Wygląda na to że musiałaś wycierać obiektyw po spotkaniu ze słoniną ;)
btw: mam nadzieję że skorzystaliście, jazda na słoniu jest bez porównania przyjemniejsza niż na takim np. wielbłądzie.
Wersja do druku
Wygląda na to że musiałaś wycierać obiektyw po spotkaniu ze słoniną ;)
btw: mam nadzieję że skorzystaliście, jazda na słoniu jest bez porównania przyjemniejsza niż na takim np. wielbłądzie.
Przyznaję , że nie właziłam na słonia (ani na wielbłąda) ale dziewczynki ochoczo skorzystały. Myślę , ze nie zdążyłabym się nacieszyć przez te kilka minut i to w dodatku pod okiem innych hotelowiczów. Dużą frajdę sprawiało mi obserwowanie jak trąbą wsuwa sobie kolejne kęsy do buzi. Nie wspomnę , ze miło też było jak mnie tą trąbką obszukiwał :wink:
Tym razem okaz ornitologiczny. Czy to czapla? Niech mnie koledzy uświadomią :grin:
p.s. Jest to kraj do którego na wyjazd zachęcam pasjonatów ornitologii i fotografów ptasich. Mnóstwo parków narodowych a w nich wiele pięknych okazów prawie na wyciągnięcie ręki.
Ze słoniem fajne i widać, że łakomczuch przyzwyczajony do smakołyków. Ta drabina obok to chyba po niej wchodzi się na jego grzbiet i z takiej wysokości widok może być interesujący. Ptak wygląda jak czapla biała. Dość blisko do niej podeszłaś bo to bardzo płochliwe ptaszysko.
Dzięki Wiejo za odwiedziny. Czaplę i kilka innych zwierząt zobaczyłam z łodzi którą po terenie parku narodowego wiózł nas tubylec. Widziałam iguanę, krokodyla, warana i kilka gatunków ptaków: np. orły. Naprawdę było czym oczy nacieszyć. Chyba łatwiej jest delikatnie podpłynąć niż podejść.
W pobliżu hotelu poznaliśmy rodzinę lankijską. Mieszkali oni 300 metrów obok. Z naszych obserwacji wynika , że spacerowali w pobliżu aby sciągnąć zainteresowanie turystów. Maluchy oblepiały nas i pytały po angielsku czy mamy cukierki, długopisy. To chyba jedyne zdanie , które potrafiły w tym języku zadać.
W związku z tym ,że nie byliśmy na to przygotowani, obiecaliśmy umówić się z nimi na drugi dzień o 18. Wykonaliśmy zakupy w większym sklepie w postaci słodyczy i jakiś kwadrans po 18 zjechaliśmy do hotelu. Martwiliśmy się , że maluchów nie będzie. Jednak okazało się , że zamiast jednej kobiety z dziećmi czekały na nas 4 z całą czeredą w rozmaitym wieku. No i od sowa do słowa, zaprosiły nas do swoich domów, zebyśmy zobaczyli jak wyglądają ich domy po tsunami.
Swoją drogą , stoją te ruiny obok ich nowo wybudowanych domów celowo, aby wzbudzić chęć niesienia pomocy turystów. A nowe domy wybudowały im w prezencie różne kraje , w ich przypadku była to Kanada.
Tylko żeby nie było niedomówień: "dom" to taki nieotynkowany domek na nasze realia - stan surowy - bez drzwi, okien podłóg, kuchni....bez niczego. Taki sześcianik z gazobetonu z dachem no i bez kibelka. Na podwórku dziura w ziemi i już.
Na początek wrzucam dwie fotki z ruin po tsunami.
p.s. muszę jeszcze dodać, ze ten uroczy 4 latek to moja nowa miłość, ma na imie Iszare i jest przesłodki. Złamał mi serce :wink:
Pierwsze - grupowe i zdjęcie chłopca (choć mam wrazenie pewnej nieostrości) bardzo przyjemne.
Cudny chłopczyk, radość na twarzy i odbicie nieba w oczach :)
Chłopczyk rzeczywiście jest cudowny. Ten uśmiech i piękne oczęta - nie dziwię się, że skradł Ci serce.
Po Twoim opisie już mi się zrobił klimat w duszy, fotki dobiły - ale chłopczyk to wielka iskierka życia.
pzdr
Piękny portrecik:wink:
To co najbrdziej pozostaje w naszej pamieci po wizicie w takich zakatkach swiata to zazwyczaj dzieci i ich otoczenie.
Fajna relacja, a zdjecie ze sloniem kapitalne.
powiedz lepiej jak zareagowałaś na nasze 30 stopniowe mrozy:grin:
Ciekawy opis przedstawiający sytuację i do tego ładnie to obrazujące zdjęcia. W sumie to nie można się dziwić takiemu postepowaniu mieszkańców bo tego co przeżyli i tak nie zapomną. Rodzinka w ruinie fajna a chłopiec bombowy. Ma takie wesołe iskierki w oczach i od razu budzi sympatię.
Fajnie , że wpadliście :grin:
Przestawianie się na realia zimowe nie było złe. W zasadzie ma się wrażenie , że podróż nie była realna :grin: Jak sen o...lecie :wink:
Co do chłopca i jego rodziny to poprosiliśmy o adres i już szykujemy wielką paczkę. Dziewczynki już myślą , czym się podzielić. Myślę , ze to co zobaczyły to dla nich dobra szkoła życia. W dzisiejszych czasach kiedy wszystko mają na wyciągnięcie ręki.
