Widać, że temat trudny dla aparatu w tych warunkach, chociaż moim zdaniem ostatnie zdjęcia lepsze od tych wcześniejszych. I jakoś tak (niestety) to z Sony najbardziej mi podchodzi...
Czekam na Bryce :-)
Wersja do druku
Może wstyd się przyznać, ale moja "obróbka zdjęć" to też najczęściej tryb "Auto" w LR. Zazwyczaj to w zupełności wystarcza - czasami tylko potem dokonuję lekkiej korekty niektórymi suwaczkami.
Fajne foty i kapitalne miejscówki. Skoro część zdjęć się nie udała jak piszesz to musisz jechać jeszcze raz.
Następnego dnia, głównymi atrakcjami miały być Park Bryce i Park Zion. Zupełnie różne. Mieliśmy obejrzeć Bryce z punktów widokowych z góry zaś kanion Zion oglądać wędrując dnem kanionu, końcówka wręcz w idąc w potoku- było to zaznaczone w programie, z prośbą o zabranie stosownych butów. Niestety okazało się, że po pierwsze potok w kanionie Zion jest skażony cyjanobakterią i ten odcinek jest zamknięty, a tak w ogóle to raczej będzie tam pochmurno i deszczowo. Niestety sie sprawdziło. Ale ponieważ nasz Andrzej sprawdził to rano- postanowiliśmy większośc czasu zainwestować w Bryce. Warto było jak cholera.
Rano na rozgrzewkę weszliśmy po osuwającym sie czerwonym żwirze na góre jakiegoś kanionu Red Rock albo jakoś tak
Załącznik 248669
Załącznik 248668
A potem juz było Bryce. Ponieważ odpadł nam spacer w Zion, mieliśmy czas by zejśc na dół i pospacerować pośród tych fantastycznych form skalnych/
Załącznik 248662
Załącznik 248670
Załącznik 248664
Załącznik 248665
Załącznik 248663
Załącznik 248666
Załącznik 248667
Załącznik 248661
Dlaczego ja nie mogę dać plusa, no dlaczego ?????????? :cry:
Dałem w swoim i Twoim imieniu. Od dawna się za ten wątek należał.
Super ujęcia. Jakoś mi się zawsze wydawało, że te skały mniejsze (znaczy niższe) są. A tutaj taka potęga.
Bryce- ciągle jesteśmy dość wysoko
Załącznik 248682
i zmierzamy w kierunku Zion. To tylko kilkadziesiąt mil, ale niestety pogoda się zmieniła.
Załącznik 248683
Załącznik 248681
Zion jest dużym parkiem, i zasadniczo należy się poruszać po nim shuttle busem.
Na miejscu okazało się że jest jakieś zamieszanie, niektóre przystanki nie są obsługiwane a w ogóle to niebo się zasnuło, zaczęło padać i generalnie słabo. Skały są tu zupełnie inne.
Nie mam dobrego zdjęcia ani Angels'Landing ani innych miejscówek
ten jeden jedyny raz wrzucę link z opisem zwiedzania w parku
https://www.interameryka.com/2020/06...rk-zwiedzanie/
Załącznik 248676
Załącznik 248680
Załącznik 248677Virgin River
Załącznik 248679taki słodziak przy Visitor's Center w parku Zion
Załącznik 248678i w promieniach zachodzącego słońca -a wczesniej ulewnym deszczu na autostradzie - zbliżamy się do Las Vegas.
Załącznik 248674
Zanim przy dźwiękach Viva Las Vegas wjechaliśmy do Sin City, po raz kolejny nasz przewodnik zaprowadził nas we właściwe miejsce we właściwym czasie. Valley of Fire, do dziś jest dla miejscowych Indian miejscem magicznym gdzie odbywają się np obrzędy inicjacji młodych mężczyzn. Swoją nazwę zawdzięcza właśnie barwom w świetle zachodzącego słońca.
Załącznik 248735
Załącznik 248737
Załącznik 248738
Załącznik 248739
Załącznik 248736
Załącznik 248740
Załącznik 248727
Czas dokończyć relację - choćby dla porządku.
Las Vegas. Sin City. Miasto uciech wszelkich. Co było w Vegas, zostaje w Vegas- zaczynając od pieniędzy. To jest miejsce przepychu, kiczu i rozrywki, nastawione na oskubanie przyjezdnych z każdego centa.
