Kabina 152 mm armatohaubicy Dana M2.
Załącznik 221600
Wersja do druku
Kabina 152 mm armatohaubicy Dana M2.
Załącznik 221600
Wyrzutnia systemu plot. Poprad, uzbrojona w rakiety Grom, bazująca na pojeździe AMZ Żubr-P.
Załącznik 221620
Stacja radiolokacyjna ZDPSR Soła, współpracująca z powyższym zestawem. Nośnikiem jest ten sam pojazd.
Załącznik 221621
Zetor Gerlach
Załącznik 221655
Fajna prezentacja naszego uzbrojenia.
Dzięki, choć nie tylko jest to nasz sprzęt.
AMZ Tur V
Załącznik 221693
W wojsku byłem ponad 30 lat temu jak mnie komuna w kamasze zaciągnęła :-( Mogę śmiało powiedzieć, że co to było na stanie moje jednostki to był szmelc :-)
W tamtych czasach, była to bolączka wielu jednostek. Tam gdzie służyłem (połowa lat 90-tych) poza nielicznymi wyjątkami, sprzęt też był wyeksploatowany i przestarzały.
AMZ Bóbr 3
Załącznik 221727
Załącznik 221728
Patria 6x6
Załącznik 221853
Rosomaki w wersji bazowej.
Załącznik 221877
Załącznik 221878
Załącznik 221879
Rosomak XP
Załącznik 221893
Rosomak w wersji wozu dowodzenia kompanijnego modułu ogniowego 120 mm.
Załącznik 221921
120 mm SMK Rak bazujący na Rosomaku.
Załącznik 221946
Artyleryjski wóz dowodzenia na bazie UPG.
Załącznik 221989
Zmodernizowany BWP-1 uzbrojony w moduł Kongsberg Protector RWS LW30.
Załącznik 222035
Niszczyciel czołgów na bazie BWP-1, uzbrojony w 12 prowadnicową wyrzutnię ppk oraz ZSMU-1276 A3 Kobuz.
Załącznik 222046
Fajny ten pojazd ze skrzynką na plecach, tak niepozornie wygląda...
Kolejny demonstrator niszczyciela czołgów, w ramach programu Ottokar-Brzoza. Tym razem projekt OBRUM-u, wykorzystujący nośnik UMPG.
Załącznik 222077
Ostatni z demonstrowanych niszczycieli czołgów, którego bazą jest podwozie armatohaubicy Krab (K9 Thunder).
Załącznik 222114
Zastanawiam się, czy konstrukcja taka, jak ten ostatni niszczyciel ma sens. Przecież opancerzona wieża haubicy Krab jest znacznie cięższa niż ta niewielka wyrzutnia rakietowa, odrzut podczas strzelania jest też nieporównywalny. Jaki ma sens zatem stosowanie tak masywnego (a więc dużego, ciężkiego, drogiego i paliwożernego) podwozia do tej wyrzutni?
Fajne zabawki dla dużych chłopców :-)
Dobre pytanie, też mam co do tego wątpliwości. Byłbym bardzo zdziwiony, gdyby zdecydowano się na podwozie K9. Dziwi mnie też, że nie zdecydowano się na jakiś kołowy nośnik, który mobilnością ustępowałby niewiele, a cena zakupu i koszty eksploatacji z pewnością byłyby niższe.
Jeszcze trochę ich będzie.
155 mm AHS Krab
Załącznik 222160
PT-91M2A2 Twardy
Załącznik 222215
Idealny przy szybkich zmianach pogody :D
... nie zawsze chodzi o masę (chociaż w tym przypadku również ) ale możliwości ochrony przed zniszczeniem / uszkodzeniem nie tyle samej wyrzutni , co pojazdu transportującego oraz obsługi . Pojazdy kołowe , zwłaszcza te lżejsze stosunkowo łatwo unieruchomić przy użyciu granatników , min czy nawet wielkokalibrowych karabinów . Pojazd musi być odporny na ostrzał , zwłaszcza , że potrzebuje stanowiska do prowadzenia ognia . To nie strzela w trakcie jazdy .
Nie znam się na wojskowości, ale tak na chłopski rozum, takie niszczyciele czołgów służą do niszczenia czołgów z dystansu ponad 2 km. Na mniejszym dystansie sprawdzają się prostsze i tańsze rozwiązania. Np. wyrzutnie przenośne. Z odległości 2 km granatniki i karabiny nie są straszne. Groźne są czołgi, które siłą rzeczy muszą tam być jeśli są zwalczane. Jedyną szansą dla niszczyciela w takich warunkach jest atak z ukrycia i szybka ucieczka. Do tego wystarczą wyremontowane tanie podwozia ze sprzętu wycofywanego z eksploatacji, nie warto inwestować grubej kasy. O minach nie piszę, bo niszczyciele to raczej sprzęt defensywny, więc miny są nasze ;)
Niekoniecznie, bo chociażby ppk 9M123 instalowane na wyrzutni 9P157-2 mają zasięg minimalny 400 m, a np. rakiety HOT montowane na pojazdach VAB Mephisto, czy niszczycielu czołgów Jaguar 1 - już tylko 75 m.
Leopard 2A5 z wyeksponowanymi kołami nośnymi.
Załącznik 222267
... a jednak mocno się mylisz . Niszczyciele czołgów działają jako wsparcie w pododziałach. Są częścią kolumny czołgów , muszą mieć podobne parametry techniczne/użytkowe. w tym istotną głębokość brodzenia i możliwość pokonywania przeszkód . Istotne jest również opancerzenia i parametry rykoszetowania wrogich pocisków. Samochody terenowe , to się zdejmuje skutecznie z 1000 m za pomocą broni strzeleckiej. Zwróć uwagę , że większość niszczycieli czołgów jest posadzona na starszych podwoziach czołgowych . Do dzisiaj MON pluje sobie w brodę , że zutylizował T-55 na żyletki . Dzisiaj byłby to obok T-72 doskonałe podwozie bazowe . Nawet systemy wyrzutni są nam osiągalne we własnym zakresie , więc poniesiony koszt to byłby koszt zakupu rakiet . Ale w tym państwie wszyscy myślą du...pa...mi.
Z tym, to jakieś 200% zgody, też myślałem o T-55. Wystawianie Rosomaków na odstrzał nie ma sensu.
Puszczanie niszczycieli razem z czołgami to mogła być dobra koncepcja w czasach UW, Naciera 500 czołgów, 500 niszczycieli, 500 BWP i coś musi się przebić :) W naszej sytuacji puszczanie do ataku niszczycieli z czolgami, to misja samobójcza dla tych pierwszych.
I ta wieżą właściwie się prezentuje na podwoziu k9:-)
- - - - - - - - - - AKTUALIZACJA - - - - - - - - - -
Istotna jest masa wieży. Nie udało mi się szybko znaleźć informacji, ile waży wieża Kraba (być może w ogóle nie jest to informacja jawna), ale biorąc pod uwagę masę samej armaty (ponad 3 tony) i sporą powierzchnię opancerzenia wieży jest to na pewno ciężar wielokrotnie większy niż ciężar wyrzutni rakietowych niszczyciela czołgów. Tę masę musi powozie unieść, musi też przenieść znaczne siły spowodowane odrzutem podczas strzelania (pierwsze prototypy Krabów na pierwotnej wersji polskiego podwozia zostały zdyskwalifikowane miedzy innymi ze względu na ryzyko wywrócenia wskutek odrzutu przy strzelaniu z wieży skierowanej w bok) i dla zachowania celności zapewnić podczas oddawania strzału odpowiednią stabilność - a to oznacza, że będzie to podwozie cięższe, a wiec droższe i bardziej paliwożerne niż podwozie o podobnej odporności opancerzenia przeznaczone do montażu wieży o znacznie mniejszej masie i odrzucie. Będzie też zapewne większe - a to znów oznacza większą powierzchnię do opancerzenia i większy, łatwiejszy do trafienia cel.
- - - - - - - - - - AKTUALIZACJA - - - - - - - - - -
W przypadku armii dużego mocarstwa jest miejsce zarówno dla ciężkich gąsienicowych niszczycieli czołgów, jak i lżej opancerzonych kołowych. Niszczyciel kołowy ma mniejszą odporność, ale jest tańszy (zarówno w produkcji, jak i eksploatacji), zatem za te same pieniądze można ich zakupić i utrzymać w eksploatacji więcej. W trudnym terenie radzi sobie gorzej niż czołg, ale już w przypadku konieczności szybkiego przebazowania po szosie będzie lepszy. Również w przypadku transportu kolejowego, morskiego czy lotniczego mniejsze wymiary i ciężar sprzętu to duża zaleta. W przypadku mniejszego kraju takiego jak Polska można się zastanawiać, czy ze względów logistycznych zamiast wprowadzania dwóch odrębnych typów niszczycieli czołgów nie lepiej zdecydować się na jeden.
Co do wykorzystania podwozi T55 - na pewno pod względem ciężaru wieży i odrzutu armaty (mniej więcej 3-krotna różnica ciężaru pocisków) podwozie T55 lepiej niż podwozie Kraba nadawało by się dla niszczyciela czołgów. Nie wiem natomiast czy jego archaiczność (to jednak dość wiekowa konstrukcja) nie powodowałaby, że nie spełniałoby ono wymagań współczesnego pola walki.
Moim zdaniem adaptacja podwozia T-55 do roli niszczyciela czołgów, byłaby z co najmniej kilku względów kontrowersyjna. Po pierwsze jak słusznie zauważyłeś, jest to archaiczna konstrukcja, będąca rozwinięciem czołgu T-54, który był projektowany w drugiej połowie lat 40-tych. Po drugie te wiekowe i wyeksploatowane wozy, trzeba byłoby zmodernizować, co z pewnością nie byłoby tanie. Do tego należy doliczyć koszty doposażenia i konwersji do roli rzeczonego niszczyciela. Po trzecie porównując przestrzeń wewnętrzną kadłubów K9 i T-55, w przypadku tego pierwszego jest dużo lepiej. W sowieckich wozach pancernych, komfort załogi miał marginalne znaczenie i z reguły zawsze ustępowały one pod tym względem ich zachodnim odpowiednikom. Wreszcie należałoby zadać sobie kluczowe pytanie, czy w ogóle jest sens projektować i wdrażać do służby niszczyciele czołgów, będące raczej dość specjalizowanym sprzętem. To co jest ich uzbrojeniem - ppk, (konwencjonalnych armat chyba nie rozpatruje się w programie Ottokar-Brzoza) można z powodzeniem instalować chociażby na bojowych wozach piechoty - vide M2 Bradley, czy BMP-2. Pomysł dozbrojenia wież Rosomaków w ppk Spike-LR był dobry, ale jak na razie nic z tego nie wyszło. Miejmy nadzieję, że przynajmniej część Borsuków będzie wyposażona w wyrzutnie ppk, o ile program tego wozu nie skończy jak swego czasu Anders.
M1A2 Abrams
Załącznik 222305
M88A2 Hercules
Załącznik 222345
Borsuk
Załącznik 222380
Czemu on taki wysoki?
Nie jest taki wysoki, raczej porównywalny z innymi współczesnymi pojazdami tej kategorii. Jest wyższy od BWP-1 którego ma zastąpić, ale za to przy większej kubaturze wnętrza, mieści o dwóch żołnierzy mniej, co z pewnością przełoży się na lepszy komfort przewożonych ludzi.
Stend koncernu Rheinmetall, prezentujący opancerzenie modułowe, a także element systemu samoosłony ROSY. Na filmiku pod zdjęciem, widać go w akcji.
Załącznik 222406
https://www.youtube.com/watch?v=BqXKkDPZU58
Zgoda, bardzo fajny sprzęt do walki z partyzantką i z pewnością ucieszy naszych dzielnych misjonarzy. Na wojnę z regularną armią, to bym tych pudełek raczej nie wysyłał... ;)Cytat:
Zamieszczone przez Operator;1383374...
- - - - - - - - - - AKTUALIZACJA - - - - - - - - - -
Zgoda, bardzo fajny sprzęt do walki z partyzantką i z pewnością ucieszy naszych dzielnych misjonarzy. Na wojnę z regularną armią, to bym tych pudełek raczej nie wysyłał... ;)Cytat:
Zamieszczone przez Operator;1383374...