Wyciśniesz Gucia i będzie...jad :mrgreen:
Wersja do druku
Podsumowując:
jad słonecznikowy z pierwszego tłoczenia :mrgreen:
Pszczołka, z miodzikiem
Załącznik 152656
Ale należy pamiętać że: "prawdziwy mężczyzna żuje pszczoły a nie wyciska" o tłoczeniu nie wspomnę... ;):mrgreen::lol:
Granaty Pękły dzisiaj :mrgreen::grin:, ale Pscoły i tak są git :)
Załącznik 152716
Widok z Granatów
Engineering sampling ;):mrgreen:
Załącznik 152729
Nieźle zapodajesz :)
z dużym zaciekawieniem czekam na resztę :)
Pogoda była typowo górska - zmienna :) . Jak wspominałem w ditlu, pożegnało nas Zakopane burzą i oberwaniem chmury. Ale na nasze szczęście piekło rozpętało się przynajmniej w mieście - dopiero koło 14.20 :grin: Na trasie to był istny mix, byliśmy w Kuźnicach koło 5.30 to było fajnie jeszcze i rześko, ale temperatura zaczęła dość szybko wzrastać. Na Ganaty wiadomo - tak z rana to się wychodzi w cieniu :grin: - super było, bo już na samej górze okazało się że słoneczko operuje nadzwyczaj ostro i to mimo dość wczesnej jeszcze pory. Dla zdjęć to za dobrze nie było, jak widać to doskonale na jednym ditlowym. Pierwsze wyraźne oznaki załamania pogody zaczęły się zbierać już koło 11 :mrgreen: . O 12.03 pierwszy raz zagrzmiało, ale my już byliśmy przy Czarnym Stawie to nie wydawało nam się to groźne - błąd to był:mrgreen::mrgreen::mrgreen:. Burza się zebrała baaaardzo szybko, na nasze szczęście poszła bokiem bardziej na Wysokie i Słowację w kierunku na Hawrań, z tego co było widać na łączniku tras na Dolinę Jaworzynki i Boczeń. Zgarnęło nas trochę skrzydłem i jedynie popadało, chwilami dość ostro. Druga burza zaczęła się zbierać gdy byliśmy w Dolinie Jaworzynki właśnie, masakra się zrobiła - taka "parówa" że szok. Spylaliśmy maksymalnie szybko o ile nam obolałe już nogi pozwalały :mrgreen::lol: . Nie zdążyło nas dopaść - dosłownie załadowaliśmy się do samochodu koło ronda Jana Pawła i mniej więcej na wysokości stacji Shela zaczęło padać, no a potem przy od Stacji autobusowej do wyjazdu z miasta to świata chwilami nie było widać przez deszcz, a droga zamieniała się w potok :) .
Co do liczby ludzi - rano był luzik :) puste prawie szlaki koło 5.30 to jedynie jacyś zapaleńcy się tam plątali. Na Granaty, nie licząc taterników po bokach - dwie grupki się wspinały, jedna na Żółtą Turnię a druga na Granaty - było pusto . Za nami jednak gdzieś mniej więcej gdy byliśmy w połowie drogi na górę widzieliśmy że zaczyna się ruch na szlaku :) . Nie dogonił nas nikt, ale Ci za nami szli szybko! Nam wyjście zabrało jakieś 1.5 godziny, gdy kończyliśmy krótką 10 minutową przerwę na łączeniu Orlej Perci z żółtym szlakiem - zaczęli wchodzić ludzie z dołu, jak właziliśmy na środkowy Granat to wyszło już na pierwszy z 10-12 osób, spotkaliśmy też osobników którzy szli z przeciwnej strony i twierdzili że idą od Zawratu :shock::shock::shock: , nie wiem kiedy oni tą Orlą Perć przeszli, jak wtedy na Granatach to było dopiero mniej więcej około 10.00 . Wydaje mi się że szybcy byli :) . No a potem to czym niżej to większy horror!!! Szlak na Zawrat to była już dosłownie pielgrzymka, oczywiście kolejka się zrobiła na górze, mniej więcej jak na Giewont, ja nie wiem co tam się działo jak zaczęła się pierwsza burza i luną deszcz... .
Czyli trzeba ok. 5-tej wychodzić, mi też to się ostatnio sprawdza :grin:, choć zdarza się, że niektórzy, spotkani na szlaku to już wracają :shock:. Kolejki na Zawrat można się spodziewać w wakacje i to w weekend.
Mi pogoda się udała, choć rano burze rzadko się zdarzają to grzmiało prawie cały czas, najpierw od Słowacji (takie głuche odległe grzmoty, niegroźnie to wyglądało), w drodze powrotnej rozpętały się burze na Podtatrzu, w górach było spoko :grin:
5 to myślę że bardzo dobra godzina, a nawet jeszcze pół wcześniej:mrgreen::grin: . Wniosek z tego że tak jak w naszym przypadku to spania za bardzo nie ma, tylko jazda samochodem aby bladym świtem być na miejscu :)
Gucie ladne, choc bym nad swiatlem jeszcze popracowal, no ale nie zawsze jest jak :)
pozdro
Granaty - Start
Wstępniaki już w zasadzie były, dodam jeszcze że wyjechaliśmy o 2.50 . W Kuźnicach meldunek koło 5.30 i na szlak.
