Migawka centralna musiałaby być w obiektywach.
Wersja do druku
Migawka centralna musiałaby być w obiektywach.
Teraz wszystkie SUV-y mają X
Ciekawe, który producent pierwszy oznaczy model swojego aparatu symbolami XXX. :mrgreen:
Olek zrzyna nazwy z Canona, są piątki, są jedynki i teraz jest X.
Też tak oceniam. W sumie APS-C sie zatrzymało na 20-24 Mpx a FX .. na tez tylu, poza jednym u każdego producenta wielomegapikselowcu.
Olek mocno to na początku akcentował w reklamach. Ale pewnych rzeczy nie docenił- rozwoju technologii i mikrosoczewek na matrycy, a pewne przemilczał. przecież telecentrycznośc mozna osiagnąć nawet przy duzych matrycach, o ile sie zrobi duże obiektywy (co udowadniają Canon R i Nikon Z). Zresztą telecentrycznośc nie stanowiła większego problemu przy mniejszym bagnecie np Nikon F. To bardziej kwestia proporcji przekątna matrycy do wielkość otworu bagnetu. Myslę, że olek padł ofiarą przekonania (silnej u japońców) o tym,, że mniejsze jest lepsze i bardziej przyszłościowe. W fotografii najpierw był wielki format, potem MF, potem FF, a skoro w cyfrze uzyskuje sie lepsze wysokie ISO niż za analoga to uznano, że następny krok to jeszcze mniejszy format,stąd 4/3. Pamiętajmy że olek za analoga robił najmniejsze lustrzanki. Pentax podobnie ( i Pentax najpóżniej wszedł w cyfrowy FF). Canon i Nikon robili aparaty coraz większe. Nikon FM by mały, ale wiele lat później robiono Nikona F5 - to kobyła. Olek i Pentax nie poszli w te stronę.
Moje przekonania są niestety bardzo pesymistyczne jesli chodzi o sprzęt fotograficzny. Specjalistyczny i profi się ostanie najdłużej choc będzie bardzo drożał. Natomiast amatorski będzie wymierał. Najszybciej wymrą najmniejsze formaty. Wymieranie będzie długie, bo jest tego sprzętu na świecie ogromna ilość. Załatwia to komórki z AI. i to AI jest w tym wszystkim najistotniejsze.
Niekoniecznie. Były aparaty małoobrazkowe z migawką centralną w body. Ale bardzo wątpię by powrócono do tego rozwiązania. M.in za sprawą czasów. Teraz sięgają 1/2000 s, przy mniejszym otworze pewnie mogli by dojść do 1/4000, ale jesli się ma chrapkę na 1/16000 to centralną trzeba sobie odpuścić.
W emulsjach fotograficznych tez był spory postęp -podobnie jak w matrycach widoczny w zwiększaniu ISO ;)
i tendencja do wprowadzania mniejszych formatów
jednak te mniejsze od małego obrazka
https://en.wikipedia.org/wiki/Disc_film
https://en.wikipedia.org/wiki/110_film
https://en.wikipedia.org/wiki/Advanced_Photo_System
miały krótki żywot lub nie zyskały takiej popularności jaką miał 135.
Canon, Nikon, Olympus, Sony walczą na rynku foto jak rycerze, zakuci w swoje stalowe zbroje, wymachując wielkimi obiektywami niczym maczugami. Tymczasem Samsung, Huawei, Google walczą w kosmosie na miecze świetlne. Można śmiać się z softwarowych sztuczek w fotografii mobilnej ale dynamiczny rozwój procesorów i algorytmów przy jednoczesnym zastoju w postępie technologii matryc nie napawa optymizmem.
I to jest prawdziwy problem, a nie nowe matryce. Prawda jest taka, że obecnie, to obiektywy gonią matryce, a nie odwrotnie. Myślę, że rozwiązanie tego problemu będzie bardziej softwarowe niż optyczne. Np. takie SF: dwa zdjęcia z prostych szkiełek 24 i 70/f8 dostarczą wystarczająca ilość danych, żeby obliczyć obraz dla dowolnej kombinacji jasności i ogniskowych z zakresu 24-70.
Poczekajmy aż wprowadzą do komórek pixel shift i nagle się może okazać, że telefony nie tylko podgryzają rynek małych kompaktów ale tych z matrycami 1" czy 4/3" też.
Już wprowadzili pixel shift. Dzięki niemu Google Pixel III uzyskuje "teleobiektyw", mając tylko jeden obiektyw szerokokątny.
Tą metodą, to nawet zooma można zrobić :) Obawiam się, że to jest obowiązujący kierunek rozwoju. Obecne parcie na wielkie szkła doskonałej jakości jest tylko chwilowe.
Obawiam się, że fizyki nie da się oszukać. Przykładowo "tradycyjny" zoom cyfrowy jest dla mnie kompletnie nie do przyjęcia.