Ale na swój pokretny sposób fascynujące i pokazujące fascynację młodej kultury amerykańskiej kulturą Europy i nie tylko
Widok z okna hotelowego na 28 pietrze na złoty wieżowiec Donalda Trumpa
Załącznik 248823Miedziane elewacje
Załącznik 248822A teraz jesteśmy w starożytnym Rzymie- w takim stylu urządzona jest część publiczna hotelokasyna Caesar
Załącznik 248824
Załącznik 248816
Załącznik 248817
Załącznik 248818
Załącznik 248819
Niebo jest namalowane
Załącznik 248820
Załącznik 248821
- - - - - - - - - - AKTUALIZACJA - - - - - - - - - -
Przy jednej ulicy Las Vegas Boulevard, zwanej po prostu "The Strip" znajduje się około 30 kasynohoteli, każdy z nich jest jak ogromny wycieczkowiec- można z niego nie wychodzić. Oferują nocleg, restauracje, bary, sklepy, koncerty, kina, baseny i oczywiście hazard. Od 10 centów na automatach przez najniższą stawkę $25 przy stole z żywym krupierem po znajdujący się za zamkniętymi drzwiami High Rate Room w którym oczywiście nie byłem. Byłem w "kącie" zakładów sportowych, gdzie na kilkudziesięciu monitorach można śledzić jednocześnie wszystkie istotne rozgrywki sportowe odbywające się w danej chwili. Sam przegrałem w sumie ze 40 dolarów.
Na zewnątrz panował potworny skwar potęgowany przez beton i szkło. Budynki sa idealnie klimatyzowane, więc naturalnie chcesz sie w nich schronić.
Zobaczysz weneckie kanały z gondolierami, Forum Romanum, egipskie piramidy, Łuk Tryumfalny, wieżę Eiffla, Statuę Wolności i to wszystko przy jednej ulicy.
Money makes this world go around
Załącznik 248833
Załącznik 248832
Big Apple
Załącznik 248831
Sklep firmy Hershey - wyroby czekoladowe.
Załącznik 248830
Sklep M&M's- cztery piętra. O dziwo większy wybor był w marketach- np pyszne a niedostepne u nas z migdałami.
Załącznik 248829
Załącznik 248828
Łuk Tryumfalny
Załącznik 248827
Kolejne sklepienie
Załącznik 248826
Ogrody jednego z najstarszych kasyn- Flamingo
Załącznik 248834
Mc Laren pod hotelem w którym mieszkaliśmy.
Załącznik 248825
Szkoda że to już koniec:-(
Dzięki za ciekawą relację i piękne zdjęcia!
Jeszcze nie koniec :) ale już niestety czas wracać.
Ładna relacja, reporterskie zacięcie, refleks fotografa chwytającego mikrosekundowe momenty.
TJ
Jeszcze odrobina Vegas
Sieć barów serwujących alkoholową granitę (pinacolada? margerita? coś innego? prosze bardzo) w wielorazowych naczyniach- refill kosztuje połowę ceny podstawowej. ten jest chyba najmniejszy.
Załącznik 248859
Załącznik 248858
Załącznik 248857
Załącznik 248860nie wszyscy wygrywają
Załącznik 248856
Przedostatnie 3 foteczki super.
TJ
Przyznam, że jestem pod wrażeniem tego, jak świetnie aparat telefonu radzi sobie w warunkach nocnych lub zróżnicowanego oświetlenia.
Robiąc to zdjęcie patrzałem na ekran i w tle miałem rozświetlony neon a na pierwszym planie ciemne sylwetki i szare twarze. Olympusem musiałbym zrobić jakiś HDR w puszce lub komputerze. Telefon bez namysłu wypluł dobre zdjęcie.https://uploads.tapatalk-cdn.com/202...64cbfde636.jpg
Po fantastycznym filmie w kinie 8D - z lotu ptaka zobaczyliśmy większość tego, co obejrzeliśmy z ziemi przez te dwa tygodnie, przyspieszenie wgniatało w ławkę a gdy wlecieliśmy w chmurę to czuliśmy ją na twarzach oraz kolacji w australijskiej knajpie ze stekami, obejrzeliśmy jeszce pokaz fontann pokazany powyżej, pobawiliśmy się na automatach i ruletce i do pokojów. Pobudka o 7 rano i wyjazd w kierunku LA Po drodze rezerwat the Joshua Tree i ostatni nocleg w Palm Springs z widokiem na pola golfowe.
Najpierw jednak Zapora Hoovera
zwróćcie uwagę jak niski jest stan wody.
Załącznik 248894
Załącznik 248893
Załącznik 248890Załącznik 248891
Załącznik 248892To jest elektrownia TERMOSOLARNA. Słońce odbija się od luster i nagrzewa zbiornik z wodą która zamienia się w parę wodną napędzającą turbinę.
Załącznik 248889Wymarłe miasteczko Nipton
Załącznik 248888
Załącznik 248887
Załącznik 248885
Załącznik 248886
- - - - - - - - - - AKTUALIZACJA - - - - - - - - - -
Gorrąco
Załącznik 248904
Załącznik 248903
Park Narodowy Joshua Tree to miejsce gdzie podziwiamy unikalne formy skalne i drzewa Jozuego, będące w istocie gatunkiem yukki. Rosną bardzo wolno, te na zdjęciach mają kilkaset lat.
miejsce polecam koledze @paparapa, sa tam przygotowane miejsca kempingowe a okolica urokliwa. Latem potworne upały.. taki mamy klimat. To jednak pustynia.
Załącznik 248902
Załącznik 248901
Załącznik 248900
Załącznik 248899
Załącznik 248898
Widok z okna hotelowego na pole golfowe w Palm Springs
Załącznik 248897
Korty tenisowe w Indian Wells , gdzie w tym roku wygrała 1ga Świątek
Załącznik 248896
Piękna seria. Imponująca zapora Hoovera, wspaniałe formy skalne i drzewa Jozuego oraz... kapitalna tabliczka że ze względu na koszt amunicji będą do intruzów od razu strzelać tak by zabić...
Też to zauważyłem, ze smartfony z trochę wyższej półki bez większego problemu radzą sobie z wysokimi kontrastami i nocnymi scenami. Wystarczy ustawić urządzenie na "tryb nocny" i fotki same się robią. Nie są to jakieś rekordowe naturalne DR, bo z bardzo małego sensora, lecz fotografia obliczeniowa robi błyskawiczne postępy i procesor smartfona z takimi zadaniami daje sobie radę. Zdjęcie jak zdjęcie, wszystko widać na nim, gdzie i co, gdzie i kto. Czego więcej trzeba?
Nie mam takiego smartfona, lecz młodzi są posiadaczami i cieszą się bardzo z tego, że teraz nie muszą się martwić, że ciemność, że kontrasty, a poza tym nie musza wiedzieć co to jest ogniskowa, przysłona, ekspozycja, bo im to się stało niepotrzebne. Wystarczy smartfon skierować obiektywem na scenę i za chwile wyraźny, przyjemny dla ucha, ustawiony uprzednio odgłos trzasku migawki oznajmia, że zdjęcie jest już wgrane.
TJ
Michał - Ty byłeś, Ty widziałeś...
Który aparat kolorystycznie lepiej oodaje rzeczywistość - Ilek czy Samsung (telefon). Bo z tego co widzę, to Olek mocno ociepla zdjęcia.
Faktycznie miejsca godne uwagi. Żeby było śmieszniej krajobraz wspomnianym parku narodowym bardzo przypomina krajobraz na północ od Kristiansand w Norwegii. :) A ściślej formacje skalne. Bo roślinność siłą rzeczy nie może być podobna.
Fajnie było zobaczyć Twoje zdjęcia. Daje to wgląd w dość egzotyczną, jakby nie było, dla nas część świata. Może to zainspirować, albo natchnąć nowymi pomysłami.... lub jakąś podróżą. :mrgreen:
@Bodzip to nie Olek czy Nikon ociepla zdjęcia... lub przeciwnie.
Winni są ci panowie którzy wysmażyli, w tych systemach WB.
Kolory są do d.... bo WB nie pracuje poprawnie. Jak WB ustawisz poprawnie, to kolory są we wszystkich puszkach bardzo dobre.
