jestem własnie przed obiadem. wrzutka kulinarna to niezły stymulator. na pewno zjem więcej
Wersja do druku
jestem własnie przed obiadem. wrzutka kulinarna to niezły stymulator. na pewno zjem więcej
Świetne, świetne - a incydent z policjantami kapitalny. Żeby to tak u nas pytali "ile możesz zapłacić" :mrgreen:
Chyba jestem jakiś nienormalny jak na nasze warunki - od gdzieś 5 lat mam czyste konto :-P
Tylko pozazdrościć wspaniałej przygody. Uwielbiam klimat azjatyckich ulic. Szczególnie wieczorem, uliczna kuchnia, knajpki, zapach. Relacja wspaniała, dobre zdjęcia. Czekamy na następne!!
Wyprawa z dreszczykiem :D U nas jakby dziecko przyniosło klucze z auta to byś pewnie do niego nie wsiadł, a tam patrz, do innej wioski pojechał ;)
Kapitalna historia :D
przynajmniej oderwać się od szrej rzeczywistości za oknem można, dzięki za ten wątek :)
Będąc w Phnom Pehn obowiązkowo udajemy się do siedziby króla Kambodży Narodoma Sihamoniego.
Iluminacja frontowego wejścia do pałacu królewskiego.
209.
Pałac królewski przyciągał do stolicy setki a nawet tysiące Khmerów z całego kraju, ponieważ w październiku 2012 roku zmarł były król Kambodży Sihanouk. Jego zabalsamowane ciało leżało przy wejściu do budynku, by mieszkańcy mogli oddać hołd.
Ceremonia pożegnalna trwała dzień i noc przez trzy miesiące. Sihanouk był bardzo lubiany w kraju, uważano go za "ojca narodu", za jego panowania Kambodża w 1953 roku uzyskała niepodległość od Francji, przewodził również krajowi w trudnych latach krwawej dyktatury Czerwonych Khmerów.
Na placu gromadzili się ludzie i odprawiali modły.
210.
Zapalali tradycyjne kadzidełka i składali bukiety z lotosów. Bogatsi mieszkańcy dawali jedzenie głodnym dzieciom.
211.
Dla innych był czas na zabawy z ogniem.
212.
W ciągu dnia miasto tętni życiem.
213.
Sam pałac królewski najczęściej jest zamknięty, tak wygląda w dzień główne wejście. W centralnej części wisi portret zmarłego króla.
214.
Na terenie rezydencji możemy zwiedzić Srebrną Pagodę.
215.
Obiekt sakralny w którym na podłodze ułożono ponad 5 tysięcy srebrnych płytek, których masa przekracza 5 ton, stąd nazwa pagody. W środku znajduje się wiele drogocennych przedmiotów, między innymi Szmaragdowy Budda, nie można oczywiście robić zdjęć wewnątrz i jest to ściśle przestrzegane.
216.
Na dziedzińcu znajdują się stupy wyrzeźbione z białego marmuru w których złożone są prochy królów.
217.
218.
I jeszcze dwa detale, wszechobecne figurki buddy
219.
i fragment krat zabezpieczających drzwi wejściowe.
220.
cdn.
no się muszę rozdwoić....Twoja relacja i APZ-a....jest na co popatrzeć !! 213 i 219 bardzo mi się podoba !!
Superowe foty.
Dziękuję wszystkim za dobre słowo.
Przy wejściu na teren kompleksu znajduje się taka tablica informacyjna.
221.
a porządku pilnuje wielu policjantów.
222.
Chodząc ulicami miasta często spotykamy kwiaciarki, ich specjalność to bukiety z lotosów, które następnie składane są w ofierze.
223.
Jest to dosyć mozolna praca, ale wkonują ją bardzo zręcznie.
Na tym zdjęciu widać jak kobieta przeobraża nierozwinięte pąki lotosu w bardzo ciekawą formę.
224.
Wykonanie jednej sztuki zajmuje około 10 sekund. A tak wygląda efekt końcowy:
225.
Sprzedażą kwiatów zajmują się tradycyjnie kobiety.
226.
Czasami możemy spotkać dzieci sprzedające bransoletki wykonane z pąków jaśminu, one również składane są w ofierze.
227.
inny rodzaj ofiary to świeże, przyozdobione kwiatami lotosu i kadzidełkami orzechy kokosowe.
228.
Na ulicy możemy sobie kupić żywego ptaka i wypuścić go "na szczęście", to taka tradycja.
229.
Ptaki, najczęściej jaskółki i wróble nie są w najlepszej kondycji. Przy prawie 40 stopniach ciepła nie mają większych szans na przeżycie, świadczą o tym martwe ptaki na dnie klatki.
230.
cdn.
Wspaniała relacja! Czekam cierpliwie na ciąg dalszy :)
Swietna kolejna relacja.
Zdjęcia jak zwykle doskonałe, a relacja fantastyczna. Zaciekawiło mnie że do pagody z plecak ami nie wolno
Czytam, oglądam i podziwiam.
