Nie wiem dlaczego nie wszedł załącznik. Może za bardzo sie pospieszyłem z zatwierdzeniem posta. Będą inne wersje.
A. wersjanieco przyciemniona i mocniej kadrowana...
Wersja do druku
Jak widze tarfiles na autora "Grecja-Najlepsze trasy dla zeglarzy" :-)
365@134 Zaczynam relację jak należy z RAW-ów, z poprawionym balansem bieli czasem z HDR-a.
Nasz pierwszy port: Khaloutsi w zasadzie Jachtklub dla miejscowych i port dla rybaków - mapka z zaznaczonym poźniejszym przelotem i zdjęcie porciku na pólnocnym brzegu Attyki naprzeciw Ewii jak tę jedną w najwiekszych wysp greckich nazywają miejscowi.
Wioska maleńka trzy ulice, mały placyk na brzegu zatoki kilkanaście knajpek i kawiarnię z WiFi. Stąd możlewe bywały wysyłki zdjęc na forum z pomocą tableta. I z ładnym kościółkiem ale o nim później. Okolica górzysta. Zatoka jest ujściem oktesowej rzeki, która sprowadza wodę opadową osiągając poziom wody do 6-7 metrów sądząc po smieciach na drzewach z korycie.
Trafiliśmy na Grecką Wielkanoc i zostaliśmy na nia zaproszeni do domu jednego z organizatorów rejsu. W kolejnej części będzie o tym.
365@135
Po wejściu do domu na zewnątrz w cieniu dachu gospodarze postawili dla gosci słodki szwedzki stół z greckimi soczystymi słodkościami, na pomarańcze zapraszając na drzewo, cokolwiek to znaczy, wskazując te na których właśnie dojrzały owoce, a gdy dzień wcześniej potrzeba było cytryny do sosu do sałaty rxzymskiej Pani domu poprosiła jedno z nas o zerwanie ich w ogrodzie....
W cieniu pod wiatą na stole czekały przygotowane na ciepło faszerowane warzywa i sałatki oraz miejscowe pieczywo dla zaspokojenia pierszego głodu oraz wina i twarde alkohole.
Obrazki robiłem z myślą o Grzegorzu...
Dziękuje za pamięć o mnie w takiej chwili. Większość specjałów mogę odtworzyć. Widzę genialne gołąbki w liściach z winogron i kulki z baraniny...
To jest w tych krajach genialne: potrzebujesz cokolwiek z warzyw czy owoców = idziesz 3 metry do ogrodu...
Pamietam początek lat 80 i wioskę blisko Batumi. Jako dzieciak dostawałem pajdę chaczapuri i wio do ogrodu po pomidora... Na deser mleko i winogrona... Szklanka w ręce jednej, druga rwiesz owoce.
A tak btw, czy ja dobrze widzę, ze tam sękacz lub coś na jego wzór jest?
Tek jest sękacz - krajowy dowieziony przez jesdnego z uczestników rejsu....
A cała rzecz działa sie w cieniu i przy nadzieji na kawałek pieczonego od rana prosięcia i baranka.
Czas oczekiwania publiczność i gospodarze spędzali na nauce tańców greckich , spożyciu... i intensywnych rozmowach w podgrupach i tak do momentu aż obracające się mięsiwo zostało uznane za zadośc kruche i odchodzące od kości...
365@136
Kulinarne foty kapitalne, az chce sie tam powrocic :-)
I oto najważniejsza część świeckiej Wielkanocy- spożywanie baranka...
Część religijna odbywa się poprzedniego dnia i w nocy z błogosławieństwem zgromadzonych na uroczystościach i pod kościołem rzesz wiernych. Ale o tym póżniej.
365@137 Nasz wodzirej okazał się być także sprawnym kucharzem.
Po zakończonym spożyciu skorzystałem na chwilę w ogrodowego hamaka gospodarzy...
Widzę, że mieliście mięsko z przyprawą - chłopczyna palec sobie urżnął :mrgreen: