Na szczęście (?) nigdy nie wiesz czy to właśnie to zdjęcie jest/będzie/było najlepsze.
Wersja do druku
Mam czasem dziwne, ale miłe uczucie - kiedy popołudniowe światło wydobywa z rzeczy najpiękniejsze kolory, reagują moje kubki smakowe... Normalnie jadłbym to światło jak lody, albo pierwszą wiosenną zupę szparagową:roll::oops:
Staram się mieć ze sobą aparat, żeby trochę tego złapać, ale - póki co - nie udaje mi się to tak, jakbym chciał...
Lubię, kiedy zdjęcia pachną, wieją chłodem albo wilgocią deszczu. Kiedy obrazy na nich zawarte dotykają zmysłów - to nawet bardziej mi odpowiada, niż zawarta w niektórych genialnych fotografiach refleksja intelektualna.
Pozdrawiam
Pat
Córkę mam, przez nią to wszystko, to ona mnie zmusiła!
I tak mi już zostało.
Tak bardziej serio, zawsze mnie ciągnęło, ale nigdy nie umiałem albo nie było czym, nie było też od kogo się nauczyć. Wtedy do akcji moja córka wkroczyła...
Czy wiążesz z tym swoją przyszłość zawodową,nie więc udoskonalasz technikę?człowiek całe życie się uczy a jeszcze..umrze:wink:
Czy chcesz ładnie uwiecznić rodzinę? coś koło tego:wink:
Czy czujesz nieodpartą potrzebę uwieczniania otaczającej Cię przyrody? w wydaniu "album rodzinny"
Chcesz pokazać to, czego być może nie widzą inni? na co nie mają czasu i chęci znajomi
A może próbujesz uwolnić siedzące w Tobie demony? mogę pominąć:wink:
Kupiłeś aparat bo taki jest trynd i a nuż coś z tego wyjdzie? nie dotyczy:grin:
pozdrawiam
Witam serdecznie.
Fotografuję bo nie umiem malować, a ogromną przyjemność sprawia mi przelewanie na medium (w tym wypadku fotografię) swoich wizji ludzi, świata. Pokazanie tego co jest tylko w wyobraźni i nie istnieje w rzeczywistości.
Pozdrawiam.
Witam !
37 lat temu jako 6-letnie dziecko przesiadywalem z wujem
w prowizorycznej ciemni fotograficznej (lazience) i
obserwowalem jak sie na papierze naswietlaly i wywolywaly i utrwalaly
czarno-biale obrazki.
Wsrod czerwonego swiatla wygladalo
to bardzo magicznie i gdzies mi to w glowie wtedy
sie zakodowalo, ze to sie cos z niczego pojawialo na papierze.
Nie rozumialem co to swiatlo ale wiedzialem, ze cos tam
wpada do szkielka i cos sie pojawia pozniej na tasmie i papierze
a moja babcia na tych odbitkach wygladala znacznie gorzej niz w rzeczywistosci.
Pozniej dziadkowi rozwalilem DRUH-a bo chcialem zobaczyc co sie po drugiej
stronie szkielka pojawia i gdzie te obrazy i babcia murzynka sie schowala.
Mysle, ze to wtedy jak narozrabialem to zaczelo mnie ciagnac do
rejestrowania obrazow czyli lapania odbitego swiatla do srodka aparatu.
Z czasem sporo rysowalem i przy okazji... Biegalem po piwo panom malarzom sztalugowym
i obserwowalem jak tworzyli swoje artystyczne dziela.
Czesto nie podobal mi sie efekt koncowy bo te obrazy wygladaly jak bochomazy a nie zdjecia
u wuja... gdzie geba to byla geba a nie podziargane klocki.
Pewien wplyw mial tez na mnie sasiad Jerzy Puciata, ktory wokól
emanowal swoim artystycznym duchem co raz mialem przyjemnosc
poczuc przy sloiku z ogorkami i flaszka czystej na lepka i
stwierdzeniu, ze to jednak normalny facet jest i... artysta.
Po ilus tam latach dalej rysowalem i wzialem sie za malowanie obrazow ale
jednostkowy czas ich realizacji byl zbyt uciazliwy a mnie stopniowo
technika elektoniczna zaczela interesowac i cos co samo
sie robi.
Po jakims czasie aparat zaczal mi lepiej pasowac i moglem latwo powielac zdjecia wlacznie ze zmiana ich formatu do wlasnych potrzeb.
Tak jest do dzisiaj... tylko, ze analog jest w szafie.
Jakis czas temu przegladalem zdjecia z kolega i stwierdzilismy, ze
te analogowe foty sa jakies inne... Jakby fajniejsze ;)
Pozdrawiam.
Ja robię zdjęcia, bo jestem nerwowy i muszę czymś zająć ręce.