-
Moim drugim aparatem był Zenit. Wtedy (1979) to był szczyt moich marzeń - Praktica była poza horyzontem. Jak zamieniłem go na Prakticę PLC-3 powiedziałem sobie "nigdy więcej Zenita nie wezmę do ręki" - to był skok cywilizacyjny. Tak samo powiedziałem o Praktice, jak wziąłem do ręki OM-1N - to był już lot w kosmos. Już nie wypuściłem go z rąk. Teraz mam już 3 OM-y i w testamencie zapiszę, żeby ich nie sprzedawano, bo będę straszył rodzinę po nocach. Do Zenita nie mam żadnych sentymentów (może poza zapachem wnętrza futerału) chociaż kilka fajnych zdjęć nim zrobiłem i nawet miałem pierwszą publikację, i nawet nie chcę go stawiać na kominku (nawet gdybym miał kominek). Koledzy przynosili mi mnóstwo Zenitów do naprawy. Usterka ta sama - zerwane lub odklejone taśmy i rolety migawki. Jak trybiki plastikowe (w modelach powyżej TTL norma) to nawet zerwane trybiki. Nie twierdzę, że Twój też się zaraz zepsuje, ale oczekiwanie na awarię i kiedy to nastąpi bardzo deprymuje.
Moja rada - postaw Zenka na półce, jak masz do niego sentyment, ale do fotografowania weź prawdziwy aparat.
-
Ech - kto nie zaczynał od zenita?.. Ale do rzeczy... Pomimo samych miłych wspomnień związanych z tą puchą serdecznie odradzam brnięcie w głębsze z nim związki. Tak jak pisał jeden z przedmówców - na Allegro jest tyle analogowych porządnych aparatów w często idealnym stanie, że szkoda czasu na zenita. No chyba, że ktoś lubi ten dreszczyk emocji, gdy zastanawiasz się, czy migawka padnie przy tej klatce, czy może przy następnej...
-
Zenita warto nosić w celach obronnych, koniecznie wyposażyć trzeba go w mocny pasek.
-
To fakt! Ćwicząc zamachy na fantomie można dojść do perfekcji w określaniu promienia natarcia na wroga :) . Broń pewna i dostępna bez oficjalnych zezwoleń :) .
-
Może trochę obok, ale też o 12 XP. U teściów w piwnicy znalazłem nowego, nigdy nie używanego! Stan, że tak powiem, magazynowy!