Obawiam się, że Wanilia tkwi w błędzie. Syfona z tego co pamiętam robi się inaczej - dociska się delikwentowi kichawę otwartą dłonią. Tak jak się drzewiej obsługiwało syfony. A nie wykręca palcami.
Wersja do druku
Wiesz co, radlakos? Brakuje mi w Twoich ostatnich streetach tego, co w Twojej fotografii lubię najbardziej - zabawy kadrem i kompozycją. Może z wyjątkiem 116. (oj... mocne).
Na pewno cenne są takie wycinki z ulicy, pokazywanie człowieka itp. ale jakoś... mało mi zapadają w pamięci. Takich fot w necie mnóstwo. A Twoje kwadratowe wygibasy były niepowtarzalne.
ostatnie to jak z ruskiego targu piwo z rana jak śmietana. Widać musi być popyt jak jest podaż. Odnośnie syfonu Rafał ma rację otwartą dłonią bez kręcenia.
Ja też znam wersję z kręceniem. Może to kwestia regionów? :D
Bardziej prawdopodobna wydaje mi się wersja z kręceniem. Tak robiła mi moja Babcia i to pewnie przez nią mam teraz taką wielką kichawę ;) nie znałem jedynie odpowiedniej terminologii. Aga może mieć rację,m że to kwestia krainy geograficznej. W dolnośląskim kręci się między paluchami, w Kraku łamie się nochala z otwartej, aż strach pomyśleć co robią w okolicach Suwałk.
Specjalnie dla Bufetowej - kwadracik, do tego analogowo
Ostatnie rewelka.
leżący i słuchający płyt - boskie
ostatnie też rewelacyjne :)
Analog podoba się
Dzięki za przefajny prezencik, o to mi chodziło :D