Zgadzam się, ze wraz z rozwojem technologii mają coraz mniejsze znaczenie, ale w momencie wprowadzania nowego standardu telecentryczności się obawiano. A potem już trudno było nagle zmienić proporcje obrazu - zarówno ze względów technicznych (winietowanie przy większej przekątnej matrycy) jak i marketingowych.
Obawiam się, że przesadne zainteresowanie telecentrycznością było tylko elementem olkowej mitologii. Takim samym jak to, że przysłony się nie przelicza.
I jeszcze odległości rejestrowej - im większa tym mniejsze problemy z telecentrycznością, ale z kolei większe problemy z konstruowaniem obiektywów o krótkich ogniskowych.
Zaś co do bagnetu Nikona F (nie wiem dlaczego podajesz go jako przykład małego bagnetu) - powstawał on w odległych czasach analogowych - przy materiałach analogowych skutki braku telecentryczności ograniczały się do nieco słabszej ekspozycji rogów kadru w stosunku do jego centrum, w przypadku matryc cyfrowych problem jest znacznie większy.
Nigdy nie widziałem w reklamach czy broszurach o micro 4/3 przechwałek o telecentryczności :!:
No bo to było "hasło reklamowe" E-Systemu.
Wiele obiektywów do mikro nie ma tylnej soczewki o średnicy 22mm.
[Z drugiej strony posiadanie co najmniej 22 milimetrowej nie świadczy o telecentryczności.]
To mitologia.
Przemysłowe obiektywy telecentryczne są robione dla konkretnych odległości roboczych i przy stałej przysłonie :!:
Co prawda Olek nic nie pisał że jego obiektywy 4/3 są telecentryczne od pół metra do nieskończoności
ale także Olek nie pisał że dany - konkretny obiektyw jest telecentryczny.
Telecentryczność to była idea budowy obiektywów do cyfrowych aparatów.
Może i starali się żeby były bardziej telecentryczne ale uzyskanie blisko 100% prostopadłości padania promieni dla różnych odległości płaszczyzny ostrości i różnych przysłon już w obiektywie stałoogniskowym jest praktycznie niemożliwe (a co dopiero w zoomie)
Olympus w opisie żadnego obiektywu 4/3 nie napisał ze jest on telecentryczny -bo byłoby to łatwe do zrewidowania i okazałoby się że jednak nie jest.
Popatrzcie na te przemysłowe lochy do jeszcze mniejszych matryczek https://www.google.com/search?q=tele...w=1857&bih=956
Dlaczego? Bo jednak konieczność większego powiększenia ;) uwidaczniała ziarno, no i te wysokie ISO. O jakich wartościach mówisz? W praktyce to analog nie wyszedł poza ISO 400, o ile się chciało mieć sensowną jakość. Owszem istniało forsowne wołanie czegoś z reporterki - 800, 1600 i już hardcore 3200. To koniec i to z fatalną jakością. Kiedyś dla eksperymentu kupiłem taki film Konica 3200 i robiłem żuzlowców na czasie 1/8000. Tylko nie wiedziałem czy spod kół leci zużel czy ziarno :)
Olek mógł sie zastanowić dlaczego mniejsze formaty nie wypaliły.
To, że w cyfrowych jest większy to wiemy, ale sęk w tym czy jest to problem istotny czy nie. No i w takim Nikonie z bagnetem F nie był to problem większy niż w Canonie z większą dziurą. A pewne produkty - Sony ART nic siebie nie robią z wielkością bagnetu. przecież tam to występuje, ale jest pomijalne.
Większy problem miała Leica (i nadal ma) bo z małą dziura miała krótki rejestr. Natomiast Nikon F ma największy rejestr, więc siłą rzeczy robił bardziej telecentryczne obiektywy nawet o tym problemie (za analoga) nie wiedząc (tzn się nim nie przejmując).
Myślę, że większym problemem było pójscie w format 4/3 i pożegnanie się z dorobkiem firmy wypracowanym dla małego obrazka (olkowy bagnet i system optyki). Taki krok zrobił tylko jednie Canon i to w 1987 czyli ponad 30 lat temu. Olek zaryzykował, odciął się od dorobku i .. na tym nic nie wygrał (delikatnie mówiąc).
Wielkość bagnetu nie jest przeszkodą, jego średnica może być nawet mniejsza od przekątnej matrycy (do pewnego stopnia i przy odpowiednio małej odległości rejestrowej). Problem w tym, że wtedy komplikuje to konstrukcję szkieł.
Chyba żaden z obiektywów systemowych do systemu m4/3 (i zapewne innych popularnych systemów) nie jest w pełni telecentryczny. Problem z wpływem braku telecentryczności na jakość obrazu zaczyna się ujawniać po przekroczeniu pewnego kąta padania światła na matrycę - zatem istotne jest, aby ten kąt utrzymywał się w pewnych, rozsądnych granicach.
