Gloksynia dla mnie ma trochę za dużo boków chyba (takie 1 wrażenie), ale gerbery fajnie skomponowane, mi się bardziej podobają
Wersja do druku
Gloksynia dla mnie ma trochę za dużo boków chyba (takie 1 wrażenie), ale gerbery fajnie skomponowane, mi się bardziej podobają
Dzięki za wyrażenie swojego odbioru.
Podam moje zdanie o gloksynii (dziękuje za nazwę, nie znałem jej). Oczywiście ile ludzi, tyle opinii.
Starałem się wyekspnowąć wgłębną część kielicha z silnym światłem wewnątrz, a boki moim zdaniem pełnią rolę "wianuszka" utworzonego z rąbków płatków. Tem wianuszek jest niekompletny, jego słabo widocznym ogniwem jest lewy górny róg, nie okala dostatecznie jaśniejszym akcentem na tle ciemnego fioletu jasności w centrum kadru i tworzy wrażenie niepotrzebnej pustki.
Poza tym zbyt mało głębi jest w ciemnym fiolecie, tonalnie zyt ostre przejście, co skutkuje "matowością" w ciemnych miejscach.
Uważam też, że fotka, jak większość kwiatowych potrzebuje powiększenia i tła, które nie wtrącało by się w jej treść, co prawda abstrakcyjną, ale jednak.
Gerberki wyglądaja zawsze wdzięcznie, obiecująco, kontrastowo, symetrycznie, precyzyjnie, jaskrawo, gdy na nie patrzymy. Ale jak te wszystkie cechy oddać na zdjęciu?
Jak pogodzić swoje oczekiwania z, jak się potem okazuje, lichymi umięjętnościami. Dobre chęci nie wystarczą. Ścieram się z tą dychotomią jako fotograf stale. Raz gorzej, raz lepiej, ale płynę dalej.
Pzdr, TJ
Tadeuszu - po mistrzowsku przeprowadziłeś analizę, takiej umiejętności bogatego opisu bardzo zazdroszczę - pozytywnie zazdroszczę :)
Ładne zdjęcia, zgadzam się z Twoją wypowiedzią, chociaż chwilami jest bardzo skomplikowana ;)
Pozdrawiam
Dodam jeszcze, że nikt nie potrafi tak wspaniale opowiadać o fotografiach jak Tadeusz.
Nieraz, kiedy czytałem jego komentarze do zdjęć, zdawały się one o wiele ciekawsze niż same obrazy, zaczynały żyć własnym, literackim już życiem.
W kazdym razie nie potrafię opisać tego w taki sposób, w jaki czyni to Tadeusz.
Ukłony.
Kasprzyk, Dzuiko, Jarmana,
Dziękuję za przekazanie swoich wrażeń.
Odnośnie moich analiz, które są nieraz mało komunikatywne, skomplikowane, to przyznaję rację (może nie w 100%) Kasprzykowi.
W ostatniej mojej wypowiedzi o gloksynii przyznałem rację (może nie w 100 %) Jarmanie, napisałem jak, moim zdaniem, powstaje wrażenie, że jest "za dużo boków".
Dyskusja o zdjęciach, aby była efektywna wymaga otwartości, stałej wymiany myśli, stałej dyskusji, w której utrwalać się będzie słownictwo, pojęcia, kanony według których krytykanci oceniają fotki, różne podejścia do oceny zdjęć – jeden z naciskiem na kompozycję, drugi na kolor, trzeci na poprawność techniczną, itd. Wszystko to można wyrazić niekoniecznie profesjonalnym żargonem wziętym prosto z podręczników, można swoimi słowami. Przecież byli i są wysokich lotów muzycy, którzy nie znają nut, a coś tam tworzą i opowiadają o tym.
Moim zdaniem im więcej niesztampowych (typu fajne lub tu bym przyciął - bez powiadomienia dlaczego) uwag od siebie będą rzucać użytkownicy tym większa kultura w Olyclubie.
Nie w sensie - proszę, dziękuję (chociaż to też), ale w znaczeniu trzymania się tematu, wyrażania różnych racji w obszarze meritum, czyli o tym - co widzę, co przemawia do mnie, co mi pasi, a co przeszkadza, i ewentualnie jak ja bym widział rozwiązanie, jakieś propozycje, sugestie, przypuszczenia (mogą być nawet dyskusyjne, ale zawsze te są lepsze niż żadne).
Ja osobiście uznaję za bardzo dużo dające przekazanie „sprawozdania” oglądacza zdjęcia ze swojego odbioru, takiego klasycznego - co też ten autor fotki chciał powiedzieć?
Pokazać coś ładnego, czy ładnie pokazać coś przejmującego, czy też spojrzał na przedmiot zdjęcia z nieoczekiwanego punktu, z którego widać zupełnie nowe cechy, nowa formę, inną treść niż na co dzień widzimy.
A może chciał pokazać na jednym zamyślenie, na drugim ruch, na trzecim harmonię plam, linii, kolorów, na czwartym tzw. klimacik, na piątym smutek, itd., itp. Jeśli ja jako widz będę starał się zrozumieć, odczytać intencje autora, nawet na nie najbardziej udanym zdjęciu, to jest to 90 % sukcesu w dyskusji, Wszyscy się czegoś wtedy uczymy.
Pzdr, TJ
krótko: RD1, RD4 - podobają mi się i nic bym nie zmieniał.
Wklejam dwa zimowe widoczki z Gdańska wykonane dyżurną małpką. Do rzucenia okiem. Tym razem poczekałem na słoneczny dzień, z czym na Pobrzeżu Gdańskim nie jest lekko, aby mieć światło, co by wydobyło fakturę z zaśnieżonego lodu na Motławie, urozmaiciło pierwszy plan, dodało oddechu staremu miastu w oddali. Jak szkoda, że chmurek nie było. Błękit jest nieco zgaszony i monotonny.
Pzdr, TJ
Gd 10
Gd 11
Mam sentyment do takich fotek z Gdanska :-)
gd10 i gd11 dla mnie fantastyczne