1 załącznik(ów)
Odp: Rowerowo- fotograficzna kariera BIKERA.
Dzięki Wam wszystkim za wizytę i miłe oceny, to co opisałem to dopiero początek. A co do zdjęć to kol tadzik1231 masz rację nr.4 rzeczywiście jest poruszone (przegapiłem) a 10 ma trochę odchyłu, ale to chyba nie tragedia.
Park mazurskich miniatur jest zminiaturyzowanym skansenem najciekawszych historycznych zabytków Warmii i Mazur a dodatkowo uzupełniony militarnymi eksponatami pozostałymi po "wyzwolicielach ze wschodu". W 2011 r. po wizycie w Gierłoży pogoniła nas pogoda i późna pora, więc tylko przemknęliśmy koło niego, ale ja zapamiętałem to miejsce jako bardzo ciekawe.
P.S. Jak przygotuję następne foty będzie kolejna wrzutka i dalszy ciąg.
Pozdrowerki.
Odp: Rowerowo- fotograficzna kariera BIKERA.
Fajnie, ze eskapada sie udala i miales okazje poszalec z nowym obiektywem. Czekam na kolejne Twoje wrzutki no i opisy.
Pozdrawiam!
Odp: Rowerowo- fotograficzna kariera BIKERA.
Cytat:
Zamieszczone przez
BIKER
Dzięki Wam wszystkim za wizytę i miłe oceny, to co opisałem to dopiero początek. A co do zdjęć to kol tadzik1231 masz rację nr.4 rzeczywiście jest poruszone (przegapiłem) a 10 ma trochę odchyłu, ale to chyba nie tragedia.
Park mazurskich miniatur jest zminiaturyzowanym skansenem najciekawszych historycznych zabytków Warmii i Mazur a dodatkowo uzupełniony militarnymi eksponatami pozostałymi po "wyzwolicielach ze wschodu". W 2011 r. po wizycie w Gierłoży pogoniła nas pogoda i późna pora, więc tylko przemknęliśmy koło niego, ale ja zapamiętałem to miejsce jako bardzo ciekawe.
P.S. Jak przygotuję następne foty będzie kolejna wrzutka i dalszy ciąg.
Pozdrowerki.
Cześć :)
Jest poruszone bo dałeś ciekawe parametry:
ISO = 100
przesłona jak pamiętam = 5,6
i dlatego czas wyszedł 0,5 s - nie ma sznas aby to utrzymać w rękach
Odp: Rowerowo- fotograficzna kariera BIKERA.
Boguś moja wina, światło się zmieniało a ja zapomniałem zmienić ustawienia.
Fajnie że wpadłeś.
Odp: Rowerowo- fotograficzna kariera BIKERA.
14 załącznik(ów)
Odp: Rowerowo- fotograficzna kariera BIKERA.
I witam Was ponownie. Trochę mi limit 15 fot do posta przeszkodził w opowiadaniu, ale spróbuję coś na to poradzić, najwyżej będa 4 części bajki z tegorocznej bardzo ciekawej wycieczki.
Muszę przyznać, że Mazurskie miniatury bardzo nam się podobały. Bazyliki, wsie, wieże, zamki, mosty wyglądają bajecznie kolorowo i zachęcają do odwiedzenia w rzeczywistości. Ciekawe były też militarne eksponaty tzn sporo bronie tej większej i ręcznej. Kolejna lekcja historii. Z parku ruszyliśmy w kierunku kolejnego znanego bunkrowiska Kwatery hitlerowskich wojsk lądowych czyli Wermachtu. Słońce trochę paliło więc przerwy w podróży były okazją do zaspokojenia pragnienia. Pewien mój niepokój wzbudzały wcześniej przygotowane kontakty które miały nam zapewnić nocleg w Węgorzewie lub Giżycku. Niestety imprezy typu hula-hop i jarmark kartacza zwabiły do w/w miast mnóstwo młodzieży i pojawił się problem z noclegiem. Paulina i Zbyszek mieli alternatywę, zwiedzić Gizycko i wrócić do Kętrzyna, ale ja i najmłodsze skazani zostaliśmy na dzieło przypadku. Na szczęście zakończone hapy endem. Ale do tego jeszcze na moment wróce.
Ok 18 km od Gierłoży miescił się nasz kolejny cel, reklamowany jako liczne niezniszczone bunkry Wermachtu. Rzeczywistość jest jednak trochę złożona, choć bunkrowisko warte jest odwiedzenia. Tak naprawdę na sprywatyzowanym terenie można zobaczyć na 3 szlakach 10-12 większych i mniejszych bunkrów w tym ten największy z drewnianą platformą widokową na las i kawałek jeziora. Tak, tak kawałek bo drzewa urosły na tyle wysoko, że jezioro ledwie widać ze szczytu platformy. Ale ten gęsty las daje również pewne wyobrażenie co do trafności wybranego na kwaterę miejsca. Konia z rzędem temu kto wypatrzyłby jakikolwiek ukryty w gęstwinach bunkier, nawet z samolotu.
Podziwiałem te leśno- jeziorne widoki ze szczytu platformy i niestety dojrzałem coś jeszcze. Niebo powoli zmieniało swój kolor, ciemnobure chmury jeszcze w oddali szybko zbliżały sie do Mamerek. Nie było na co czekać, szybka ewakuacja na rower i chodu do Pozedrza najkrótszą drogą między jeziorami. Gdy już pędziłem za resztą grupy, zdałem sobie sprawę, że diabli wzięli nadzieję na odwiedzenie jednego z najciekawszych objektów- dużej śluzy na Kanale mazurskim. Nie było nawet czasu żałować bo tuż za nami zaczęło grzmieć i się błyskać. Zbyszek dyktował tempo naszego peletonu i okazało się że wszyscy moga być liderami. Gdy wjeżdżaliśmy do Pozedrza czuliśmy na plecach podmuchy zimnego wiatru i pierwsze krople deszczu. Nie było szans na dalszą jazdę i schroniliśmy się w małym kościółku, okazało się w samą porę bo chwilę później grzmoty i oberwanie chmury spowiły okolice.
Przymusowy postój trwał ponad 2 godź. Burza odeszła gdzieś za choryzont gdy w naszym kierunku zmierzały 2 kobiety starsza i sporo młodsza. Zaczęliśmy rozmawiać i po kilku minutach dostaliśmy zaproszenie na przenocowanie. Ja to mam jednak szczęście do ludzi. Noc spędziliśmy w świetnych warunkach gawędząc przy okazji z gospodarzami. W sobotę rano po śniadaniu Paulina ze Zyszkiem ruszyli sami do Giżycka i po kilku godzinach spęzonych w mieście pognali na gwarantowany nocleg do Kętrzyna. W niedzielne popołudnie zameldowali przez telefon, że wsiedli do pociagu z rowerami i mają nawet miejsce siedzące w drodze do Łodzi.
Ja z Alą i Olą pojechałem w kierunku Gołdapi. Gdy dojechaliśmy do miasta ruszyliśmy do wieży ciśnień, spełniającej rolę wieży widokowej. Dziewczyny wjechały na górę z Olkiem i poszalał sobie z wysokości. Potem pojechalismy kilka km za miasto na kolejny nocleg w gospodarstwie agroturystycznym. W niedzielę ruszyliśmy w kierunku kolejnej mazurskiej atrakcji- zabytkowych mostów kolejowych w Stańczykach. Przez całą droge mogliśmy podziwiać piękne krajobrazy z jeziorami oraz liczne bociany żerujące na polach, ale trzeba się też było trochę napocić pokonując na ciężkich rowerach liczne pagórki. W miejscowości Klepojcie zjechaliśmy ok. 1 km w boczną drogę by zobaczyć bliźniaczą konstrukcje mostów w Stańczykach ale w pojedyńczej i mniejszej wersji. Biker nie byłby Bikerem gdyby nie wlazł na strome urwisko i szczyt. Warto było bo widok był zaiste imponujący podobnie jak sam most. Dziewczyny z niepokojem przyglądały się na moje alpinistyczne wyczyny z Olkiem na plecach.
Gdy zszedłem ruszyliśmy w dalszą drogę odwiedzając jeszcze cmentarz z I wojny św. Do wspaniałych mostów w Stańczykach trzeba zjechać w asfaltową ale dziurawą jak sito drogę, która jeszcze w dodatku biegnie stromo w dół. Gdy już znaleźliśmy się na parkingu zabezpieczyłem rowery i poszliśmy delektować się widokiem naprawdę imponujących konstrukcji. Widoki z wysokości aż zapierały dech. Do zwiedzania dostępny jest jeden odrestaurowany most, drugi chyba czeka na swoją kolej i wpływy na inwestycyjne konto właścicieli. Póki co pobieraja oni za wejście opłate 4 zł nornalny 2 zł uczeń. Za mostem stromymi schodami zeszliśmy do kładki na rzece Błędziance. Tu też widok na mosty, ale do góry był bardzo ciekawy. Po dotarciu do parkingu zapewniliśmy prawidłową działalność naszym zmysłom smakowym, wykonałem telefon gwarantujący kolejny bezpieczny nocleg i ruszyliśmy z powrotem do głównej drogi, tyle tylko że wjazd na góre po dziurawym asfalcie był naprawdę wyzwaniem na miare pokonywania wzniesień w Karpaczu. Zmordowani i "czerwoni"jak buraczki dotarliśmy jednak na góre., a lekcje techniki jazdy bardzo się córkom przydały. Alicja jako nawigator szybko ustaliła trasę, ugasiliśmy pragnienie i ruszyliśmy w kierunku Filipowa.
fot 16 baszta biciania w
17 wieza w Olsztynie
18 granatnik z parku miniatur
19 i 20 bunkry z Mamerek ten drugi to gigant
21 tablica informacyjna
22,23,24 bociany na trasie
25 Gołdap przez córki z wieży widziana
26 cmentarz z I w. św
27 most w Klepojciach
28 i 29 Stańczyki na górze i od frontu
koniec cz II a c.d.n
Odp: Rowerowo- fotograficzna kariera BIKERA.
Gratuluję, ładna seria :)
Odp: Rowerowo- fotograficzna kariera BIKERA.
Dzięki Boguś "perełki" zostawiłem na swoją stronę, ale możesz mi wieżyć w wątku też kilka się znajdzie.
Pozdrowerki
Odp: Rowerowo- fotograficzna kariera BIKERA.
Boćki sympatyczne, takie swojskie - nieczęsto już się je widuje podróżując po Polsce. w tym parku miniatur upolowałbym jeszcze sanitarkę bo mało które muzeum nią dysponuje.
Czekam na te perełki...:)
Odp: Rowerowo- fotograficzna kariera BIKERA.
Myślę może nieskromnie, że to co mam na mysli zasługuje na miano perełki. Dzięki za wizyte.