Może i jest. Mi na razie wystarcza EP-3. Z czasem być może dam go córce, a sobie sprawię nowego mikrusa, ale to jeszcze za czas jakiś
Wersja do druku
Może i jest. Mi na razie wystarcza EP-3. Z czasem być może dam go córce, a sobie sprawię nowego mikrusa, ale to jeszcze za czas jakiś
Ja też jestem bardzo zadowolona z niego.
Witam !
Postep techniczny dotyka takze fotografa a media trabia od czasu do czasu, ze sa lepsze i nowsze konstrukcje.
Mowi sie najczesciej o nowych rozwiazaniach a to co bylo jakis czas temu stopniowo odchodzi do lamusa co
nie oznacza ze starszym aparatem nie wykona sie dobrych zdjec ;)
Pozdrawiam
Tym bardziej, że te starsze aparaty były kiedyś nowościami, które rozkładały poprzedników na łopatki. Za 3-4 lata wyjdą nowe zabawki i każdy będzie mówił, jaka ta matryca w E-M5, E-PL5 i E-PM2 badziewna w stosunku do np. E-M7 :)
Tak sobie myślę, że większość ludzi i tak będzie robić takie same zdjęcia pomimo nowego sprzętu ;)
nie ma co rozpoczynać "wojny: technologicznej, podstawa to poznać swój "sprzęt" i nauczyć się wykorzystywać jego wady i zalety inaczej pozostanie nam tylko "kompleks technologiczny", który bardzo szybko się przerodzi w "onanizm sprzętowy" co kończy się całkowitym zaprzestaniem robienia zdjęć, a tylko ślęczeniem nad testami
No niezupełnie. Z chwilą, gdy dynamika matryc zrówna się z tym, co widzi oko (w sensie niegenerowania paprochów w cieniach), dalsze drążenie dynamiki przestanie mieć sens w codziennych zastosowaniach. W audio mieliśmy tak kilka dobrych lat temu. Niby 24 bity to lepiej od 16, ale nie upowszechnił się ten standard, ponieważ nie słychać różnicy (mowa o medium odtwórczym u konsumenta końcowego).
Pewne technologie osiągają kres praktyczny i dalsze próby sprzedaży nowego, lepszego kończą w niszach.
Ja jestem generalnie mega zadowolony z E-P3, jeśli miałbym znaleźć minusy to nie tyle brakuje mi nowszej matrycy i nowych fajerwerków, co brakuje mi matrycy większej. Być może następny korpus to będzie już raczej coś z matrycą cropową w rodzaju Fuji.
Czasem brakuje też wizjera, ale to był świadomy wybór, coś za coś.