Witaj w muzeum :)
Urzyszkodniku - świetnie, że zdecydowałeś się na tą prezentację. Bardzo ładny egzemplarz. Z tego co wyczytałem ma ponad 50 lat i jeszcze może ...;)
Opowiedz troszkę o nim jak możesz.
Dzięki.
Pozdrawiam.
Wersja do druku
Witaj w muzeum :)
Urzyszkodniku - świetnie, że zdecydowałeś się na tą prezentację. Bardzo ładny egzemplarz. Z tego co wyczytałem ma ponad 50 lat i jeszcze może ...;)
Opowiedz troszkę o nim jak możesz.
Dzięki.
Pozdrawiam.
Jakby to napisać...
Bardzo delikatna zabawka. Wręcz piszą ludzie ze trzeba uważać na wszystko, bo plastik...
Ale bez przesady. Mz nie jest az tak źle, choc nie jest to metalowy nikon f301...
Ostrzenie niestety na oko. Czyli obrazkowo :) Ala smiena :)
Szkielku całkiem fajne 45mm f2,8 rysuje całkiem fajnie.
Czasy - B,30,60,125.
Ot i cały opis aparatu.
Pare rolek nim zrobiłem. Wyszły w sumie wszystkie.
W dobie DSLR problem jest tylko z ostrzeniem . Ale piktogramy sa oki.
Drugi no moze trzeci film i można trafic.
Aparat delikatny. Taka maskotka.
Bardzo go lubię trzymać w ręku i focic .
Dodam:
Aparat z bazaru. Brudny i w tragicznym wizualnym stanie kupiłem za funta czy półtora.
Wyczyscilem i smiga. Czasy trzyma, a to najważniejsze.
:)
Na początek nie polecam. Za to wspomniany np nikon f301, na początek jak znalazł.
Pancerny i super dobry. Zenithy itd którymi tez focilem, nawet sie nie dadzą porównać.
Moje zabawki jak mówiłem - az tak stare nie sa. Opisów w necie jest pewnie duzo.
Lubię każdy inaczej, i do innych celów.
Pzdr
:)
I o to mniej więcej chodzi w tej zabawie. Ma dawać przyjemność, chociażby z samego trzymania w rękach ;)
Przeleciało przez moją półkę trochę nikonów ;)
Miałem wstawić tutaj dzisiaj Kodaka, ale skoro w sumie Start został przypomniany, niech i on zawita w te progi (niestety, pomimo szczerych chęci z mojej strony, nie polubiliśmy się) . Syn uwielbiał przez niego oglądać bajki ;).
Załącznik 137025
Fajnie ogląda się stare aparaty. Ja mówię,że mają one duszę. Wykonanie a przede wszystkim trwałość. Dzisiejsze aparaty nie wytrzymają nawet 1/3 życia tamtych konstrukcji.
Czy maja dusze to nie wiem :)
Ale wykonanie i trwałość - jak najbardziej.
Nikkormat np co to siedzi w walizce mojej pachnie jeszcze fabryką.
A dziadek z niego straszny...choc działa super i czasy trzyma.
Nowe są nowe przez pare miesiecy i widać juz na nich upływający czas.
W dodatku te aparaty da się bez większych problemów rozkręcić i skręcić, a wiele rzeczy można naprawić samemu (jedyny problem to zazwyczaj zapieczone śruby). Ostatnio dopadłem ok. 30 letniego canona, który wygląda co najmniej tak dobrze, jak mój pół-roczny OM-D :)
Kolejny "dziadek" z mojej półki.
Kodak Retina III S, dalmierz zwymienną optyką, wprowadzony na targach Photokina w Kolonii w 1954 roku. W porównaniu do wcześniejszych modeli (1951 Ia i IIa ), jest to kompletne przeprojektowany aparat. Wizjer dalmierza jest jasny i wyraźny, ostrzenie "w punkt" nie stanowi problemu. Dodatkowo wizjer posiada ramki odpowiadające różnym ogniskowym, w zalezności od założonego obiektywu, a do wyboru jest ich kilka, od 28 do 200mm Schneider i Rodenstock. Synchronizacja błysku lampy zewnętrznej przy wszystkich prędkościach od 1 do 1/500.
Biorac aparat do ręki, wiesz od razu, że jest to kawałek solidnego sprzętu. Odpowiednio cięzki, dobrze wyważony. Zaskoczeniem może być umieszczenie dźwigni naciągu filmu, jest pod spodem aparatu, ale po zrobieniu kilku klatek, nie przeszkadza.
Załącznik 137049
No i przybyły następne eksponaty: poczciwy Start 66 i solidna Retina. Brawo !
sepi19 - Pod Halą Targową w Krakowie fotograficzny zastój. Byłem w niedzielę i coby na pusto nie wracać kupiłem ebonitowego Pionyra, rosyjskiego Sokoła(idealny stan) i parę szklanych negatywów:).
Pozdrawiam miłośników fotograficznych staroci :).
Ładny egzemplarz. Zresztą wszystkie są w nienagannym stanie. Zazdroszczę. Pozdrawiam.
Dziękuję wszystkim za zainteresowanie ;).
Kolejnym moim "pleśniakiem" którym się pochwalę jest wyprodukowana w latach pięćdziesiątych XX wieku w fabryce VEB BELCA-WERK, w Dreźnie (NRD) mieszkowa Beltica II.
Aparat, który niezmiennie jak Go biorę do ręki, kojarzy mi się z ... moim pierwszym samochodem, Syreną ;). Prosta budowa, co chwilę coś nie działa w 100%, żyje własnym życiem po prostu. I jak to z prostymi konstrukcjami bywa, prosto i szybko się je naprawia drutem, kombinerkami i czasami młotkiem ;)
Beltica nie posiada światłomierza, dalmierza ani innych "pomagaczy". Prosta migawka Vebur, świetny obiektyw Zeissa Tessar 50mm f2.8 i podziałkę odległości.
Dokupując do niej zwykły dalmierz Blik montowany na sanki lampy i tani światłomierz zewnętrzny efekty naszych zabaw stają się bardziej przewidywalne.
Załącznik 137098
Skojarzenie z Syrenką trafne ;).
Wejdę Wam w wątek ze wspominkami.
W szkole podstawowej jeszcze miałem lampę błyskową na magnezowe żarówki spaleniowe, o taki Amilux
http://www.polskie-aparaty-fotografi...y_blyskowe.htm
Strasznie to niewygodne było, więc postanowiłem sobie "elektroniczną" zrobić.
Za palnik służyła rosyjska lampa IFK-120. Schemat znalazłem w Młodym Techniku, i zrobiłem. Najtrudniej było zdobyć 4 kondensatory po 800 mikrofaradów, ale i to przemogłem.
Lampę trzeba było ładować z kontaktu za każdym razem, ale cóż - radocha niesamowita.
Wespół z moim FED-em wszystkie szkolne imprezy obskoczyłem :mrgreen:
Aaa, no i piątka z prac ręcznych była :D
Pamiętam Amiluxa, wtedy każda klatka była dopracowana bo szkoda błysku czyli jednorazowej "żarówki"
Później długo była Czajka, radziecki cud techniki z ładowarką przewieszoną przez ramię. W trakcie ładowania piszczała niemiłosiernie coraz wyższymi tonami wzbudzając zainteresowanie zwłaszcza na ślubach w kościele...:grin: Ale błysk dawała niezły ze względu na spory odbłyśnik. Wchodziły tam dwie płaskie baterie, lub można było się podłączyć do 220V co z kolei było niezłe na imprezach w domu. Miałem ją podłączoną do Zenita E na bocznej listwie... Bardzo profesjonalnie to wyglądało...:grin: Zenit ocalał, lampy już nie mam.
Fajnie się czyta te Wasze wspominki. Liczę na więcej ;).
Kolejnym aparatem, tym razem już "na prąd", jest Revue Flex SD 1 czyli nic innego jak poczciwy Chinon CS-4 w wersji na rynek niemiecki (Revue jest fotograficzną marką handlową znanej firmy Quelle).
Wprawdzie aparat na baterie, ale ... wcale ich mieć nie musi aby działać. Zasilają one jedynie światłomierz, reszta jest czysto mechaniczna.
Migawka Seiko, metalowa. Lustro klapie stanowczo ale przyjemnie, bez szarpania całym aparatem.
Ogólnie rzecz biorąc bardzo sympatyczny aprat nie rzucający się w oczy za niewielkie pieniądze, z jasną matówką z klinem poziomym i mikrorastrem. Jedynie czego mi w nim brakuje, to samowyzwalacz.
Załącznik 137153
A takiego sprzętu to ja nie widziałem. Wygląda bardzo przyzwoicie/solidnie.
Pozdrawiam :).
I taki w rzeczywistości jest. Choć pierwsze wrażenie tego nie potwierdza, wystarczy wziąć go do ręki i przyłożyć do oka. Czuć, że jest solidnie zbudowany.
Wieczorem wrzucę kolejnego ;)
Chinon w ogóle budował bardzo fajne aparaty. CHINONY to jedne z ciekawszych i lepiej wyposazonych body z M42- np. z automatyką naświetlenia, czasem 1/2000, opcjonalnym winderem, podnoszenia lustra czy multiekspozycją. Pozostali przy tym mocowaniu jeszcze po rezygnacji Pentaxa. Najczęściej spotykamy je jako Revueflexy albo Porsty.
Ja mam Revueflexa 3003 (Chinon CX II albo CM, z nieco zmienioną obudową pryzmatu) manualna lustrzanka z klasycznym mocowaniem M42 oraz Chinona CP-7m z wbudowanym motorkiem automatyką przysłony, programem, manualem i bagnetem K.
Może CP-7 nie jest "purytański", ale parę rzeczy ma świetnie rozwiązanych, co sprzyja nietypowym, kreatywnym zastosowaniom. Szczególnie fajny dla osób lubiących długie naświetlenia. Nie ma tak wyposażonego Pentaxa !
W trybie bulb odlicza w wyświetlaczu sekundy, a później minuty trwającego naświetlenia, można też ustawić naświetlenie o zadanej długości, do ...90 minut i odliczaniem czasu pozostałego do końca ! Ma też opcję zdjęć w zadanym interwale czasowym, też do 90 minut. Korekta +-4 (a nie +-2 jak większość aparatów z epoki). Ma 3 różne linie programowe i do tego programy w odróżnieniu od pentaxa działają na zwykłym mocowaniu K, bez styków. Multiekspozycja też fajna - po włączeniu pozostaje w tym trybie i ma nielimitowaną ilość zdjęć. Wszystkie inne aparaty najczęściej po 2 zdjęciu przechodza do zwykłego trybu. I do tego chodzi na 4 paluszki AA. Kupiłem body za 65 zet.
Do Cp-7m ostatni się przymierzałem, tylko z ceną się nie dogadaliśmy ze sprzedającym.
A skoro Porsta wywołałes do tablicy to zaraz coś wstawię ;)
Teraz sprawdziłem i był to CP9-AF A nie CP-7M.
Porst compact-reflex jest to nic innego, tylko Cosina CSM sprzedawana pod tą nazwą przez sieć niemieckich sklepów foto Porst.
Firma powstała w Norymberdze, na terenie Niemiec, założycielem tejże marki był Hans Porst. Pod marką PORST kryją się aparaty takich producentów jak: Cosina, Balda, Franka, Fuji, Mamiya, Yashica, Taron, i wiele innych. W roku 1996 PORST stał się największą siecią sklepów fotograficznych w Niemczech. Od 2002 roku prawa do nazwy PORST ma niemiecka firma Ringfoto.
Migawka płucienna, klin poziomy z mikrorastrem, dwa "gniazda" do lamp, jedno do spaleniowe, drugie do "normalnej" i coś co najbardziej w nim lubię : podgląd głębi ostrości po wciśnięciu do połowy spustu migawki. Super sprawa, przynajmniej moim zdaniem ;)
Nowszy model tego Porsta posiada jeswzcze spota ;).
Czy potrzeba czegoś więcej do robienia zdjęć?
Ano, przydało by się jeszcze co nieco :)
Ale o tem, po tem, tzn jutro wieczorem, przy kolejnym "pleśniaku" z mojej półki ;)
Załącznik 137160
Ale lufa ! Ciekawym czego Ci więcej potrzeba ;)
To tylko pozory, ta lufa to skromne 135mm ;)
A jakie f/?
Ma niestety wadę. Strasznie wąskie i blisko siebie pierścienie od przysłony i auto-manual. Do tego przy samym mocowaniu, niewygodne to to strasznie.
Ty mnie nie doceniasz ;)
Załącznik 137179
Załącznik 137180
NIe ma takiej ruły, której nie da się odetkać ;)
Jaki to bagnet ? Bo nie chce mi się szukać po necie ;-)
M-42, w necie mało na jego temat.
Dzięki
Piękne kolejne aparaty.
Yashica FX-D to podobno "młodsza siostra" Contaxa 139 Quartz.
