No nie wiem, chyba nie.:wink:
Wersja do druku
Zapraszam do oglądnięcia moich zdjęć z maratonu w Istebnej tutaj:https://forum.olympusclub.pl/showthr...528#post356528 ;)
Z statnich zwierzątek to koń pasący się na stromym zboczu, oraz biedny piesek wyglądający na owczarka kaukaskiego na tle ruiny domu zatrzymały mnie na dłużej.
Dla mnie koń jest rewelacyjny, z przyjemnością mu się przyglądałam.
Krowa nieokolczykowana,pies na lancuchu-rzadki widok.
Za dlugo za granica mieszkacie-dlatego macie problemy.:grin:
Była już "droga do Mestii", więc może teraz pokażę wam samą Mestię.
Mestia to niewielkie miasteczko położone w górskim regionie Svanetti (między Abhazją a Rosją, więc z samego założenia niezbyt bezpiecznie :P). Generalnie od momentu kiedy wylądowałam w Tbilisi, wszyscy mówili mi, żeby tam nie jechać, bo niebezpiecznie i różne dziwne rzeczy się dzieją. Że niby napadają turystów, że ludzie znikają bez słowa. Czy ja wiem? Ludzie żyją jakimiś dawnymi stereotypami. Fakt, że jakieś 10 lat temu działy się tam różne dziwne rzeczy, ale w tej chwili jest to chyba najbardziej wyludniony obszar Gruzji, zamieszkały jedynie przez emerytów zajmujących się wypasem krów i kóz ;)
Uważam, że było warto zaryzykować wyjazd do Mestii. Po pierwsze sama droga do Mestii zapiera dech w piersiach! 7-mio godzinna przejażdżka busikiem (który w Polsce już dawno zostałby zezłomowany) po wąskiej, krętej drodze, oddalnowej zaledwie kilka centymetrów od ogromnej przepaści. Dodatkowych wrażeń dostarczył nam sam kierowca, który w połowie drogi zrobił sobie przerwę na flaszeczkę (co z tego, że była to dopiero ósma rano :P W Gruzji każda pora na flaszkę jest dobra ;) )
Mestia jest usytuowana w przepięknej zielonej dolinie otoczonej równie zielonymi górami. To właśnie wyróżnia ten region spośród innych regionów górskich w Gruzji. Wszędzie jest zielono, lasy, ląki. Po prostu cudownie. W dodatku Mestia zachwyca dość nietypową architekturą. Mianowicie, większość domów jest wyposażona w zabytkowe wieże obronne. Przez środek miasteczka przepływa rwący potok, tworzący miejscami niesamowie wodospady.
3 razy tak dla Mestii! Uważam, że jest to miejsce którego nie można wykreślić ze swojej trasy po Gruzji!
A no i zapomniałam dodać, że mieszkańcy niesamowicie przyjaźnie nastawieni do turystów. Aż mi było głupio pod koniec pobytu, bo nauczona podróżami po Azji zawsze się targuje, a oni się od razu na wszystko zgadzają ;) Np. za nocleg z pełnym wyżywieniem gość zażyczył sobie 30 lari (60 zł). Stargowałam od razu do 25, a jak przyszło co do czego to wziął od nas tylko 20, bo powiedział, że fajni jesteśmy :D
W dodatku gdziekolwiek się nie pójdzie to każde auto się zatrzymuje na drodze i pyta czy gdzieś nie podwieźć, mieszkańcy chętnie pomagają w znalezieniu szlaku górskiego. Ogólnie muszę powiedzieć, że ciężko mi się było rozstać z tym miejscem i chętnie zostałabym dłużej.
czytam, a później oglądam - może ostatnie zdjęcia nie porywają, ale opis działa mocno na wyobraźnie.
pzdr
najfajniesze w tym wszytkim jest to ze nie dosc ze zdjecia robisz nam i pokazujesz tak jest tam, to jescze to fajnie opisujesz :D
Z ostatniej serii najbardziej podoba mi się 83 ; 85 i 86 są w/g mnie za ciasne. Myślę że tło robi większe wrażenie niż budowle.