@epicure @Mirek54:
Zgadzam się w całej rozciągłości i dlatego nie czuję, bym robiąc to zdjęcie żerowała na ludzkim cierpieniu. Dziękuję za te głosy.
Wersja do druku
@epicure @Mirek54:
Zgadzam się w całej rozciągłości i dlatego nie czuję, bym robiąc to zdjęcie żerowała na ludzkim cierpieniu. Dziękuję za te głosy.
Świetne miejsce, ale nie zawsze można focić (ochrona). Zwykle można trafić albo na szał zakupów lub zmasakrowanych nudą, zwłaszcza panów, którzy zwykle precyzyjnie wiedzą po co przychodzą do sklepów ;).
To podobno przez temperaturę ;).
Tą wyrazistość, o której piszesz, uzyskuje podobnymi ustawieniami jak w załączniku. A co do kontrastu lokalnego polega on na zaznaczeniu obiektu i nadaniu mu kontrastu. Stosujesz technikę dodge&burn?
Twoja wersja wygląda tak:https://forum.olympusclub.pl/attachm...chmentid=93615
A podejrzewam, że Epicurowi chodziło o co takiego (w załączniku ustawienia):
https://forum.olympusclub.pl/attachm...1&d=1374700406
---
Nie mogłem się oprzeć by spróbować swoich ustawień:
https://forum.olympusclub.pl/attachm...3&d=1374700412
https://forum.olympusclub.pl/attachm...4&d=1374700418
Na razie miałam jedno podejście w CH i nie napotkałam żadnych trudności, a mam wrażenie, że jakoś tak łatwiej mi robić tam ludziom zdjęcia. Bo w ogóle to moim zasadniczym problemem w street jest brak śmiałości w podchodzeniu do ludzi ;p Normalnie nie jestem jakaś nieśmiała, wręcz przeciwnie, a w fotografii jakoś się boję. Już nie raz klęłam, że straciłam ciekawe ujęcie, bo ktoś na mnie krzywo spojrzał i uciekłam. I jakoś zupełnie nie mogę się przełamać ;/ Do tego dochodzi fakt mojego dość, hmm... charakterystycznego wyglądu - ludzie od razu na mnie zwracają uwagę, a co dopiero, jak łażę z aparatem...
Dziękuję za załączenie ustawień, mogłam sobie porównać z tym, jak to wygląda u mnie. Zaskoczyło mnie zmniejszenie kontrastu (zwykle go podbijam), a kluczem do uzyskania takiego efektu okazały się krzywe, które jakoś zupełnie pominęłam. Teraz na pewni będę o nich pamiętać :) Super sprawa, już się dzięki Wam przez te kilka dni kilku przydatnych rzeczy nauczyłam :D
Co do narzędzia dodge&burn, nie zlokalizowałam go w LR, ale o ile dobrze rozumiem istotę jego działania, korzystam zamiast z pędzla do punktowego rozjaśniania, przyciemniania lub dodawania innych parametrów. Jeśli błądzę, proszę o wytłumaczenie :)
Twoja wersja też jest całkiem interesująca :)
Dziękuję jeszcze raz wszystkim za komentarze, to bardzo wiele dla mnie znaczy :)
Zacznij patrzeć obcym ludziom w oczy i uśmiechnij się do nich.
Warto poznać działanie suwaków w bardzo różnych warunkach. Psuj zdjęcia do oporu :).
Za ogólne wyjaśnienie może posłużyć ta notka w Wikipedii http://pl.wikipedia.org/wiki/Dodge_and_Burn. Narzędzia jako takiego nie ma. Raczej używa się do tego zespołu narzędzi. Od jakiegoś czasu zbieram się do nagrania wideo o dodge&burn w LR razem z drobną ciekawostką (która powinna być wszystkim znana) na temat zaznaczania/maskowania wybranych obiektów.
Gdyby to tylko było takie proste ;) Wiesz, wielu ludzi reaguje na mnie negatywnie ze względu na mój wygląd i uśmiechanie na niewiele się tu zda, chociaż faktycznie, czasami działa ;) Już nie raz zdarzyło mi się, że ktoś na mnie nakrzyczał, jak tylko skierowałam w niego obiektyw. Szczególnie ludzi starsi, którzy są bardzo wdzięcznymi obiektami fotograficznymi, są wyjątkowo wrogo nastawieni.
Zaraz biorę się za lekturę artykułu na wiki i z niecierpliwością czekam na wideo :)
Także czekam na video. Hades mądrze prawi, warto czytać, posłuchać. Trochu posłodziłem (z całkowitym przekonaniem) w za mian oczekiwałbym pozytywne rozpatrzenie prośby:wink: :
W galeriach konkursowych ma się rozumieć:) tam gdzie "namieszałem" co nieco.
Pozdr. And.N.
No jeśli próbujesz tej sztuczki z awatara, to faktycznie możesz zwracać uwagę. Może na czas zdjęć nie rób nic dziwnego ;).
Pewnie podnosisz aparat do góry by rzucić okiem na ekran, a ludzie widzą, że chcesz zrobić zdjęcie? Właściwie... nie przejmuj się tym. Oczywiście rób zdjęcia tak by nie wywoływać u ludzi sztuczności, by nagle nie przywdziewali masek, oficjalnych póz. Gmeraj sobie przy aparacie, udawaj że nie interesuje Cię otoczenie, że zwraca Twoją uwagę coś innego. I nagle wyzwól migawkę.
