Nocne z tej serii wyjątkowo apetyczne, zwłaszcza 116. i 117.
Pozdrawiam
Wersja do druku
Niestety wizyta w Singapurze powoli dobiega końca. Jak pisałem wcześniej jeśli miałbym się gdzieś przeprowadzić do Azji to prawdopodobnie wybrałbym to miejsce.
Nie chciało się wyjeżdżać, ale portfel dawał nam znak że trzeba ruszać w dalszą drogę:) przygotowałem dla Was jeszcze kilka widoczków:
Dzięki za Wasze komentarze super wracać do tych chwil Pozdrawiam:mrgreen:
119.
120.
121.
122.
123.
124.
125.
Świetny reportaż. :mrgreen:
Widać troche europejskości w tej azjatyckości. :roll::mrgreen:
pierwsze nie widzi mi się, za to te kolorowe okna świetne, taki budynek do wyżycia się :)
Nie byłem w Singapurze. Ale śledząc Twój reportaż zdecydowanie chciałbym tam zamieszkać. 124 wzorzec ładu i porządku.:wink:
Świetne zdjęcia i opisy. Byłem tam 30 lat wstecz, i wyglądało to trochę inaczej. Miło się to ogląda.
Co do zamieszkania, gdyby do emerytury dodano jedno zero to wybrałbym Japonię.
Pozdrawiam
Witam dziękuje za wizyte:)
Oprócz zalet o których wspominałem, bardzo ważna jest dla mnie pogoda której teraz trochę mi brakuje. Całoroczne lato, to jest to:mrgreen:
Ale też mają i na to sposób.
126.
Pożyczam sobie to ostatnie do FM.
Witam ponownie :) Nadszedł czas powrotu do domu. A jako że wszystkie loty mieliśmy z linią lotniczą Air China planując wycieczkę wiedzieliśmy ze będziemy przesiadać się w Pekinie. Świetną informacją było to że polscy obywatele nie muszą mieć wizy do 72 godzin pobytu w Chinach (jeśli poświadczą bilet lotniczy poza granice chińską). Postanowiliśmy zostać dwie noce w Pekinie i zobaczyć ile się da. Z moimi przemyśleniami na temat tego kraju podzielę się z Wami później. Bo pierwsze co, po zostawieniu tobołków w hotelu polecieliśmy na plac Tiananmen.
Europejczyków można było policzyć na palcach jednej ręki dlatego też to my stanowiliśmy jedną z atrakcji. Jak bym tak pobierał za to opłaty to na dobry obiad w restauracji by się uzbierało:)
127.
128.
129.
130.
131.
132.
:cool:.
Załącznik 185188
Zostały ostatnie 24h do naszego lotu powrotnego do Londynu a na naszej liście "Must-see"została ostatnia pozycja. Jak już jest się tak blisko nie można było ominąć Wielkiego Muru Chińskiego.
Mieliśmy do wyboru dwa odcinki muruBadaling czyli masa turystów z bardzo łatwym dojazdem lub Mutianyudojazd zagada, mało turytów, najlepiej zachowany odcinek muru .Zdecydowaliśmy się porwać na ten drugi. Wstaliśmy o 4 rano i poszliśmy na dworzec autobusowy z karteczką z napisem ć ç°ĺłŞ i tak znaleźliśmy się w autobusie. Niestety nie było miejsc siedzących więc całą 4 godzinną podróż siedzieliśmy na schodach. Na jakimś zadupiu trzech taksówkarzy grzecznie wyprosiło nas z autobusu i zaczęliśmy negocjacje swoją drogą byliśmy jedynymi turystami w autobusie więc ciekawe skąd wiedzieli że jesteśmy tam dobra organizacja z panią z informacji na dworcu w Pekinie:) Po pól godzinnej awanturze zbiliśmy około 80% ceny początkowej. Ostatnie 40 minut schodami pod górę i... już zapomniałem o tym wszystkim liczył się tylko ten widok.
133.
134.
135.
136.
137.
138.
Taak, Mur Chiński. Ponoć najduszniejsze miejsce na świecie.
Dlaczego najduszniejsze? Góry, sporo zieleni - wydaje się że to smogowi nie sprzyja...
Tam smog jest wszędzie, w całych wschodnich Chinach.
Na początku się śmiałem, mówię co to za nie wychowany naród tylko chodzą smarkają kichają i prychają. Lecz po całym dniu spędzonym na "świeżym" powietrzu robiłem to samo. A chusteczka do nosa czarna jak bym z kopalni wyszedł. Jednak chyba w Krakowie nie jest tak najgorzej:)
W Krakowie w lecie smogu nie ma, w Pekinie prawie zawsze jest.
Mały fragment muru, a jakie robi wrażenie...
Ładne kadry.
Pozdrawiam