wiem, że jest do dokupienia za chyba dwie setki - jakby było mało za ten aparat
Wersja do druku
wiem, że jest do dokupienia za chyba dwie setki - jakby było mało za ten aparat
Czy do znacznie mniejszego to nie jestem przekonany - kominek w OMD jest sztucznym tworem i moglby byc zdecydowanie nizszy. Najlepszym przykladem jest V1 - wizjer w srodku praktycznie nie powieksza tego aparatu. A problem maziania po ekranie mozna rozwiazac tak jak w Panasonicach - ekran mozna zamknac jak sie korzysta z wizjera
Ja też jestem lewooczny - dzisiaj sie bawiłem X100 i trochę maziałem nosem po wyświetlaczu. Dziwnie też kadruje się w pionie bo cały aparat leży na nosie ale to tylko kwestia przyzwyczajenia.
A propos wyświetlacza w K-7 mam nałożoną na szybkę GGS i wg mnie o wiele łatwiej się ją czyści niż wyświetlacz - czasem przecieram tylko dłonią i jest dobrze.
"we already have the next five years planned to improve those aspects of our technology" :shock:
FYI: Wywiad IR z Haruo Ogawa (Oly)
Dobry wywiad. Wprost powiedziane, że będzie następca E-5, który będzie mniejszy od poprzednika. Szkła 4/3 mają być w pełni wykorzystane. Nie wiadomo jeszcze czy będzie lustrzanką, bezlustrzanką, czy hybrydą jakąś.
Poprawiają C-AF, matryca z czujkami fazy to tylko jedna z możliwości.
A garb w OM-D to najlepsze miejsce dla nowej stabilizacji, a nie tylko domek dla wizjera;-)
odskoczę trochę od tematu wywiadu z panem Ogawą - ot takie tam spostrzeżenie związane z quo vadis m4/3:
W mojej wiosce współorganizowałem konkurs ogrodowy w którym jednym z warunków uczestnictwa było przesłanie zdjęć. Przeglądnąłem sobie EXIFy i naliczyłem 19 różnych urządzeń do fotografowania w tym: 4 komórki (dwie drogie, dwie ze średniej półki), 10 kompaktów (w większości z dolnej, co najwyżej średniej półki), 4 lustrzanki (EOSy: 400D, 450D, 550D i 60D) oraz 1 bezlusterkowiec : Nikon J1.
Wiem, próba pewnie niereprezentatywna...
Wiem, nie uda się namówić do kupienia aparatu m4/3 kogoś kto uważa że do robienia zdjęć wystarczy komórka
Rozumiem, że ktoś kto kupił kiedyś EOSa 400D czy 450D raczej go nie wyrzuci żeby przesiąść się na bezlusterkowca bo to przecież jeszcze stosunkowo nowy zakup a też i wypada pamiętać że tamte aparaty debiutowały wcześniej niż PEN pierwszy.
Moge próbować zrozumieć że ktoś wybrał Canona 60D zamiast bezlusterkowca
Ale zastanawia mnie co dział marketingu (Olympus / Panasonic) zrobił żeby do systemu przekonać klientów którzy woleli wybrać Canona 550D czy Nikona 1. Zwłaszcza ten drugi przypadek mnie interesuje - wszak "mówiło się" że ten system jest tak beznadziejny że tego nikt nie kupi...
Zastanawia mnie również, co marketingowcy robią żeby obecnych użytkowników kompaktów przekonać że warto czasem kupić odrobinę lepszy sprzęt.
---
ps. Na marginesie - wśród kompaktów nie było ani jednego Olympusa i ani jednego Panasonica. To chyba nienajlepiej świadczy o rozpoznawalności marki jeśli się uwzględni że w segmencie tanich aparatów obie firmy mają całkiem szeroką ofertę.
wiem, próba nie jest reprezentatywna... chociaż - jak się zastanowić - do konkursu zgłaszały się naprawdę różne osoby od przysłowiowej babci z trzema klasami przedwojennej podstawówki do naukowca z licznymi tytułami, od skromnie i cicho żyjącego starszego małżeństwa do bogatych "desantowców" z wielkiego miasta.
Marketingowo i tak uważam, że Olympus radzi sobie lepiej niż kiedyś. Cały kłopot że dział foto to nie cała ich działalność i nie na niej skupiają się przede wszystkim. Moja przygoda z Olympusem zaczęła się od mikroskopów i to aby cykać zdjęcia preparatom kupiłem lustrzankę w tym systemie, bo tylko ich firma (oddział Czechy) chciał wykonać dedykowany adapter. No i tak pozostałem. I od lat, wcześniej z lustrzanką - zawsze postrzegałem system z pryzmatu niszowego jak i obecnie z mikro. Wielokrotnie wzbudzałem zainteresowanie sprzętem - bo nikt takiego nie widział i nie słyszał, szczególnie jak podkręcałem duże zumy. W tym roku trochę powakacjowałem i przebywałem w kilku europejskich kurortach. I co widziałem, a lubię się rozglądać: tłumy, dosłownie tłumy turystów obwieszonych lustrzankami - całkiem nie małymi, z czerwonymi i żółtymi paskami. Nie widziałem nikogo z Olympusem, widziałem jedną osobę z bezlusterkowcem panasonika - i prawie chciałem się uściskać z nią - bo ładna była - po bratersku. Tyle na temat obecności na rynku.
Ja raczej mam szacunek dla tych ludzi, którzy nie dali sobie zrobić wody z mózgu i nie kupili aparatów, których nie potrzebują. Ludzie, którzy traktują aparaty użytkowo(bo fajnie zrobić zdjęcie dziecku albo cioci na wycieczce) nie będą się zastanawiać nad jakimiś technicznymi bzdetami. Podoba im się Nikon 1 - to kupują, płacą za markę, fajny wygląd(wzorniczo to najlepszy współczesny projekt obok NEX7) i automatykę obsługi(dla większości to zaleta a nie wada). Inni, którzy chcą kasę wydać na ciekawsze rzeczy, kupują tanie kompakty - po cholerę mają kupować Pena albo lustrzankę, żeby zrobić zdjęcie ogródka, albo pięc fotek żony na tle zabytkowej fontanny?
Mnie to raczej irytują osoby, które pakują kasę w sprzęt(ich prawo oczywiście) po czym raz w roku robią zdjęcie ogródka(nie chodzi mi o wystudiowane pasjonackie zdjęcia kwiatów) i trzy razy w roku kochanki na tle zabytkowej fontanny. To już prędzej wydali by tę kasę na kochankę.... i ogrodnika(żeby żona nie czuła się pokrzywdzona).
Już Ci nie mogę dać plusa, a ten ogrodnik mnie ujął :D