Poranne pustki na dzień dobry :)
Załącznik 152940
Załącznik 152941
Załącznik 152942
cdn
Jaworzynką czy przez Boczań ?
Granaty cd
Jako że ostatnio szliśmy do góry D. Jaworzynki, to poleźliśmy dla odmiany przez "Boczusia":):mrgreen:
Fotki po klik,klik tradycyjnie lepsza jakość :)
Załącznik 152943
Słoneczko świeciło takim dosyć dziadowskim światłem niestety :)
Załącznik 152944
Załącznik 152945
Dochodzimy na górę, z powrotem idziemy dołem przez J.W. ale to dopiero za jakieś osiem godzin...
Załącznik 152946
Załącznik 152947
Wchodzimy na szlak na Hale Gąsienicową
Załącznik 152948
Po kilkunastu minutach ukazują nam się powoli widoczki znane bardziej chyba jak Sosna w Pieninach :mrgreen:
Załącznik 152949
Załącznik 152950
Załącznik 152951
"Betlejemka"
Załącznik 152952
Panorama, klik,klik wskazane :)
Od lewej: Żółta Turnia, Granaty, Kozi Wierch, Kościelec, Świnica, Pośrednia i Skrajna Turnia, Beskid i w końcu nad "chatką" w widać
Kasprowy Wierch. W lasku na wprost widać część dachu schroniska.
Załącznik 152953
cdn
Jak masz zdjęcia z tego kominka przed Zmarzłym Stawem to daj, bo Marysia się lekko boja tego miejsca. Fakt, że ma kłopoty z błędnikiem i zejście z Karbu do Czarnego stanowiło mały problem.
To raczej z Granatów bym zrezygnował :) , tam jest sporo mocno eksponowanych miejsc do przejścia :) . Z obrabianiem fotek to dotarłem w zasadzie na górę dopiero :mrgreen: . Pytasz o kominek przed Zawratem? Podejście do góry jest od tego posta pokazane :) :https://forum.olympusclub.pl/threads...=1#post1123276
No dobra, wszystko jasne, dzięki :)
Ja wlazłem na Kościelec (nigdy więcej !!!) ale Marysi to jak dziurę zobaczy to się nogi same składają.
Granaty cd
klik,klik i zupełnie lepsza jakość :mrgreen:
Zachaczyliśmy dosłownie na chwilę o schronisko "Murowaniec", zjedliśmy po batoniku :)
Załącznik 152968
I w drogę dalej, wchodzimy na szlak do Czarnego Stawu Gąsienicowego
Załącznik 152967
Po lewej stronie mijamy pomnik upamiętniający śmierć Mieczysława Karłowicza. Za Wiki: "8 lutego 1909 Mieczysław Karłowicz zginął w Tatrach przysypany lawiną na wschodnich zboczach Małego Kościelca, w trakcie wycieczki narciarsko-fotograficznej."
Załącznik 152969
Docieramy powoli do Stawu...
Załącznik 152966
Czarny Staw Gąsienicowy. Nie robimy żadnej przerwy, idziemy spacerkiem w lewo wzdłuż brzegu :)
Załącznik 152965
Strumyk odprowadzający nadmiar wody z jeziorka
Załącznik 152964
Kościelec
Załącznik 152963
Po kilku minutach marszu - jest... żółty szlak na Granaty...
Załącznik 152962
CDN
Granaty cd
Początkowo idziemy wśród kosodrzewiny, łagodnie wspinającym się szlakiem.
Załącznik 152980
Czym wyżej to staje się coraz bardziej stromo i ślisko. Szlak miejscami jest niebezpieczny i trzeba uważać aby nie zjechać z kamieniami
gdzieś niżej ;):mrgreen:
Załącznik 152987
Załącznik 152981
Spoglądamy do góry...
Załącznik 152982
W lewo... o wspinają się..."piętnaście metrów", "czego?", "liny 15 metrów", "koniec"... "Dobra, luzuje"...
Załącznik 152983
I coraz wyżej, gdzieś mniej więcej po godzinie marszu...
Załącznik 152984
Załącznik 152985
Prawie na górze... :)
Załącznik 152986
CDN
Np. ostatnie - panoramek mi brakuje :)
Piekny Koscielec.
Granaty
Panoramy 360 stopni plus ;):)
Klikać do oporu po lesze
Załącznik 153053
Załącznik 153054
To jest to co tygrysku uwielbiają :D
Wodzę wzrokiem od lewej do prawej....aż mi szyja zabolała :grin:
Widowiskowe, wręcz nierealne te panoramy- super!
Granaty
Panoramy "zwykłe" :)
Klik,klik wskazane dla lepszej jakości :)
Załącznik 153055
Załącznik 153056
Załącznik 153057
Człek tak patrzy i wypatruje miejsc gdzie był. Bajka po prostu.
Ja z kolei wypatruję w tych pięknie pokazanych miejscach Drużyny Pierścienia :wink::grin: