Witaj
mnie osobiscie 4 kroko przypadl do gustu, widac wielkosc. Zastanawiam sie, czy taki zwierz ma w ogoole mozliwosc wylezc na blizsze spotkanie z turystami, czy jakis mureczek jest czy cos? No i odwrotnie jak blisko mozna by bylo do nich podejsc?
Wersja do druku
Witaj
mnie osobiscie 4 kroko przypadl do gustu, widac wielkosc. Zastanawiam sie, czy taki zwierz ma w ogoole mozliwosc wylezc na blizsze spotkanie z turystami, czy jakis mureczek jest czy cos? No i odwrotnie jak blisko mozna by bylo do nich podejsc?
Dzięki Adamie że wdepłeś ;)
Dzieciaki sprawiały mi największą frajdę pod czas focenia.
Na tawarzach widać było skrajne emocję Od nieufności wręcz strachu do euforii z powodu lizaka.
Często gęste też starsze rodzeństwo opiekuje się młodszymi...
89. Też coś dostałem.
90. Rodzeństwo
91. Ciekawscy.
Załącznik 59406Załącznik 59407Załącznik 59408
Dzieciaki pokazałas bardzo fajnie :-). Gratuluje fotek!
Lolitko, dopiero teraz trafiłam na wątek i jestem pod wrażeniem podróży!!!
Zazrdroszczę Afryki jako takiej nie odryłam jeszcze, jakoś małżonek ma opory przed tym kontynentem- Egipt Tunezja to jeszcze nie "Ta" Afryka ;)
Lolita a jadłaś coś na malarię???
Cześć Beatko, bardzo mnie cieszy Twoja wizita :)
Całkiem niepotrzebne te opry. Afrykańczycy to bardzo ciepli i otawrci ludzie. A Afryka jest przecudna. Zostawiłam kawałek serca i adoptowane dziecko :)
Żarłam Malarone przez trzy dni i odstawiam (zresztą cała nasza 14 osobowa banda), bo wątrobę idzie rozsadzić...
A w Kenii malarycznych komarów nie ma. Te ichne w porównanie z naszymi to mały pikuś. Wystarczy się Muggą spryskać i się ma święty spokój ;)
---------- Post dodany o 14:22 ---------- Poprzedni post był o 14:21 ----------
Dziękuję Ryśku :roll:
No popatrz, mnie te tabletki i obawa przed chorobę wielokrotnie zmieniły plany wyjazdowo- urlopowe....,
Mauritiusy, Malezja itd- jak nie malaria to gorączka krwotoczna- strach sie bać, a o dzieci boje sie najbardziej...
znajomy z Mauritiusa przywiózł to drugie świństwo- kolejny kontakt z chorobą może kosztować go życie....
wiem , że to odosobnione przypadki, ale z drugiej strony czemu mamy sądzić , że to nie wydarzy sie właśnie nam.. i tak odwlekamy tę Afrykę
Ale jak to mówią wypadki chodzą po ludziach. I trzeba dmuchać na zimnym.
Jeżeli by była taka koneczność to łykali byśmy Malaron do końca pewnie.
Do tego mamy szczepienia - żółta febra, dur brzuszny WZW typu A i B, tężec, polio i krztusiec.
W końcu znalazłem trochę czasu żeby na spokojnie przejrzeć całość.
Świetny reportaż, kapitalnie się ogląda (i czyta) w taką zimnicę, dzięki i dawaj więcej...
Pozdrawiam