Cóż więcej ma ta Yashica, a czego nie mają poprzednie aparaty wstawione prze ze mnie? Co jest jeszcze potrzebne i niezbędne do fotografowania?
Tak po prawdzie to nic ;), ale człek to taki dziwny zwirz, i choć ma wszystko, to i tak zawsze sobie cuś wynajdzie.
Więc do rzeczy. Yashica po pierwsze jest po prostu śliczna i daje poczucie wysokiej precyzji wykonania w porównaniu z poprzednio wymienionymi. Aż człowiek nie chce jej puszczać z rąk, tylko przyglądać się i macać ;). Ma też korekcję ekspozycji na osobnym pokrętle (wspólne z ustawieniem czułości i korbką do zwijania filmu i otwierania aparatu) oraz blokadę ekspozycji. Fajnie, delikatnie pracuje i ma też fajny bajer ze światłomierzem w wizjerze. A mianowicie pokazuje jedną diodą na drabince czasow wybrany przez Ciebie czas i drugą swój proponowany.
No i mamy prawie wszystko w aparacie, czego nam do szczęścia brakuje. Właśnie, prawie ;) W sumie to by było fajnie mieć jeszcze jakiś dyrdymałek ułatwiający fotografowanie ;)
Załącznik 137191
Robi wrażenie. Wypasiona tym co potrzebne. No i faktycznie - pięknie się prezentuje :).
Dzięki Wojtek1234 ;)
Wypasiona, jak to określiłeś, ale przydało by się, gdyby tak nie trzeba było wajchować przy każdej klatce ;).
Dlatego też przedstawię teraz kolejnego "dziadka" z mojej półki z takim ustrojswem.
Jest to kolejny, świetny moim zdaniem system, a mianowicie Minolta.
Kilka paratów tego systemu przewinęło się przez moje ręce (m.inymi Maxxumy 5000, 7000, 7000i, Dynax 505 si super, kilka bez AFu Xg-2, Sr-t i malutkiego HI-MATIC) i złego słowa nie moge na nie powiedzieć.
Co więc zrobić , aby nie wajchować? Ano motor driwer jest rozwiązaniem, sam za Ciebie zasuwa z przewijaniem klatek, a dodatkow dostajemy w "pakiecie" zdjęcia seryjne ! I to z dwoma prędkościami ;) Poprawia się także uchwyt aparatu, jest o niebo lepiej, przynajmniej dla moich łapsk.
Niestety nie ma róży bez kolców. Podpinając motor, waga całego zestawu wzrasta przynajmniej dwukrotnie :(
Ale za to ten dzwięk przy każdej klatce. Pół miasta się odwraca ;)
Załącznik 137204
I to by było na tyle .... , w tym tygodniu ;).
PO niedzieli pomęczę Was jeszcze troszkę ;)
Dźwięk motorka był kiedyś synonimem profesjonalnego aparatu:-)
Uwieczniony został na płycie J-M Jarre "Concerts in China" z 1981 roku w utworze „Souvenir of China”
https://www.youtube.com/watch?v=K4v0Of8_0fw
Ależ piękne dźwięki ! Płytę znam ale przyznam, że nie przywiazywałe wagi zbytniej do tego dźwieku. Tak było...do dzisiaj :)))
Lubie ten swist Canona A1.
Akurat ten świst to brak smaru w amortyzatorze lustra, a nie migawka :-)
No i nieleczony prowadzi do uszkodzenia aparatu
No to teraz ja coś wrzucę. Posiadam kilka analogów od niedawna (cena jest często śmiesznie niska, więc kupiłem kilka na próbę), będę wrzucał w miarę jak każdego przetestuję i będę mógł powiedzieć coś więcej na jego temat:).
Na początek mój pierwszy analog, czyli Yashica FX-3 Super 2000, aparat amatorski, tylko z trybem manualnym. Na początek całkiem sympatyczny, migawka metalowa, trochę mocno klapie, jednak do tej pory nie stwierdziłem negatywnego wpływu na zdjęcia. Plus to bardzo duża matówka oraz obiektywy. Szkła do Yashiki są bardzo dobrej jakości (szczególnie seria ML) i kosztują niedużo, a w dodatku można je podpiąć za pomocą adaptera do m4/3 (dla mnie pełnia szczęścia;). Do Yashiki można też podpiąć szkła Zeiss'a, ale to już wyższy poziom cenowy.