-
5 załącznik(ów)
Mam już pierwszą "kite-catastrophe" za sobą. Zwiało mi latawca na wieżę zamku w Mirowie. W akcję ratunkową zaangażowany był sołtys i jeszcze kilka osób, ale kajtka uratowaliśmy.
Termin pleneru fajny, ale do Łeby - q jak daleko. Autem nie chce mi się jechać, a perspektywa podróży pociągiem z klatką nas aparat oraz szpulą z 300 m linki (wojskowa, 6 kg) mnie przeraża!
-
Dobrze, ze nie zaangazowałeś Van der Coghena w ściąganie skrzydła :)
Ice, nie pierdziel, znajdź kogoś do towarzystwa zapakujta sie w niwe czy co tam masz i w droge nad morze. jak Ci sie nie chce prowadzić to znajdź do towarzystwa kogos z prawkiem :)
-
6 załącznik(ów)
Moje instrumentarium:
Linka Beal 250 m, nawinięta na wojskowy kołowrót do telefonu polowego, zmodyfikowany. Ustrojstwo jest przymocowywane do wyciągarki (bolce) oraz taśmą do grilla. Linka przechodzi przez szpej asekuracyjny Petzl - reverso, przypięte lonżą także do grilla.
Aparaty są zamocowane w klatce obracającej się za pomocą turbiny Robertsona. SP-320 z czasówką 60 s patrzy pionowo w dół, a RX-100 z czasówką 10 s, pod kątem 10 stopni od poziomu.
Na zdjęciach widoczny Fotokite 180, zakupiony po katastrofie FK 250, z której - jak się okazało wyszedł bez szwanku.
FK 250 ma jeszcze jedną modyfikację (brak zdjęcia) - linka atakująca uzdy jest zdublowana i można nią regulować kąt natarcia.
-
Fajna machineria :)
Dawaj więcej fot z góry :)
-
jaką masz srednice linki i czy nie masz problemu z tarciem przy wybieraniu przez reverso?
-
Linka ma średnicę 3 mm. To akurat tyle aby dało się już chwycić ręką...
Nie ma kłopotu przy wybieraniu, zwłaszcza, że mam taki system zbierania z góry latawca:
Kołowrót jest zablokowany, do liny wpina się bloczkiem delikwent i obciążając linkę idzie w kierunku latawca. po kilkudziesięciu metrach, przytrzymuje linkę i wraca, a korbowy kręci kołowrotem nawijając. Po 3-4 takich powtórzeniach latawiec jest na ziemi bez większego wysiłku.
Teraz pracuję nad małym instrumentarium aby móc je nosić w góry oraz płachtami do mocowania na ziemi, tak aby mieć na zdjęciu orto zarówno skalę liniową jak i kierunek pólnocny.
Więcej fotek z góry na razie nie będzie - szpeja są już zapakowane do autka i zostaną użyte dopiero na Islandii. Na pierwszy ogień ma iść Jokkulsarlon!
-
-
ja jokulsarlon planuje spod wody uderzyć :) to bedziemy mieli przekrojowe ujęcia :)
-
1 załącznik(ów)
Tu jest mój post dotyczący pytania, jakie zadał Dobas na temat LV w dziale lustrzankowym. Ponieważ pytanie związane jest z latawcem, tu umieszczam odpowiedź.
Wiem (przerabiałem), że najłatwiej kupić rzecz gotową. Jednak najtańszym miejscem zakupu szpejów do transmisji wideo jest, albo sklep ze sprzętami szpiegowskimi, albo - jeszcze taniej - sklep, w którym zaopatrują się fachmani instalujący alarmy i monitoring. Na załącząnym obrazku (przepraszam, nazwijmy ten fajans "obrazkiem", bo niegodny jest nazwy "fotografia"):
- monitor monterski 4" (do regulacji kamer monitorujących) z futerałem zapinanym na ręce, na rzep, z przegródką na akumulatory
- odbiornik
- nadajnik. Nadajnik jest malutki 47 gramów (zasilanie waży 154 gramy) i umożliwia przesył sygnału PAL bezpośrednio z aparatu na nieco mniej, niż 200 metrów.
Pozdrawiam
Jack
Edit: zapomniałem dopisać, że ten "szpiegowski" szpej kosztuje ok. 600,- Zeta
-
Na poligonie w Łebie dokonałem kilku istotnych obserwacji:
- mój szpej, sterowany radiowo, z transmisją wideo, niby full wypas, jednak sprawia ogromne kłopoty w obsłudze. Właśnie się przekonałem, że na żadnym zdjęciu nie mam tego, na co celowałem. Kołysanie całego zestawu powoduje, że zdjęcie i tak jest przypadkowe.
- okazało się, że jest jednak za ciężki, przy wietrze o prędkości 3,5 - 4,2 m/sek. (tak było w sobotę), fotokite 250 nie chciał za specjalnie wydźwignąć to w górę, mimo wielkich starań, jakich nie szczędził TazTaz obsługujący linę. Kłopoty się skończyły przy fotokite 350 i wietrze 5,8 m/sek. następnego dnia.
- ściągadło do przyziemiania latawca wyposażyłem w karabinczyk, który się bardzo grzeje przy przesuwaniu po lince. Jednak powinien być bloczek.
Wnioski:
- podgląd wideo jest właściwie psu na budę,
- zredukować wielkość i wagę uchwytu,
- nadal jednak zachować sterowanie aparatem, chociaż troszkę inaczej w trybie automatycznym, tzn. zachować obrób i pochył aparatu, ale w sposób kontrolowany (np. obrót o 10 stopni i tak dookoła, nastepnie zmienić pochył, np. o 15 stopni w dół i znowu obrót w skoku o 10 stopni), po każdej zmianie położenia wyzwalać migawkę. Wyczaiłem taki dingsik, którym można zaprogramować zmiany położenia aparatu serwami: http://skyware.fam-engels.de/aurico/overview_en.htm
Pewnie będę rozmyślał o takich zmianach do czasu warsztatów latawcowych, jakie odbędą się w Łebie w maju przyszłego roku:grin:
Jeszcze jedna rzecz - kotwica do mocowania linki do gleby. Dobas znalazł taki niezły palik:wink: Przemek używał worka z piaskiem, ja mam taką potężną śrubę pod parasol ogrodowy, a rozwiązanie kłopotów kosztuje 12,- Złotych. Żona apz podpowiedziała mi taką śrubkę do przywiązywania psa: http://www.twenga.pl/dir-Zwierzeta,P...wiazywania-psa (serdeczne dzięki), która jest wystarczająco skuteczna i łatwa do noszenia ze sobą.
Pozdrawiam
Jack