Gdy ludzie mimo to zauważają to co robisz i zapytają to możesz im sprzedać historyjkę o tym, że robisz zdjęcie tego co jest tłem tych osób. Możesz też powiedzieć, że przypadkiem weszli Tobie w kadr kiedy już zdecydowałaś się nacisnąć migawkę i pewnie jeszcze raz będziesz musiała zrobić to zdjęcie. Ale z drugiej strony jeśli ktoś zgłasza wyraźne pretensje, musisz sama ocenić czy zaryzykujesz publikacje takiego zdjęcia. Street to drażliwy temat, dla wielu niezrozumiały (po co focić ludzi na ulicy?!). Bo generalnie "powinnaś mieć zgodę", generalnie "miejsce jest publiczne i możesz pstrykać do woli", ale sytuacje, okoliczności... czasami trzeba odpuścić na chwilę by uspokoić sytuacje.
Bywa jednak tak, że rozmówca nie odpuszcza. By nie ładować się w całą serię wykrętów wystarczy od razu szczera odpowiedź, że jest się fotografem amatorem i ćwiczy się fotografie uliczną dla własnej satysfakcji i treningu zmysłu obserwatora. Zwykle to pomaga w trudniejszych sytuacjach. Dodatkowo jak się jeszcze z tym kimś pogada o tym co się robi, poświęci się mu chwilę uwagi, to sprawi, że przestaniemy być wścibskim intruzem z aparatem.
Czasami w trudniejszym terenie trzeba przejść do partyzantki. Ustawić aparat w tryb A, auto ISO, AF przełączyć na punkt centralny lub samemu ustawiać ostrość i w ten sposób polować na fajne kadry. Widzisz ciekawą sytuacje lub kogoś ciekawego? Delikatnie wyciągnij aparat przed siebie na wysokości pasa lub trochę wyżej, ale tylko tyle by widzieć mniej więcej kadr i to gdzie celuje punkt AF. Złap ostrość i pstryk. W takiej sytuacji przydaje się obiektyw szerokokątny, uchylny ekran lub wizjer w aparacie.
Polecam przeczytać stary wątek-wystawę Rafała Czarnego: https://forum.olympusclub.pl/threads...l=1#post198198. Sama wystawa jest już niedostępna, ale pozostał wywiad z Rafałem, w którym opowiada o street photo w jego wykonaniu.
---------- Post dodany o 18:21 ---------- Poprzedni post był o 18:19 ----------
OT:
Andtor2, podniesienie limitu wagi nastąpi już za niedługo.
Mnie tak zwany street bardzo się podoba ale moim zdaniem jeżeli widzisz, ze dana osoba nie życzy sobie zdjęcia to skasuj go i nie publikuj w Internecie.
Ja mam prostą zasadę - ponieważ w przeciwieństwie do niektórych nie wiem co inni myślą lub jak by chcieli być traktowani przyjąłem zasadę, że nie publikuje zdjęć na których sam nie chciałbym się znaleźć (wiem, że to subiektywne ale taką zasadę przyjąłem). I tak omijam szerokim łukiem zdjęcia prezentujące ludzi, którym się nie powiodło, którzy są pijani, naćpani, ewidentnie bezdomni, generalnie którym się nie poszczęściło. Omijam bo wiem, że gdybym znalazł się w podobnej sytuacji to nie chciałbym aby jakiś amator fotograf robił mi zdjęcie i publikował je w Internecie. Podobnie gdy masz jakąś wadę - to raczej nie chciałbyś aby ktoś zrobił zdjęcie i ją uwypuklił.
Nie mam przekonania, ze pokazywanie ludzi którym powinęła się noga coś zmieni, że nagle ktoś dozna olśnienia i po zobaczeniu takiego zdjęcia podejdzie na drugi dzień i zaproponuje bezdomnemu dach nad głową lub przynajmniej pracę. Żeby była jasność, nie potępiam osób, które robią takie zdjęcia ale nie jestem ich fanem i omijam je szerokim łukiem.
A do streeta polecam Azję południowo wschodnią - tam ludzie są pozytywnie nastawieni do fotografów amatorów i nawet czasami jak zobaczą, że się im lub ich pociechom robi zdjęcie to potrafią podziękować :-)
Nie chcę nic mówić, ale na awatarze się uśmiecham, jeśli faktycznie wygląda to tak strasznie, to by wyjaśniało niechęć ludzi do mnie ;)
No właśnie mam wrażenie, że to nie tak łatwo ukryć, że się w kogoś "mierzy" i moje "rozglądanie się" aparatem nikogo nie przekonuje :P I że przy typie streeta, który mnie kręci i który próbuję robić, jednak ciężko jest zabajerzyć, że celowało się w coś innego... Twoje uwagi oczywiście są cenne, ale myślę, że kluczem jest zmiana w moim nastawieniu.
No właśnie, w Polsce dla ludzi to jest kompletna abstrakcja. Sontag pisała, że takie podejście jest typowe dla społeczeństw poniekąd zacofanych (mentalnie). I właśnie to jest największym problemem. Bo gdyby ludzie zrozumieli, że robimy im zdjęcia nie po to, żeby się z nich śmiać, byliby an pewno dużo lepiej nastawieni. Dzisiaj odbyłam właśnie interesującą rozmowę ze starszą panią, która twierdziła, że młodzi robią im te zdjęcia, żeby "się śmiać, jak się człowiek pomarszczył". I nie bardzo chciała uwierzyć, że jest zupełnie odwrotnie.
Nie do końca zgadzam się z Twoim zdaniem, ale brzmi to jak najbardziej sensownie ;)