niczego potrzebny.
Prosze http://www.mu-43.com/f92/olympus-om-...de-sony-28915/ i linki w pierwszym poscie :)
i tak i nie. Niby da się przestawić ale jest wiele momentów kiedy przydało by się patrzec przez wizjer. Nawet głupia sprawa stabilnego trzymania aparatu z długim obiektywem. Ten doczepiany wizjer do mnie nie przemawiał z powodów przytoczonych wcześniej. nieporęczny, odpinał się przy wkładaniu do torby walał się w torbie. przeszkadzał... Taki na stałe jest lepszy - to jedna z tych cech lustrzanek, która nie powinna zginąć wraz z ewolucją nowego kierunku..
w OMD jest wybór. Chcesz przez "matówkę" możesz chcesz LV możesz - tak jak to było w E3 / E5 / E510..
za LV przemawia selektywne ustawianie ostrości z paluszka - fajna rzecz choć nie tylko w OMD.
Nie pamiętam , mam gdzieś fakturę w pudełku, ale musiałbym go wygrzebać ze sterty innych opakowań , nie warto - popatrz w wyszukiwarkach możesz sobie sprawdzić na swoje potrzeby cennik wątka czerwcowego. E-M5 z 12-50 na inne trzeba było czekać.
Co do akumulatorów raz tylko zabrakło mi prądu w 10-ciodniowej podróży focąc na dwa aparaty - E-M5 i EPL-1 IR blue miałem do tego pierwszego jedną pełną i jedna niedoładowaną baterię we Florencji. Jest jedno ale, ja używam dużych obiektywów, te małe na pewno potrzebują mniej energii do ostrzenia.
Dziś mam ich trzy i nie mam z zasilaniem problemów. Wiadomo tez, że można bezpiecznie używać chińczyków.
Dla mnie znowu wizjer odchylany jest znacznie ciekawszy, ponieważ właśnie w tej pozycji głównie pstrykam. Raz to dużo większa stabilność - nie byłoby tak, gdyby wbudowany wizjer nie siedział z boku dając miejsce na nos, dwa - ciekawa, nieco niższa perspektywa, trzy - odizolowanie od rzeczywistości dające lepszy obiektywizm oceny kadru (takie dziwnie zjawisko psychooptyczne - wystarczy pochylić głowę w dół, a widzieć coś, co zwykle widzimy z głową niepochyloną, żeby mieć nieco inny, nie wsparty błędnikiem obraz całości. Dla tych, do których to nie przemawia rada - spojrzeć tak ''do góry nogami'' czyli prosto w górę - niewygodnie, ale już bardzo ''wyizolowane'' od otaczającego środowiska).
Przede wszystkim jakie to ma znaczenie? :)
Każdy ma swoją technikę, ja próbowałem "stabilizować" tak jak piszesz i mi to nie podeszło, ten wizjer jest na zawiasie, dla mnie nie było to zbyt stabilne, nawet zacząłem mieć obawy czy go nie uszkodzę. Najlepszy efekt uzyskuję na odchylanych ku górze wyświetlaczach jak w E-330, OM-D, E-PL3/5 - również patrzę w dół, aparat jest sztywno na pasku zawieszonym na szyi, ręce przy tułowiu nieco dociskające aparat w dół. Trochę gorzej ale również nieco stabilność można poprawić kadrując "na zombie" ale przy sztywnym (zawieszonym na szyi) pasku.
A to ciekawe... Jeżeli temu pochyleniu głowy w dół nie musi towarzyszyć patrzenie przez dziurkę, to kadrując jak opisałem wyżej, również czerpię profity z tego zjawiska, o ile istnieje ;-).
Istnieje całe mnóstwo zjawisk, które mylą obserwatora, najpowszechniejsze to tuż przez zrobieniem zdjęcia przymknąć jedno oko - widać nagle płaski świat, plany zaczynają ze sobą grać (a częściej nie) i w rezultacie często odechciewa się uwiecznienia tego, co wydawało się fajne w przestrzeni.
Albo wystarczy kadr odwrócić do góry nogami, żeby zauważyć rzeczywisty kontrast sceny, ponieważ mózg takich kadrów nie widuje na co dzień i nie dobudowuje sobie ''ładne więc będzie dobrze''. Inny sposób oceny dynamiki to właśnie wizjer, już nawet w klasycznym układzie (poziomym) pozwala pozbyć się widzenia stereoskopowego i jeśli jest elektroniczny, ocenić znacznie obiektywniej kontrast niż nieuzbrojone oko.
te obiektywy Panasa to wg mnie nie jest zbyt dobry przykład, taka ogniskowa stabilizacji wg mnie nie potrzebuje, Olkowe ok, ale brak stabilizacji nie dyskwalifikuje obiektywu, przecież są i body-Olki bez stabilizacji.
Nie będę dyskutował, bo nie mam zielonego pojęcia o OM-D, myślałem tylko że ktoś pomoże mi się przekonać że warto. Śmieszne jest też to że 45/1.8 już posiadam, więc promocja stałka za 1PLN nie jest dla mnie już taka atrakcyjna bo i tak musiałbym go odsprzedać ze stratą.
Jasne, że bez stabilizacji da się żyć. Sam mam z reguły wyłączoną. Są jednak sytuacje kiedy bardzo się przydaje. Jak niedawno robiłem foty pomnikom cmentarnym w nocy (OM-D+45/1.8 ) to 1/6s. bardzo się przydało, światła było mało, ISO już było wyżyłowane.
Sądzisz, że 1PLN za niego nie wyciągniesz? ;-)