Mój osobiście upolowany zimorodek :mrgreen:
O to na pewno im się bardzo miło zrobi :) Zimorodek bardzo ładny :)
Ptaszyna ładnie zapozowała - świetnie ;)
Oba "ostatnie" portreciki - świetne.
Pozdrówka.
mini reportaż świetny, aż się prosi o jakiś artykuł z podróży na portalu... z narracją jako całość coś ala "brunetka na końcu świata":wink:
ptaszki też fajne
Zimorodek świetny:grin: Jak dla mnie 5.
Zimorodka złapałam tego samego dnia co czaplę (swoją drogą szkoda , że nikt nie ocenił bo ciekawa jestem waszych opinii).
Wszystkie ptaki "ustrzeliłam na 1godzinnym "safari wodnym" tak to się egzotycznie nazywało, a była to po prostu zwykła przejażdżka łodzią w okolicy miejscowości Beruwella czyli na południowym zachodzie Sri Lanki.
Podobno ptaków jest tam bez liku i dla ornitologów jest to ptasie Eldorado.
Cóż dopiero byłoby gdyby wybrać się do jednego z kilku znanych parków narodowych w których tych okazów jest zdecydowanie więcej.
Zaraz podrzucę zdjecia z domostwa Lankijczyków.:grin:
Zimorodek wyszedł na 5+
Dziękuję :grin:
Wrzucam zdjęcia z domostwa w którym żyją Lankijczycy. Z pewnością zdjęcia mają swoje niedociagnięcia ale mają raczej formę poglądową. Nie czułam się komfortowo robiąc zdjecia tym biednym ludziom, którzy wykazali gościnność. Nie zrobiłam zdjecia w głównym pokoju , bo była w nim tylko jedna komoda i cztery plastikowe krzesła, które dla nas wyniesiono na "taras". Jeśli macie pytania, chętnie odpowiem :grin:
Na zdjeciach widać 2 kuchnie (bo odwiedziliśmy również siostrę pani na zdjęciu oraz sypialnię. Obydwa domy wyglądały tak samo, telewizora nie mieli.
Witaj Helmuth.
Masz rację z tą poprawką!, brakuje w tle trochę kontrastu. O złej porze dnia obrabiałam to zdjęcie miałam światło w okno.
Twoja obróbka bardzo mi się podoba, ale minimalnie bym złagodziła- bo brązowe gałązki wyszły jak węgielki. Skasuję zdjęcie z galerii, poprawię i zapodam jeszcze kiedyś.:grin:
Dziękuję za podpowiedź.:grin:
Po reputacji dam Ci jak będę mogła- bo mi Ciebie zablokowało chwilowo :grin:
Zimek bardzo ładny, poprzednia czapla była po prostu taka bez wyrazu po poprawce Halmutha jest lepiej. Jak wynika z Twojej relacji bardzo biednie żyją tam ludzie ale myślę, ze jeszcze paru takich turystów jak Wy to im sie poprawi.
Co do czapli to się nie wypowiem, bo jej rodzinka wyjada mi ryby ze stawu i jedyne co mi przychodzi do głowy to przepędzić ją z ekranu... sorry.
Jedna rzecz o której warto pamiętać oglądając - niezmiennie szokujące - zdjęcia z wnętrz to to, że przez większość roku są tam upały i takie chłodne, zimne wnętrza pomagają je przetrwać.
Świetna relacja z egzotycznej wyprawy, bardzo fajnie że udało Ci się pokazać trochę tych miejsc "od kuchni", czyli codziennego życia mieszkańców - takich miejsc nie zobaczy się z "wycieczką objazdową" - brawo (i czekam na kolejne:wink: )
Pozdrawiam
Pomysł z ramką fajny ale przeszkadza mi słonina, następne ok. Podoba mi się jeszcze słoń i małpa no i zimorodek.
Najbardziej podoba mi sie fotka przedstawiająca dwie kobiety z dwójka dzieci we wnetrzu.Ma w sobie coś co trudno mi opisac.
Bardzo dobre ostatnie zdjęcia. Masz ostatnio wysoką formę. Gratuluję.
Ptak podczas kąpieli bardzo ładny.
Świetne zdjęcia z tubylcami.
Ten wątek powinien się nazywać "Wanilia - na krańcu świata" ;) :)
Bardzo przyjemne.
Nr. 4 bardzo fajne chociaż widzial bym tu troche mocniejsze kololry.
Pozdrawiam
Dziękuję za wizyty :grin:
Mam jeszcze dwa zimorodki, czy one różnią się płcią?, bo wygląd mają i kolorystykę nieco inną?
fajne..
ptaki mają odwrotnie niż ludzie, więc ten bardziej kolorowy to pewnie samczyk:wink:
Jakie słodkie maluchy. :)
Samiczka ma dolną część dzioba pomarańczową.
Wydaje mi się, że ptak moczący nogi bardziej czatuje aż mu jakaś rybka podpłynie albo inny przysmak. Ustrzelić dwa zimorodki tak ładnie to wspaniały fart.