Jak dla mnie to cytat miesiąca. Troszkę zrobiliśmy sobie tutaj OT :)
Wersja do druku
Cissic spoko luz, marudź ile chcesz - każdy ma lepszy lub gorszy dzień bez wyjątków (ja też bywam upierdliwy) ;) :)
Odniosę się do tego co napisałeś o obiektywie 50mm 1,4 - przyjąłeś sytuację, że go mamy a my powiedzmy z góry zakładamy tak jak kolega, który rozpoczął ten temat, że posiadamy to i tamto w zestawie standardowo-kitowym a taki obiektyw 1,4 raczej nie należał do zestawów startowych i tanich :). Bo zakładając to o czym napisałeś to znowu przechodzimy do kwestii zakupów i wymiany, tylko po co? Niech robi na tym co ma i z tym co ma i stara się obchodzić problemy bo główkowanie daje lepsze efekty niż w pewien sposób pójście na łatwiznę :). Ma na to czas a pieniądze zawsze zdąży wydać :)
---------- Post dodany o 12:23 ---------- Poprzedni post był o 12:16 ----------
Przyznam się, że też mnie rozwalił tym zdaniem :) Ale szczerze mówiąc napisał coś bardzo fajnego co niweluje wszelkie spięcia i napięcia czasami występujące niektórych wątkach :). I fakt, że tak mam - chce aby coś wyszło ale jak nie wyjdzie to płakać nie będę i spróbuję znowu z tym co mam ale inaczej i może tym razem wyjdzie :)
Obiektyw manualny (bo przecież o takim pisałem) OM w wersji 1.8 a więc ostrzejszy można kupić (jak na razie) na Allegro za 50zł (to nie jest moja aukcja):
http://allegro.pl/olympus-om-zuiko-f...400276043.html
Olki sa troszkę droższe, więc można pomyśleć o jakimś poczciwym "rosjaninie". Do tego przejściówka za 70 zł i mamy piękny zestaw za 120zł. Nigdy tego obiektywu nie trzeba będzie wymieniać - co najwyżej puszkę jak się rozpadnie :) MZ więcej człowiek się nauczy się o świetle używając manuali niż kitów
Masz rację w 100% tylko ja podszedłem do tematu tak jakbyśmy dyskutowali o szkłach 30 lat temu - ceny były inne :)
Jak już to ja mu też bardzo polecam analogowe OM'owe 1,8 bo koszty są "barszczowe" nawet z przejściówką a oczko jest super i zabawa na full wypasie (jedynie co to do IR'enek się kompletnie nie nadaje z założonym filtrem) :)
Pozwolę sobie zauważyć, że manie smartfona nie jest dobrym zaleceniem do nauczenia się fotografowania, ponieważ system foto w smartfonie jest skonstruowany dla ludzi, którzy nie znają techniki, żadnych zasad oprócz wcelowania w obiekt, a mimo to chcą mieć ładne, ostre, w przeważającej liczbie dobrze naświetlone i o dobrych kolorach zdjęcia.
Smartfon po prostu sam robi zdjęcia, więc co tu jest do nauki? Że niektóre nie wychodzą? Po pierwsze rzadko, a po drugie no i co z tego. Karta ma ileś tam gigabajtów, więc jaki problem. Fajne fotki trzaskam.
Tak postrzega fotografię jakieś 90 – 95 % ludzi. I stąd wykształca się w ostatnich 2 latach trend spadku sprzedaży prostych kompaktów i lawinowego wzrostu sprzedaży telefonów komórkowych z systemami foto (a ostatnio nawet z gniazdem na obiektywy wymienne?). Aparat ma robić dobre zdjęcia, samochodem ma się dobrze, tanio i w miarą wygodnie jeździć, a pralka ma prać automatycznie. Tak decyduje rynek, podejście masowego konsumenta
Ciekawe jest, że wzrasta wyraźnie sprzedaż lustrzanek cyfrowych i bezlusterkowców m4/3", co wskazuje, że wzrasta także procent ambitnych, którzy chcą się uczyć fotografowania.
Pzdr, TJ
Tadeuszu nikt tu nie zalecał smartfona jako czegoś do nauki fotografii tylko chodzi o to, że kadry nie rozróżniają aparatów i jest im wszystko jedno czym zostaną sfocone - jak ma wyjść fajny kadr to i tak wyjdzie z tego czy tamtego i jedynie co to jakość może być rożna ale jak ma się jakie takie pojęcie to wady można niwelować do minimum. Mam kilkunastoletnie BlackBerry, które robi o wiele lepiej foty od wiele młodszego HTC ale z tym HTC nie jest tak do końca, że zawsze robi gorzej. Jak się nauczyć pewnych jego ograniczeń i możliwości to też można wykonać poprawne zdjęcia i to samo tyczy się każdego innego aparatu. To, że wzrasta sprzedaż lustrzanek wcale o niczym nie świadczy bo przykładowo w ZOO na spacerze z dzieckiem też widzę wzrost liczy tatusiów pchających wózek jedną ręką w drugiej trzymając starszą pociechę, który wielką i ciężką lustrzanką robi pociechom foty na tle krzaków :D a wygodniej byłoby mieć kompakt lub smartfona z tym samym efektem a o ile wygodnie a wygoda wpływa na komfort i pośrednio na same kadry też :)
Chciałbym podzielić się tutaj swoim dopiero rocznym doświadczeniem związanym z fotografią, dlatego temat autora jest mi z tego powod dosyc bliski :)
Sam miałem taki sam dylemat rok temu jak autor teraz. Kupić nowy czy zostać przy starej lustrzance, którą dostałem od siostry. Mój aparat to olympus E-500. Zasadą naczelną stało się dla mnie powiedzenie kilku osob z tego forum jak i jeszcze innych paruosob mianowicie, że to od fotografa zależy czy zdjęcie wyjdzie dobre a nie od aparatu. Dlatego też pozostałem przy poczciwej E-500 i do tego czasu jej używam - szczerze przyznam, że na zakup "lepszego" modelu się nie zabieram - może za rok/dwa/trzy. Ale w kazdym razie nie jest to kwestia nagląca. Najważniejsze jest opanowanie podstaw technicznych - wiadomo nie każdy ma czas na zgłębianie szczegółowych aspektów teorii, ale chociaz bardziej niż ogólny pogląd na sprawę miec trzeba - tak żeby umieć obsluzyc swój aparat w każdych warunkach i wiedzieć jakie ustawienia i kiedy zastosować w związku z panującymi okolicznościami. Z pomocą przychodzi literatura, poradniki w internecie, galerie zdjęć, czasopisma - wszystko jest jak na wyciągnięcie ręki. Wydaje mi się, piszę to z własnego doświadczenia, że na początku dobrze jest eksperymentować zi robić zdjecia w rożnych tematach - miejskim, - przyrodniczym, - fauna, - flora, - ludzie itp tak po trochu żeby odnaleźć samego siebie w świecie fotografii. Później wiadomo, trzeba doskonalić się w tym co chce się fotografować i dążyć do perfekcji w danym temacie (koniecznie nie oznacza to, że przestajemy robić zdjecia innych tematów - nie o to chodzi). Ja osobiście jestem na etapie kiedy teraz eksperymentuje robiąc krajobrazy naturalne skupiając się na układzie w kadrze - słońca, nieba i chmur. To chyba mój motyw przewodnik w całej fotografii, w którym chciałbym się doskonalić. Ale bardzo lubię oczywiscie zrobić od czasu do czasu w zaaranzowanym miejscu w domu czy w ogrodzie fotografię jakiegoś kwiatu czy po prostu portret.
Polecam tez zapoznawać się z zasadami działania programów graficznych (śmiało próbować chociażby z wersjach próbnymi rożnych producentów) - tym samym ucząc się doskonalić swoje zdjecia i wyciągając z nich to wszystko czego nie udało nam się uzyskać wciskając spust migawki. :)
Pozdrawiam, życząc wytrwałości, niezbędnej przy fotografii oraz czerpania z niej samej przyjemności! :)
Czarmax,
1) Oczywiście, że smartfonem można równie dobrze kadrować jak Leicą.
2) Wzrost sprzedaży lustrzanek potraktowałem w kategoriach prawdopodobieństwa, co oznacza, że kupują je także ambitni sprzętowo, a nie tylko ambitni fotograficznie. Nabywcy traktujący lustrzanki jako poważniejsze narzędzie fotograficzne najprawdopodobniej byli dawniej i są dzisiaj w mniejszości, ale prawdopodobne jest też, że ci drudzy w dużym stopniu decydują o popycie na lustrzanki. To jest kwestia rozkładu popytu, motywacji, itd. Nie są to sprawy czarno-białe na tyle, że gdy zobaczę lustrzankowca-przypadkowca, to już jestem poinformowany o stosunku do fotografowania całości właścicieli lustrzanek.
3) Poza tym gospodarka wolnorynkowa ma to do siebie, ze gdy technika wytworzy na rynku jakąkolwiek niszę sprzętową, to zaraz wciskają się do niej producenci, znajdują się konsumenci, nisza obrasta specjalistami, trendami, itd. Już dziś mnożą się szkoły fotografowania komórkami, powstają poradniki, prowadzone są warsztaty focenia komórkami, itd., co może sprawiać wrażenie, że smartfon jest takim samym narzędziem do fotografowania jak każdy inny aparat foto.
Jasne, że nie jest takim sam, bo swoje ograniczenia ma i to niemałe, ale jego zalety są olbrzymie – dostępność, powszechność, przenośność, coraz doskonalsze obrazowanie, wyrafinowana technika ekspozycji, itd., co prowadzić może do wytworzenia się także jakiejś wąziutkiej niszy artystycznej w posługiwaniu się smartfonami.
Skoro we współzawodnictwie samochodziarzy powstała taka konkurencja jak jazda z ciągłym paleniem gumy, to dlaczego w smartfotografii nie miałaby powstać też jakaś konkurencja,. współzawodnictwo typu - kto pstryknie smartfonem lepszą fotkę np. z zawodów rzutu beretem.
Pzdr, TJ
Wracam z urlopu, a tu proszę, temat się rozwinął. Dzięki za wszystkie rady :)
W każdym razie postanowiłem, po radach większości, pozostać przy moim poczciwym E-510 z kitowymi obiektywami. Może dokupię jakiegoś manuala na allegro, aby spróbować się pobawić czymś takim. Choć bardzo denerwuje mnie w E-510 bardzo wolny AF. O ostrzeniu przy słabym świetle nawet nie wspominam. Ostatnio byłem w Wieliczce, wykupiłem sobie znaczek foto. Obawiałem się, że w ciemnym mogą być problemy, ale jakoś dam radę - myślę. Czekam, patrzę jakie sprzęty ludzie wnoszą - małpka, małpka, smartfon, oo zaawansowany automat, małpka. Myślę sobie - eeee, czym ja się martwię, ja mam lustrzankę, oni małpki ... amatorzy :cool:. Wchodzimy palą się jakieś tam lampy, robie, nie jest źle. Potem wchodzimy głębiej, jest coraz ciemniej, żona mówi, żeby zrobił jej fotkę. Spoko, ustawiam i ...... klops. Nie jest w stanie złapać ostrości. No rzesz....., a Ci z małpkami, pyk, pyk i mają foty. Żona stoi, a ja ustawiam, ustawiam i ustawiam, i w końcu pstryk. Próbowałem w trybie manualnym, przysłony a potem to i nawet zwykły automat. Jakoś poradziłem sobie, oczywiście nie jestem zadowolony ze zdjęć, ale po zgraniu na kompa, nie jest tragicznie, jest tylko źle lub słabo :) Wracając do tematu, wydaje mi się, że inny sprzęt dałby sobie radę lepiej w tych warunkach.
No właśnie to mnie denerwuje w nim najbardziej, słaby AF w słabym świetle, a tym samym słabe fotki nocą i w słąbym oświetleniu.
Natomiast nie do końca zgodzę się z tym, że nieprzydatne są kursy. Oczywiście pewnie sporo się dowiem na forum, sporo też z przykładowych zdjęć z EXIF, ale moim zdaniem trzeba mieć jakieś podstawy. Wg mnie najlepsze byłoby:
1. Znajomy(a) która pomoże doradzi w danej sytuacji. Na forum, choćby dobry opis, nie odda warunków, a tym samym forumowicze nie zawsze doradzą poprawnie. Niestety nie mam nikogo kto zajmuje się fotografią. Szkoda.
2. Warsztaty lub kursy. Nie wiem czy wyłożą wiedzę przydatną, ale może pomogą i odpowiedzą na pytania co jak ustawić dotyczące danej sytuacji, warunków itd.
3. Książki (podstawowa to instrukcja obsługi, kilka razy :))
Podsumowując - po Waszych radach, zostaję przy E-510, co do kursu się zastanowię - korci mnie "Praktyczny kurs fotografii" w Akademii Fotografii, ale kurs z warsztatami (60 godz.) to koszt 1700 zł. Dużo, chyba trochę za dużo jak dla mnie.
Taniej będzie zaprzyjaźnić się z kimś z forum z Warszawy :) Nie szuka nikt przyjaciela.... :mrgreen:
Jak na razie muszę uporać się z tymi problemami:
- ustawienie ostrości,
- zbyt często poruszone zdjęcia,
- zdjęcie obiektom ruchomym lub bardzo ruchomym :)
Idę szukać porad na forum :)
Aaaaa, jeszcze jedno. Może poradzicie mi jakąś dobrą książkę do Photoshopa. Jakiś podręcznik. Wiem, wiem, można w necie znaleźć tutoriale, ale ja jednak wolę mieć wszytko w jednym miejscu na papierze, leżące obok komputera. Zrobienie zdjęcia to jedno, ale druga sprawa to jego obróbka. Robię fotki w JPG+RAW, lub RAW, bo jakoś lepiej się czuję z RAWami. Jak coś mi wyjdzie nie tak, to mam większe możliwości korekcji. Zatem gdyby ktoś mi polecił podręcznik, biblię do PS CS5+ Camera RAW to byłbym niezmiernie wdzięczny. Dzięki.
Tadku, dzięki za rzeczowe wyłożenie sprawy
Jeśli chodzi o książki to polecam zawsze te oficjalne. Np http://helion.pl/ksiazki/adobe-photo...eam,pcs5op.htm
BTW jak byłem w Wieliczce z narzeczoną to robiłem zdjęcia ze statywu E-510. ZD14-54 radził sobie naprawdę nieźle, choć czasem musiałem ostrzyć manualnie. Parę razy użyłem zewnętrznego palnika z dużą liczbą przewodnią, ale ja w tych olbrzymich komnatach nie ma specjalnie od czego odbić światła. Większość ludzi pstrykających małpką z flashem uwiecznia tylko fotografowaną osobę na ciemnym tle. Takie zdjęcia to sobie możesz w piwnicy też porobić :)