Z ciekawości, czy brak możliwości fotografowania w pagodzie wynika z religii, czy jest to związane bardziej z finansami lub ochroną zabytków, przed mrugającymi fleszami?
Nieszablonowe ujęcia, interesujące opisy, jest od kogo się uczyć.
spędziliśmy następny dzień w Kambodży, było super:wink:
w końcu wiem jak lotos wygląda z bliska.....miałem tylko owoce w sprzedaży...:-)
Myślę, że jest to pewnego rodzaju zabezpieczenie przed kradzieżą zabytkowych eksponatów, gablot z drogocennymi drobiazgami pilnują policjanci i ochroniarze w cywilnych ubraniach, nie ma tam żadnych systemów alarmowych.
Względy religijne nie mają w tym przypadku znaczenia, ponieważ w innych świątyniach fotografowałem bez problemu. Z finansami również nie, nigdzie nie spotkałem specjalnych dopłat za możliwość robienia zdjęć.
Na ścianach znajdują się cenne malowidła i tu się zgodzę, że lampy błyskowe mogą zaszkodzić.
Myślę, że zakaz jest bardziej związany z ochroną samych eksponatów, w przewodnikach i w internecie praktycznie nie ma zdjęć z wnętrza Srebrnej Pagody. Trzeba pamiętać, że większość skarbów wywieziono z Kambodży. Dopiero od niedawna władze zaczęły pilnować, by za łapówki nie znikały dobra narodowe i to dzięki naciskom innych krajów, które finansują ochronę zabytków.
Dodam, że konkretnie w tej pagodzie, oprócz srebrnej podłogi, która właściwie w 90% jest zakryta dywanami, znajdują się najcenniejsze eksponaty, między innymi posiadająca wielką duchową rangę figura Szmaragdowego Buddy i naturalnej wielkości posąg Buddy zawierający 90 kg złota i prawie 10 tysięcy diamentów.
Pozdrawiam
Laos oczywiście Tak, ale najwcześniej za trzy lata, chcemy wcześniej odwiedzić miejsca, które aktualnie bardzo szybko się zmieniają (cywilizują), już i tak wiem, że życia na wszystko nie starczy.
Pozdrawiam
Życie w stolicy toczy się na wolnych obrotach. Nawet kierowcy jeżdżą z wyjątkowo małą prędkością, umożliwia to bezproblemowe i w miarę bepieczne przechodzenie przez jezdnię.
231.
Porządku zawsze pilnują policjanci, na których właściwie nikt nie zwraca uwagi, nawet jak pokazują by pojazdy się zatrzymały, ale są bardzo uprzejmi i często próbują zatrzymać ruch by turysta mógł przejść na drugą stronę jezdni.
Tak wygląda zrezygnowany policjant, na jego gwizdanie by wszyscy się zatrzymali, nikt nie zareagował.
232.
Wszędzie spotykamy wyjątkowo dużo dzieci. Wyglądają na szczęśliwe, chociaż najczęściej proszą o pieniądze lub jedzenie.
233.
W wielu przypadkach te dzieciaki nie mają domów, bawią się najczęściej na chodnikach.
234.
W najbardziej ucywilizowanym mieście spotykamy i takie dzieci, smutny widok. W tym przypadku rodzice wystawiają dzieci dla zarabiania pieniędzy.
235.
Na każdym kroku spotykamy wróżki. W stolicy Khmerzy często korzystają z ich usług.
236.
Są również mniszki do których przychodzą rodzice z dziećmi, by je uleczyć.
237.
Tak wygląda przedszkole czy raczej przechowalnia dla dzieci, ale widziałem, że poznają tam literki.
238.
Na każdej ulicy stoją ołtarze z wizerunkiem zmarłego króla.
239.
Takimi ciężarówkami ludzie przemieszczają się po mieście, komunikacja miejska nie istnieje, są wyłącznie tuk-tuki i bardzo drogie taksówki, na które nie stać mieszkańców.
Pan na pierwszym planie sprzedaje, obrane i pocięte na kawałki pędy trzciny cukrowej, takie kawałki żujemy, wysysając sok a pozostałe włókna wypluwamy.
240.
Często do pozyskania soku z trzciny używa się takich pras.
241.
Rolki zgniatają pędy i z boku wypływa gotowy sok, smakuje jak woda z cukrem, do tego najczęściej dodawany jest sok z limonki by nadać jakiś konkretny smak. Na panujące upały bardzo dobry napój, podawany również z lodem.
Jeżeli mowa o jedzeniu, to na chodnikach spotykamy stoiska z lotosami, przekwitnięte kwiaty zawiązują takie właśnie owoce w których znajdują się białe, słodkawe orzeszki. Jeżeli zdecydujemy się na zakup, musimy to zjeść w tym samym dniu, ponieważ orzeszki gorzknieją już na drugi dzień.
242.
W miejskiej stołówce zjemy wspaniały posiłek z owocami morza. W tym przypadku specjalność kuchni khmerskiej, ośmiornica z ananasem na bardzo ostro. W większości przypadków nie dostaniemy noża i widelca, więc trzeba się nauczyć jeść pałeczkami i specjalną krótką i głęboką łyżeczką. Do większości posiłków dostajemy gotowany ryż.
243.
cdn.
Jestem pod wrażeniem i relacji, znakomitej, o jakości zdjęć nie wspomnę. Czekam z utęsknieniem na cdn.
I smutno i wesoło nam pokazujesz kraj Kkmerów, w kolorowej pigułce. Liczę na to że wziąłeś więcej kart CF ;)
Cieszy mnie bardzo, że się to podoba.
Staram się pokazać różnorodnie i dużo, może zbyt dużo. Ogarniam to powoli, bo zdjęć sporo a czasu ostatnio mało, postaram się wrzucać odcinki częściej.:oops: Stolica to akurat miejsce gdzie panującej biedy nie widać, jest kolorowo i wesoło.
no i znowu piękne egotyczne obrazy, bardzo fajnie przedstawiasz ten kraj, ciekawe opisy uzupełniają świetne obrazy...
Pozdrawiam i czekam na kolejne...
Kolejna atrakcja w Phnom Penh to Central Market, po khmersku Psah Thmei.
Wspaniały budynek wybudowany w 1937 roku w stylu Art Deco, kilka lat temu Francuzi poddali go gruntownej renowacji.
Tak prezentuje się wieczorową porą. W tle widać nowo powstały wieżowiec, jest ich jeszcze w centrum bardzo mało.
244.
Tak wygląda kopuła od środka.
245.
Jest to jedno wielkie targowisko na którym możemy kupić prawie wszystko oprócz jedzenia. Większość produktów pochodzi z zaprzyjaźnionych Chin. Centralna część to same sklepiki jubilerskie, gdzie sprzedawane są wyłącznie krajowe produkty.
Kamienie szlachetne pochodzą wyłącznie z kopalni w Kambodży, w dalszej części pokażę jak to się wydobywa.
Karteczki w gablotach, przy kamieniach pokazują w jakiej miejscowości czy rejonie zostały wydobyte.
246.
Pełną parą pracują jubilerzy, jest kilkanaście takich pracowni. Można zlecić tu wykonanie każdej wymyślonej rzeczy. Najbardziej mnie zdziwiło, że na złoto wszyscy w tym kraju mówią platyna.
247.
Dużą część zajmuje dział odzieżowy.
Te suknie ślubne krawcowe szyją na miejscu. Jest tutaj kilkadziesiąt stanowisk z maszynami do szycia.
248.
A to sklep z gotowymi wyrobami. Od tej sprzedawczyni ciężko było się uwolnić, zachwalała swoje suknie i obowiązkowo chciała nam jedną sprzedać.
249.
Możemy również kupić drewniane ołtarzyki, które znajdziemy w każdym domu, codziennie składane są w nich ofiary. W folii zapakowane są atrapy prezentów.
250.
Są również stoiska z elektroniką. Te telefony i aparaty fotograficzne kosztowały 50$ za sztukę.
251.
Po terenie targowiska tubylcy jeżdżą na skuterach, to akurat część z kantorami wymiany walut.
Trzeba bardzo uważać by nie dać się oszukać w tych miejscach.
252.
Do hali przychodzą nawet psy by się troszkę schłodzić.
253.
Przy wyjściu można się napić świeżego soku owocowego, aromat tych owoców jest kilka razy mocniejszy od tego jaki znamy, kupując podobne owoce w kraju.
254.
cdn.
Nie idzie się znudzić tą foto-słowną opowieścią. Wielkie gratulacje i dzięki za przyjemnie spędzoneminuty :)
Jak lubie tutaj zagladac.
Właśnie nadrobiłem kolejne 3 odcinki. No i znowu czekam kiedy "cdn." zmieni się na dalszą relację z wyprawy.
nie chcąc sie powtarzać co parę dni, nic nie napiszę, dla odmiany.:wink::mrgreen:
Ja piszę, powtarzać się będę :grin: Same Perełki :grin:
Lepiej już nic nie piszcie jak się macie powtarzać, bo przychodzą powiadomienia, a nic nowego nie ma w wątku :(
Podoba mi się taki targ z ametystami wielkości śliwek ;)
Supermarket - świetny, a warzywka z trotuaru prezentują się świetnie. Piękne fotografie, wspaniała opowieść.
Na wszystkich zdjeciach tresc jest zdecydowanie wazniejsza od formy i dlatego tak łatwo zapatrzyc sie na nie i zapamietac obrazy na dluzej. Mnie z ostatnich zapadło zdjecie z dzieciakami nr 233, takie niby proste a pokazujace ten region w pigulce. W ostatnich latach sam mam wrazenie, ze ubogie spoleczenstawa nieraz sa bardziej szczesliwe od tych bogatych zachodnich.