Interesujące stoisko z napojami na 50. Prezentacja środków transportu na 51 bardzo ciekawa. Miło pozwiedzać.
Wersja do druku
Interesujące stoisko z napojami na 50. Prezentacja środków transportu na 51 bardzo ciekawa. Miło pozwiedzać.
Ostatnie zdjęcie spod twierdzy El Morro.
Hawana .
55
Załącznik 251579
56
Załącznik 251580
57
Załącznik 251581
58
Załącznik 251582
59
Załącznik 251583
60
Załącznik 251584
Fajnie wyglądają te palmy, i pasują idealnie do całokształtu.
I auta lepsze. Zbliżasz się do epi... centrum. :)
Fakt, palmy i morze na tych zdjęciach robią robotę...
Tak z daleka widać, że miasto pełne kontrastów - widać nowiusieńkie budynki obok starych, zaniedbanych "ruder"...
No to idziemy i spacerujemy sobie po stolicy Kuby dalej.
Inne miejsce niż na poprzednich zdjęciach.
61
Załącznik 251608
62
Załącznik 251609
63
Załącznik 251610
64
Załącznik 251612
65
Załącznik 251611
66
Załącznik 251615
67
Załącznik 251613
68
Załącznik 251614
Wreszcie normalny świat... :mrgreen:
Podone miejsca widywałem w Europie. I żeby było śmieszniej w krajach należących do "ekołchozu".
Co do mieszkańców San Cristobal de La Habana, to mimo że są biedni, to jednak są bogatsi od wielu mieszkańców jedynie słusznej cywilizacji zachodniej sprawiedliwości.
Dlaczego tak piszę? Bo na żadnym ze zdjęć pokazanym do tej pory w tym wątku nie widziałem człowieka w dziurawych na kolanach i innych miejscach porach.
Owszem, jest widoczne pewne podobieństwo do rodzimych trendów, a mianowicie obuwie z chhinlandii. Ale myślę że to marginalne przypadki jakiegoś zamroczenia...
Może kolegą Che..... :mrgreen:
Zdjęcia oddają ten specyficzny klimacik. Ja bym się bał w tak otwarty sposób fotografować ludzi.
Chociaż chyba ludzie nie mają tam takiego pie....ca na punkcie "wizerunku" jak u nas.
Biedy,tak naprawdę jeszcze nie było na zdjęciach które pokazałem. Dopiero jak wszedłem w biedne dzielnice Hawany, to przeżyłem pewien szok.:cry:
Myślę że będzie to widać na fotkach które później pokażę.
Chodząc po miastach i jakiś ubogich dzielnicach miast , trochę się obawiałem czy ktoś mnie nie zaczepi, okradnie itp. Miałem przy sobie pieniądze, paszport i aparat fotograficzny. Na szczęście wszystko było ok. Nawet wieczorem gdy sam chodziłem po miastach. Czasem ktoś pytał skąd jestem. Jak mówiłem że z Polski to słyszałem -aaa. Lewandowski :mrgreen:
Nikt nie oburzał się że komuś robię zdjęcia. A tego się mocno bałem. Nikt nie protestował ani nie groził.
Nie musiałem uciekać przed ludźmi gdy robiłem komuś zdjęcia.
Najbardziej obawiałem się będąc sam, w ubogich dzielnicach Hawany. No ale było spokojnie.
Dawno temu, kiedy sporo jeździłem po Europie i trochę po świecie zupełnie nie miałem oporów żeby włóczyć się nocą po takich miastach jak Paryż, Londyn czy Hongkong.
W Hongkongu łaziłem po mieście do 1-2 w nocy - czując się całkiem bezpiecznie.
Fakt, że nie zapuszczałem się w jakieś małe uliczki, tylko raczej trzymałem tych głównych, ale nie spotkała mnie żadna nieprzyjemna sytuacja.
W Paryżu podobnie - zdarzało mi się wracać do hotelu grubo po północy.
Ale to było na początku wieku - Hongkong dopiero przeszedł pod "opiekę" Chin a w Paryżu jeszcze można było spotkać więcej białych ludzi (żeby nie było - nie uważam się za rasistę, chociaż nie jestem wolny od pewnych uprzedzeń, niestety).
Czasy się jednak zmieniły, a i ja się zrobiłem starszy i przez to bardziej bojaźliwy (już tak szybko nie biegam jak kiedyś ;-) ) i teraz bym tak pewnie nie robił.
Tym bardziej więc podziwiam @koronax, że miałeś odwagę wejść w takie miejsca i czekam na zdjęcia - chociaż są trochę przygnębiające, mimo uśmiechających się ludzi....
No nie było problemem "połazić" nocą po większości europejskich miast, jeśli nie było się widocznie nachlanym.
Już chyba gdzieś tu na forum pisałem, że zmieniły się relacje międzyludzkie i cele życiowe. A to zmienia całkowicie zachowania ludzi.
W połączeniu z elementem obcym kulturowo i religijnie tworzy się dość wybuchowa mieszanka.
Miałem okazję jakiś czas temu mieszkać na jednym pietrze z muzułmaninem z Kurdystanu. Niepracującym zresztą....
W dzień spał, a nocami imprezował.