pewnie tak :grin:
+2!
Mi obecnie Sandomierz kojarzy się głównie z powodzi w 2010 roku. Przejeżdżałem przez te okolice jakoś bezpośrednio po, widok nie był wesoły i pamiętam go doskonale do dziś. Drogi pokryte błotnistą mazią, na domach ślady po lustrze wody, czasem wyżej niż okna, koło domów masa mebli i innych sprzętów - zniszczonych przez wodę i przygotowanych do wywiezienia...
O tych wydarzeniach "opowiada" jeden z moich ulubionych artystów:
http://youtu.be/2M6JE7DToLs
Czas więc zmienić skojarzenia:-)
Załącznik 142206
1. Wisła pod Sandomierzem
2. Migawka z RynkuZałącznik 142207 3. wieża zamkuZałącznik 142208
Sandomierz nie jest jeszcze tak skomercjalizowany
i oblegany przez turystów jak Kazimierz Dolny. I ma swój klimat.
4. Brama OpatowskaZałącznik 142210
5.Załącznik 142209 6.Załącznik 142211
A tu z wizyty w Muzeum - spodobały mi się te miniatury
6. Załącznik 142212 7.Załącznik 142213
8. bez lampyZałącznik 142214 9. i z lampąZałącznik 142215
nie mogłem się zdecydować, które lepiej wygląda i zostały dwa w albumie.
Mają tam też piękny zbiór biżuterii z krzemienia pasiastego ale nie mam żadnej fotki.
Od siebie dorzucę jeszcze, że warto zobaczyć wąwóz Sw. Jadwigi -
Kiedy odwiedzaliśmy Sandomierz (jakieś 2 lata temu), to pierwsze pytanie właściciela pensjonatu było następujące:
- Na kilka dni??? Przecież tu nic nie ma! Księdza Mateusz chcecie zobaczyć?
Trochę dziwne, tym bardziej w ustach człowieka, który żyje z turystów :-( Ale miasto faktycznie ma klimat i na zlot jak najbardziej się nadaje.
Byłem w Sandomierzu nie dalej jak dwa tygodnie temu i nie sposób się nie zgodzić - eksploatują księdza Mateusza ponad zdroworozsądkową miarę. "Tu siedział ojciec Mateusz", "te pierogi jadł ojciec Mateusz", "przysmaki ojca Mateusza", w sklepach pamiątkarskich kubki z ojcem Mateuszem i tak dalej... Tak jaby miasto przed serialem nie istniało. Po półtorej godzinie uciekłem z rynku.
Inna sprawa, że dziwnie się tam czułem, bo sam rynek i przylegające uliczki były po prostu opustoszałe, jakby oddzielone od reszty tętniącego życiem miasta. Całkiem inne doznania niż na przykład na starówce toruńskiej.