To Ty nie masz bananowców i palm kokosowych w ogródku? ;)
Wersja do druku
Z przyjemnością czyta się i ogląda!
Ja lubię jeszcze zdjęcia jedzenia, masz jakieś? ;)
doskonała ostrość i jakość zdjęć, bardzo mnie zainteresowały :)
Bardzo fana fotorelacja. Pozdrawiam.
Dzień piąty.
To tzw. dzień transferowy. Rano przywitało nas w końcu piękne słońce i smog ustąpił, dlatego też wybrałem się na wycieczkę jeszcze raz po mieście, by porobić zdjęcia bez smogu (prezentowałem już wyżej). O 13 mieliśmy autobus do Cameron Highlands już na kontynencie, a sama podróż zajęła ok. 5h. Ale zaraz, zaraz, skoro Penang jest na wyspie, to skąd autobus? Wyspa połączona jest dwoma bardzo długimi (ok 12km) mostami ze stałym lądem.
74.
Załącznik 162093
75
Załącznik 162094
Docieramy do Cameron Highlands i po zameldowaniu się hotelu trzeba coś zjeść. Szybko zrobiło się ciemno, więc o zwiedzaniu nie było już mowy, a samo miasteczko Brinchang nie ma wiele do zaoferowania, więc mieliśmy cały wieczór do dyspozycji. Padło na chińską restaurację i tzw. hot pot. Dla mnie nie była to nowość, bo już w chińskim Syczuanie kilka lat wcześniej jadłem hot pota, ale dla Krzyśka to była niemała atrakcja. Hot pot polega na tym, by do wywaru w postaci zupy, który cały czas się gotuje (wewnątrz węgiel drzewny) wrzucać co tylko nam się podoba i w nim gotować. Następnie to się wyławia i zajada, a także je się sam wywar, który z kolejnym dodanym do niego składnikiem nabiera smaku.
76
Załącznik 162092
77
Załącznik 162091
Dzień szósty
Plan był prosty, wstajemy o 3 w nocy i idziemy na wschód słońca nad polami herbacianymi. Mieliśmy obawy, co do pogody, bo wieczór był pochmurny. Tutaj dodam, że okolice Cameron Highlands są położone 2000 m npm. a podróż z Pennang to trasa przez liczne serpentyny. Panuje tam specyficzny mikroklimat, który sprawia, że są tu idealne warunki do hodowli truskawek, herbaty i innych roślin. Jest też chłodniej, jak nad morzem (w dzień ok. 23 st C), stąd też mieszkańcy Malezji przyjeżdżają tam, by odpocząć od upałów.
Jak założyliśmy, tak też zrobiliśmy, szybka pobudka i w drogę. Do przejścia ok. 7 km i trzeba zdążyć przed świtem. Już na początku wiedziałem, że będzie dobrze, nad nami było piękne, rozgwieżdżone niebo, a gdzieś tam widać było łysego. Nocą szło się wyjątkowo dobrze i jeszcze przed wschodem byliśmy na miejscu. Na plantacjach powoli też pojawiali się pracownicy. Niestety idealny wschód słońca się nie udał, bo w powietrzu ciągle wisiał smog z wypalania lasów na Borneo.
78
Załącznik 162090
79
Załącznik 162089
80
Załącznik 162088
81
Załącznik 162087
82
Załącznik 162086
83
Załącznik 162085
84
Załącznik 162084
85
Załącznik 162083
86
Załącznik 162082