Dzięki za interesujące serie - miło się ogląda :-)
Mi z kolei skały z Joshua Tree przypominają masyw Montserrat w Hiszpanii - też bym tam jeszcze chętnie pojechał i połaził.
Większość tam jeżdżących ogranicza się jedynie do klasztoru, a przecież nad nim są fantastyczne góry, wystarczy wjechać kolejką i zejść na dół żeby doświadczyć pięknych widoków.
A jak jest chwila więcej czasu, to można się pokręcić po górze...
@Koriolan super wyprawa, pewnie zdjęcia to kilka procent rzeczywistych wrażeń. Aż boję się zapytać o koszty, zresztą pewnie przy dzisiejszym kursie dolara byłoby ze 20% drożej...
@August68
tak - Monserrat też podobne.
Koszty - zapłaciliśmy do biura po 2900 $ na głowę, na miejscu wydaliśmy chyba jeszcze ze 2000$ na parę +bilety lotnicze.
Dolary kupłem w większości po 3,56 , resztę po 3,95 :)
wczoraj przyznano na zwrot po300 EUR na głowe za 3 godzinne opóźnienie samolotu LAX-WAW co zredujuje nam koszt biletów z 5100 na 3700 od osoby, co jest w obecnych warunkach ceną rewelacyjną.
Cena adekwatna do takiej wyprawy. I jak widzę miałem rację co do ceny dolara - dzisiaj zapłaciłbyś nawet 25% więcej (po przeliczeniu na złotówki).
Cóż może kiedyś się taki wyjazd uda zorganizować.
Podobnie korca mnie jeszcze parki narodowe Kanady. Tylko tam klimat ciut ostrzejszy... taki bardziej pod @paparapa ;-)
Niestety tanio już było. Wszędzie.
Bardzo fajna relacja i kilka naprawdę fajnych strzałów górskich
Z przyjemnością obejrzałem :)
Ostatni dzień zaczeliśmy od upiornego upału w Palm Springs i Indian Wells.
Tam były absolutnie wszystkie stopnie, zajrzeliśmy pod sukienkę Marilyn :) pstrykneliśmy fotkę "tu byłem", zobaczyliśmy kolka rezydencji- rzecz jasna z zewnątrz i schroniliśmy się w klimatyzowanym Starbuniu, zamawiając zimne napoje w największych dostępnych pojemnościach.
Ostatnie godziny przed odlotem spędziliśmy w Venice Beach. Pacyfik pożegnał nas taki jak nas przywitał- zimny, wietrzny i pochmurny. Wcale nie było nam za ciepło, jakieś 25 stopni mniej. w trzy godziny :)
Załącznik 248948
Załącznik 248950
Załącznik 248947
Załącznik 248946Dziękujemy, że zachcieliście obejrzeć naszą relację z tej fantastycznej trasy. Wycieczka była męcząca ze względu na dupogodziny w samochodzie- przejechaliśmy wg licznika 4300 mil oraz wszechobecny upał. Natomiast wszystkie te fantastyczne miejsca są dostępne łatwo lub bardzo łatwo. Zarówno ze względu na brak czasu jak i umiejętności, ominęliśmy wszystkie opcje wymagające dłuższego trekkingu czy lepszej tężyzny fizycznej i doświadczenia. Nie mam też wrażenia że jakiś punkt można było ominąć bo wizyta w nim była stratą czasu - a na niektórych wyjazdach tak było. serdecznie polecam trasę po parkach narodowych WestCoast.
Załącznik 248945
Jeszcze raz dzięki za świetną relację.
Nie jestem aż tak wielkim zwolennikiem zimna. Jak widać na Svalbard nie dałem się namówić, ani na żadną Islandię. Nie przepadam za poziomo padającym deszczem jak i za potem spływającym stróżką po plecach... Chociaż jest szansa że mógłby odparować. :)
A poważnie zmęczyły mnie pogoda w Hiszpanii, Włoszech czy Słowenii. O tłumie turystów przez grzeczność nie wspomnę.
A i w tych kanadyjskich parkach trzeba na misie uważać. :) Oczywiście jeśli chce się trochę eksplorować teren trochę dalej od drogi.
Tylko pogratulować wycieczki. I oczywiście zadowolenia, które dała ta wyprawa.
Miło było pooglądać te obrazki ze "Świata dzikiego zachodu" :)