- - - - - - - - - - AKTUALIZACJA - - - - - - - - - -
W czasach wchodzenia na rynek lustrzanek cyfrowych uważano go za istotny. Z czasem rozwój technologii matryc i oprogramowania obrabiającego sygnały z tych matryc uzyskiwane spowodował, że brak telecentryczności przeszkadza coraz mniej. Doszły do tego zmiany w konstrukcji obiektywów - stare obiektywy szerokokątne uważane w analogowych czasach za świetne zakładane przez przejściówki do aparatów cyfrowych dają niekiedy obraz zaskakująco odbiegający od oczekiwań jakościowych.
Sugerujecie, że w zestawie X + 150-400 będzie problem z brakiem telecentryczności? ;)
Ja sugeruję, że będzie problem z wysokim ISO, a konkretnie ISO6400 i wyżej. Nie tylko z szumem ale też z dynamiką i zakresem tonalnym.
A mi się wydaję, że akumulator będzie trzeba ładować.
Ta fala hejtu na "Olka" i ta zażarta dyskusja na Optycznych o czymś świadczy, że Olki w sobie mają coś czego inne aparaty nie mają. Fotografowie ze sprzętem za 30 tysi nie mogą sobie darować,że zdjęcia z takich maluchów m 43 nie są o wiele gorsze, ale porównywalne.
To też jest ciekawe, aparat prawie dwa razy większy od poprzednika, a akumulator podobno ten sam.
- - - - - - - - - - AKTUALIZACJA - - - - - - - - - -
Serio uważasz, że fotografowie ze sprzętem za 30 tysi nie mają nic lepszego do roboty? Olek, to dla nich, ani problem, ani konkurencja. Najwyżej ciekawostka. Na forach C, N i S nawet nie ma wątku o nowym Olku.
Bo choćby wspomnienie o porównywalności , byłoby tam profanacją forum . Nadal uważam , ze to nie jad się leje tylko ślinotok .
Ta porównywalność jest prosta. Bierzemy czystą kartkę, z lewej strony rysujemy dużą kropkę i podpisujemy 2/3", z prawej strony rysujemy dużą kropkę i podpisujemy FF. Łączymy kropki prostą i w połowie rysujemy kolejną kropkę, tym razem podpisujemy ją 4/3". Możemy sobie jeszcze w połowie drogi między 2/3", a 4/3" narysować kropkę 1" i w połowie drogi między 4/3", a FF narysować kropkę APS-c (tak dokładnie, to ciut bliżej 4/3" niż FF). To wszystko, reszta zależy od szkieł.
Drobny problem polega na tym, że jest wielu misjonarzy, uważających, że 4/3" jest porównywalne z FF, ale pomiędzy 4/3", a 2/3", to jest już przepaść. To jest niestety bzdura, czego dowiódł XZ-2. "Porównywalność" jest taka sama.
Pewnie, że nie w ciemnościach, ale średnich warunkach już tak, zresztą zależy jaki obiektyw założymy. Koledzy mają drogie duże aparaty przeważnie z kitem i jakiejś większej jakości na ich zdjęciach nie widzę. Jeden ma d610, ale on zarabia na fotografii , musi więc wyglądać poważnie i nie wyobrażam sobie by ktoś go z mikrusem najął. Mnie jako amatorowi taka jakość z Olka wystarcza, nie analizuję zdjęć w 1:1, ani pod lupą.
Nie, on musi mieć lepszy sprzęt, bo nie zawsze są warunki odpowiednie dla Olka. Spięcia na forach powodują właśnie tacy, jak Ty. Pstrykasz kilka fotek w niedzielę po wyjściu z kościoła, koniecznie przy słonecznej pogodzie i uważasz, że na tym świat się kończy. Prawda jest nieco inna, dla niektórych, to on się nawet na tym nie zaczyna.
A mi się udało właśnie zdobyć m.ZD 17 f/1,2 i gwiżdżę na duże matryce :-D Dziś idę na nocne street photo.
Ja tylko czytam te fora. Zdjęcia robię dla przyjemności, na różne fora i do rodzinnego albumu. Ten hejt i zażarte dyskusje są tylko jak jest coś w temacie Olympusów (ostatnio w temacie dwóch artykółów o MX naliczyłem ich ponad trzysta) i wypowiadają się wielcy profi, którzy Olka nawet nie macali, ale lekceważąco na temat badziewności Olka się wypowiadają.
Przecież to nic innego jak lobbowanie marki . Jeszcze by się przez przypadek kto zainteresował tym Olkiem i kolejny klient odpadnie . A nawet jak wejdzie na forum Olkowe zgłębić temat , to nawet tutaj się dowie , że system umiera , a produkty są be i mocno niekoszerne . Nie twierdzę , że za wszelką cenę należy bronić , ale skoro nie pasuje z tytułu postępu w fotografii , to kto komu broni zmienić system .. ???
... na szczęście obecnie na świecie , fotografia jest głównie amatorska ... mniej lub bardziej zaawansowana , ale ciągle amatorska . Tak jak nikt amatorowi nie zabroni mieć hasselblada , tak nikt nie może zabronić mieć wygodnego aparatu do robienia fot w słoneczną niedzielę .