Jak wyżej - dzieciak świetny. Ale on nie ciemny - tylko umorusaną twarz miał ;)
Wersja do druku
Jak wyżej - dzieciak świetny. Ale on nie ciemny - tylko umorusaną twarz miał ;)
To jeszcze jeden dzieciak.. trochę bardziej wesoły ;)
Ogólnie dzieciaki nie mają tam źle.. Przynajmniej na wyspach. Nie czuć aż takiej biedy jak w Kambodży czy w Laosie. Dzieciaki mają co jeść (na drzewach banany, kokosy i mango w dowolnych ilościach, a w morzu rybki), mają co robić - przechodzą same siebie w wymyślaniu zabaw z zastosowaniem wszystkego co można znaleźć na ulicy. I co najdziwniejsze.. nawet kilkuletnie dzieci bardzo dobrze mówią po angielsku! Na widok turystów wcale nie wyciągają rąk po pieniądze, tylko wypytują o wszystko, skąd przyjechaliśmy, jak się nazywamy, gdzie dalej jedziemy. Niesamowite!
Na lapku obrabiałam.. mam mega jasny monitor :P
Może to wam bardziej podejdzie :)
EDIT: A tak w ogóle to te dzieci tam już tak mają, że są ciemne - opalenizna :P
o poprawce jeszcze lepiej :)
i jeszcze jeden dzieciak :) tym razem obrabiany na zewnętrznym monitorze, więc powinno być lepiej :)
a w ogóle to z tym zdjęciem wiąże się troszkę dłuższa historia ;)
otóż wybraliśmy się na rejs barką po rzece.. na barce był szwedzki stół i okazało się, że jest to o wiele tańszy sposób na zjedzenie obiadu niż pójście do restauracji :D
w krótkim czasie wyszło na jak skąd ta cena, bo barka zacumowała przy małej przystani pełnej dzieciaków w różowych ubrankach (patrz załącznik 102 :P) z wielkim pudłem "donation box" po środku :P i wszystko jasne :P zwykle staramy się nie dawać pieniędzy w takich miejscach, bo już niejednokrotnie wyszło na jaw, że dzieciaki z tych pieniędzy nie dostają ani procenta, a cała kasa idzie na zachcianki ich wychowawców :/
koleżanka opowiadała mi nawet tak skrajną historię z sierocińca w Kambodży, że aż nie chce się wierzyć! nie chciała dawać kasy, więc zakupiła ubrania i leki dla dzieci w nadzieji, że w ten sposób to do nich trafi.. ale gdzie tam.. dzień później spotkała kierownika sierocińca sprzedającego te same ubranka na targu :/
w każdym razie tym razem postanowiliśmy złamać tą zasadę, bo dzieciaki wyglądały na dość szczęśliwe i dawały taki show, że musiałam im coś wrzucić ;]
zaskutkowało to natychmiastwoym wsciągnięciem mnie na pomost, gdzie przydzielono mi fachowy instrument i trzecioplanową rolę w całym przedstawieniu :) ubaw był po pachy (patrz załącznik 103 :P)
102. to "Dom Kultury" zapewnie ... fajna fotka!
Ciekawie opisujesz zycie dzieci na wyspach !!!
103. takie troszkę mikre gitarrki... z fotki wynika że poszli w ilość :grin:
to może jeszcze jeden artysta.. tym razem bez zeza ale za to z szerokim uśmiechem ;]
Ale rozbawiony i roztańczony :) tak reagował na obiektyw:lol:?
Normalnie szczerzy się do Ciebie jak ... :)