Oczywiście, że mierzy się w EV. Nie bardzo rozumiem w jakim celu wmieszałaś w to procenty? :-) Wszystko sprowadza się do utrzymania nieporuszonego zdjęcia przy jak najdłuższym czasie.
Zastanów się dlaczego w różnych rękach stabilizacja ma różną skuteczność? ;-)
Wpływ na taki stan rzeczy ma sama technika trzymania aparatu, zmęczenie fotografującego jak i kilka innych czynników. Zwróć uwagę, że najlepiej panujesz nad aparatem w momencie między wydechem, a kolejnym wdechem ;-) Praca fotografa z długą lufą niewiele się różni od pracy snajpera :lol: Wszystko sprowadza się do wyczucia momentu, w którym aparat (obraz) "zamiera". Jeśli "czujesz" ten moment, to możesz się w niego lepiej wstrzelić.
Stąd taka, a nie inna hipoteza. Widząc stabilizujący się obraz naciskamy spust w chwili, gdy widzimy "zamierający" obraz i mamy pewność, że wyberamy odpowiedni moment. Nie widząc stabilizującego się obrazu naciskamy spust w momencie, gdy mamy przeczucie, że jest to najwłaściwszy moment.
Tak sobie gdybam :lol:

