Świetne foto.
Pozdrawiam.
Wersja do druku
Świetne foto.
Pozdrawiam.
Dzięki za komentarze!
A dziś - trzy kadry mrówki pasącej mszyce:
694.
695.
696.
W dzisiejszym odcinku para figlujacych wawrzynic ozdobnych:
697.
- i para wtyków straszyków:
698.
W dzisiejszym odcinku ćwiczenia gimnastyczne pary drobnych (10-12mm długości) krewniaków omomiłka z gatunku Malthodes marginatus:
699.
700.
701.
"Seksowne" te fotki i ... świetne są :)
Pozdrawiam.
Dzięki za miłe słowa!
Dziś mała ciekawostka. Przyzwyczailiśmy się, że krzyżaki polują za pomocą pajęczyn - tymczasem potrafią one również wybrać się na przechadzkę i pożywić się mszycami. Przeżuwaja je przy tym podczas wysysania szczękoczułkami, tak, że mszyca jeszcze przed wyssaniem zmienia się w bezkształtną kulkę. Nie jestem pewien dokładnej identyfikacji, ale wydaje mi się, że krzyżak na zdjęciu należy do gatunku Araniella opisthographa.
702.
Jakiś mały pluskwiak (smukleniec?) z grupą pasażerów na gapę - pasożytniczych larw roztoczy z rodziny lądzieniowatych:
703.
704.
Na zakończenie dzisiejszej porcji - kwietnik z upolowaną muchą:
705.
Marku, piękne te Twoje zdjęcia. Na dokładkę i nazwy robali i trochę wiedzy. Coś wspaniałego.
Jedno co mnie martwi, to że plusa dać nie mogę :(
700 - wiele pozycji owadzich już widziałem, ale żeby w czasie bunga-bunga stać na głowie :shock: :mrgreen:
Zdjęcia jak zwykle pierwsza klasa.
Sexi to jeest to, zarelko tez niczego sobie :)
pozdro
Dzięki za sympatyczne, motywujące do kontynuacji prezentacji zdjęć komentarze.
Dzisiejszy temat to tarczyk - niewielki, dość pospolity, aczkolwiek niezbyt często zauważany chrząszcz o spłaszczonym ciele. Najczęściej można go spotkać na liściach. Jego chitynowe pokrywy skrzydeł i tarczka na grzbiecie tworzą podobny do skorupy żółwia pancerz pod którym wystraszony tarczyk całkowicie się chowa przywierając do podłoża - i w takiej właśnie pozycji najłatwiej go spotkać. Niestety w tej pozycji trudno mu zrobić zdjęcie z innej niż 'ptasia' perspektywy:
706.
Jeśli przy tak spotkanym tarczyku spokojnie poczekamy mamy szanse zobaczyć jak się unosi i niekiedy zaczyna się przemieszczać (uprzedzam, że trzeba mieć sporo cierpliwości - takie czekanie potrafi trwać dość długo). Niestety kształt ciała tarczyka jest taki, że zrobienie mu zdjęcia z głową powoduje znaczne problemy ze zmieszczeniem tarczyka w głębi ostrości...
707.
chyba, ze uda go się przydybać gdy wędruje po trawce (co się mu rzadko zdarza - do trawki trudno jest przylgnąć i dlatego tarczyk preferuje płaskie powierzchnie) i zrobi zdjęcie od spodu:
708.
Bardzo ciekawie prezentują się larwy tarczyka - również spłaszczone, z wianuszkiem kolczastych wyrostków wokół ciała i rozdwojonym ogonem na końcu odwłoka, na którym gromadzą resztki wylinek i kału - tworzą one grudkę, którą larwa osłania się jak tarczą przed wrogami:
709.
Również poczwarka tarczyka ma niesamowity wygląd- mi przypomina prehistorycznego trylobita:
710.
711.
I jeszcze na koniec ciekawostka - tarczyk, któremu nie do końca udała się wylinka i na tarczce grzbietowej pozostały resztki skórki poczwarki. Nie wiem, czy takie dodatkowe obciążenie bardzo mu przeszkadzało:
712.
Kolejne ciekawe zdjęcia. 707 - mam takich podobnych sporo (na cisie) w kolorze brąz. Te u mnie żyją w koloniach, po kilkadziesiąt sztuk na każdej gałązce. Walczę z tym ale bez skutku niestety.
Smukleniec (?) piękny i foto piękne.
Pozdrawiam.
Zastanawiam się, czy faktycznie walczysz z tarczykami. Bardziej do Twojego opisu pasują mi tarczniki - podobne i z kształtu i z nazwy, ale znacznie mniejsze. One faktycznie są uciążliwymi i trudnymi do zwalczenia szkodnikami. Tarczniki są pluskwiakami a tarczyki to chrząszcze.
Tarczniki są bardzo odporne na chemikalia gdyż pokrywają swoją tarczkę woskową substancją przez którą większość chemii nie przenika. Trzeba próbować środków układowych - czyli takich, które wnikają do rośliny i pasożyt zatruwa się wysysając jej soki. Które środki są aktualnie skuteczne (pasożyty potrafią się uodparniać i substancje po kilku latach stosowania często przestają na nie działać) nie doradzę, gdyż od kilkunastu lat nie siedzę już w temacie środków ochrony roślin.
Stosowałem Polysect - działa zarówno powierzchniowo jak i systemicznie. Ale najlepsze rezultaty daje czyszczenie mechaniczne.
W dzisiejszym odcinku - dwa kadry wielbłądki:
713.
714.
- parka figlujących kraśników:
715.
- i kwietnik podczas posiłku:
716.
Zawsze z wielkim zainteresowaniem przeglądam ten wątek, zdjęcia w Twoim wykonaniu są doskonałe!
A tak dokładnie to miseczniki, trochę inna rodzina niż tarczniki.
Jeżeli mocno opanowały rośliny to trzeba je bardzo dokładnie opryskać, ręczne zbieranie to tylko taki półśrodek. Wystarczy jakiś dobry preparat kontaktowy i żołądkowy, ostatnio stosowałem Confidor 200 SL, oprysk trzeba wykonać na początku lipca, koło dziesiątego i ponownie (koniecznie) po dwóch tygodniach. Wystarczy, że przeżyje jedna samica i zwalczanie trzeba zaczynać od nowa.
Rośliny trzeba dosłownie przelać preparatem, im dokładniej się to zrobi, tym lepsze będą efekty. Jeżeli masz zwykły opryskiwacz ciśnieniowy i jest w nim możliwość wymiany dysz, to dobrze jest zmienić na większą średnicę, by wylatująca kropla była większa. Zbyt wczesne opryski, nie są skuteczne. Najlepiej jest obserwować pędy, nawet z pomocą lupy i jak widać, że owady żerują, wtedy pryskać.
Termin lipcowy jest ruchomy, ponieważ wylęg larw w dużym stopniu zależy od pogody, a dokładnie od temperatury i jeżeli wiosna będzie bardzo ciepła, to miseczniki mogą być już aktywne na samym początku lipca i właśnie wtedy trzeba wykonać pierwszy zabieg, oczywiście z zachowaniem wszystkich środków ostrożności.
Jeżeli zastosujesz preparat jaki podałem, trzeba pamiętać, że nie można go stosować, jeżeli w pobliżu kwitną rośliny i przylatują na nie pszczoły, preparat jest dla nich toksyczny.
Dzięki za komentarz. Po czym poznajesz że to miseczniki a nie tarczniki? Po roślinie żywicielskiej?
A w dzisiejszym odcinku - kwietnik i jego portret:
717.
718.
- piórolotek śpiący w pozycji podwieszonej pod liściem dzikiej róży:
719.
- i jakiś mały (ok. 2.5cm wraz z czułkami) przedstawiciel siatkoskrzydłych:
720.
Po roślinie żywicielskiej najprościej, na cisach występuje tylko misecznik, charakterystyczne wypukłe, brązowe tarczki, można go pomylić tylko z miechunem, ale ten z kolei występuje tylko na świerkach.
Misecznik, czyli to co najczęściej widać na pędach to przekształcona samica, która w pewnym momencie zamienia się w miseczkowatą, brązową, twardą postać, natomiast tarczniki tworzą tarczki osłonowe już we wczesnym etapie wzrostu, z wosków wydzielanych w specjalnych gruczołach, ich tarczki są najczęściej jasne, mniejszej średnicy i mniej wypukłe. Dlatego też, tarczniki są trudniejsze w zwalczaniu. Miseczniki w postaci "miękkiej" długo żerują na igłach i wtedy bardzo łatwo je zwalczać.
Warto obserwować rosnące cisy w ogrodzie, jeżeli pojawiają się zdeformowane igły, lub latem igły zaczynają błyszczeć, to na 100% misecznik już występuje i to w dużych ilościach. Igły są błyszczące, bo pojawia się spadź, którą misecznik wydala w dużych ilościach, na roślinach pojawiają się wtedy mrówki i osy, bo dla nich to przysmak, jak jest dużo spadzi, to igły czernieją z powodu rozwijających się grzybów czerniowych. Takie objawy nie występują w przypadku tarczników, oczywiście z wyjątkiem deformacji pędów. Można jeszcze dużo o nich napisać.
Pozdrawiam
713 i 720 - świetne kadry i foto.
Pozdrawiam.
Dzięki za komentarze i wyjaśnienie kwestii rozpoznawania miseczników. A dzisiejszą wstawkę zacznę od portretu ważki - z dość dramatyczną historią jego powstania.
Bylła wielka (prawie 10cm długości) i ok. godziny 13 odpoczywała uwieszona na liściu jakiejś niskiej rośliny w bardzo silnie zacienionej dolince małej rzeczki na granicy mojej działki. Miejsce było na tyle ciemne i dostęp paskudny, że szans na dobre zdjęcie na miejscu nie było. Zastanawiałem sie, czy po prostu nie odpuścić, ale żal mi było - gatunek którego jeszcze w okolicach Łodzi nie widziałem (kilka dni później po pokazaniu fachowcom zdjęcia została zidentyfikowana jako żagnica sina), może jednak spróbować. W końcu obciąłem szczypcami łodyżkę rośliny pod listkiem i zaczynam ją podnosić (pewnie zaraz ucieknie, ale trzeba próbować!). Sukces - ważka spokojnie siedzi! Z roślinką w ręku przechodzę ok. 30m w lepiej oświetlone miejsce uważając aby przez cały czas zasłaniać ważkę przed słońcem (nagłe bezpośrednie światło słoneczne może ją wystraszyć). Udało się! Zaczynam się przymierzać do zdjęcia - na obiektyw Fuji HS-30 założony Raynox DCR-250 więc najpierw portret. Ale... widzę, że listek pod ważką w szybkim tempie wiotczeje:-( Przesuwam dłoń tak, by podpierała od dołu listek z ważką - ważka dalej spokojnie na nim siedzi! Wykonuję kilka serii zdjęć (swoją tradycyjną metodą - pod trzymanym w prawej dłoni aparatem wysunięty do przodu krótki monopod na którym opieram lewą dłoń trzymającą liść z ważką). Teraz trzeba by zrobić zdjęcia całej ważki... i tu problem. Po pierwsze - liść na którym siedzi uczepiona ważka już zupełnie zwiotczał - nie widzę szans zrobienia na nim zdjęcia całej ważki tak, by nie było widać dłoni podpierającej liść. Po drugie - z DCR-250 nie zmieszczę ważki w kadrze - trzeba by go wymienić na soczewkę nasadkową +4 dioptrie a ta leży w torbie w domku. Gdy kombinuję, jak rozwiązać te dylematy ważka zaczyna sie poruszać, po chwili startuje i... siada mi na koszuli na brzuchu. Znajduję kilka kroków dalej patyk i delikatnie podsuwam go ważce. Po chwili sukces - ważka przechodzi na patyk. Wbijam ostrożnie drugi koniec patyka w ziemie i zostawiam siedzącą na nim ważkę idąc po soczewkę nasadkową. Niestety tu mnie już szczęście opuściło - gdy wróciłem z soczewką ważki już nie było:-(
Ale - portret został - więc mam co pokazać.
721.
Kontynuując tematykę portretów - ślizgun:
722.
- i jeszcze dwa kadry figlujących pluskwiaków:
723.
724.
W dzisiejszym odcinku maleńki (pełna szerokość kadru to zaledwie 6.5mm) kolczasty chrząszcz - Hispa atra. Mimo zupełnego braku podobieństwa do popularnej stonki ziemniaczanej to jej bliski krewniak z rodziny stonkowatych:
725.
i skoro już jesteśmy w kręgu maleństw - trzy kadry młodziutkiego wtyka straszyka:
726.
727.
728.
Wracamy do 'drapieżnych' kadrów. Kwietnik z ofiarą:
729.
- posiłek łowika:
730.
- i ciekawostka - posilający się jakąś podobną do komara muchówką omięk. Jest to jedyny raz, gdy widziałem tego pospolitego chrząszcza zajadającego mięsne danie. Niestety nie wiem, czy upolował sobie zdobycz, czy też znalazł martwą padlinę.
731.
728 - świetne.
Pozdrawiam.
Dzięki za opinię. Dziś cztery kadry przepięknej gąsienicy widłogonki siwicy. Na mój widok przerwała żerowanie:
732.
- gdy podszedłem do niej z drugiej strony nieco zmieniła pozycję uważnie mnie obserwując:
733.
- po chwili zaczęła przybierać pozycję obronną
734.
- i próbowała mnie odstraszyć wypuszczając z wyrostków na końcu ciała czerwone wypustki:
735.
I mógłbyś jej dać satysfakcję i uciec z krzykiem :mrgreen:
Przepiękne, cudowne zdjęcia :)
Piękne :) Zwłaszcza 731 i seria z gąsienicą.
Nie nadazam za ogladaniem pieknych fot :-)
piękne! widłogonka wygląda jak w skafanderku z kapturem:)
Dwa "ostatnie" kadry - super. No i modelka śliczności :)
Pozdrawiam.
Dzięki za miłe słowa!
Jako że widłogonka siwica się spodobała - inna gąsienica jakiejś widłogonki (zbyt jeszcze młoda by dało się rozpoznać dokładny gatunek). Młodziutka, ale już pięknie straszy:
736.
737.
738.
Pięknotka ONA jest.
736 - świetne. (mbsz)
Pozdrawiam.
Dzięki za komentarz!
W dzisiejszym odcinku - kolejna gąsienica - garbatka zygzakówka. Również w/g mnie ciekawa, choć widłogonkom nie dorównuje.
739.
740.
741.
... może i nie taka ślicznotka ona jest, ale na 741 wyszła fajowo.
Pozdrawiam.
Dzięki za komentarz - i kolejne gąsienicowe maleństwo - z rodzaju wycinka (Drepana):
742.
743.
Te od 736 do 738 oraz 742 wyglądają jak jakieś postacie z bajek dla dzieci na MiniMini+ lub JimJam. Na 736-738 stawiam na kotka stylizowanego na wycinankę a 742 to jakaś dziwna odmiana jamnika :)
Super są, zdjęcia extra.
Super gąsienice :wink: