A ja za Robertem Bressonem:
"Fotografując staraj się pokazać to, czego bez ciebie nikt by nie zobaczył."
Wersja do druku
A ja za Robertem Bressonem:
"Fotografując staraj się pokazać to, czego bez ciebie nikt by nie zobaczył."
bo sprawia mi to frajdę .. i zawsze jest motywacja do spaceru kórej przed kupnem aparatu nie było :-P
Żeby miec pretekst to pisania na OC ;)
dla kasy i przyjemności. W takiej kolejności ostatnio.
Bo moim największym hobby jest posiadać hobby;) Fotografia jest tylko częścią moich zainteresowań, dodam, ważną częścią.
Wszystko poza ostatnim (jak już co poniektórzy pisali)... :grin:
A co mnie skłoniło do zainteresowania fotografią? W moim życiu fotografia była obecna od zawsze, od noworodka. Ojciec fotografował swojego pierworodnego (czyli mnie :wink: ) na każdym kroku, w każdej sytuacji. No więc cóż miałem robić? Nie miałem wyjścia... :wink:
Czy robienie zdjęć jest mi do czegoś potrzebne? Do szczęścia! :grin:
Dla uchwycenia chwili która już się nie powtórzy
Dla uwiecznienia miejsc których już więcej nie zobaczę
Dla "zdrowotności" - wcześniej jakoś nie było "parcia" żeby ruszyć się z domu na spacerek
Dla siebie - jako hobby
Dla siebie - jaka satysfakcja gdy zdjęcie "pokazuje" dokładnie to co chciałem na nim oddać
Dla rodziny i znajomych - jako "dokumentację" z turystycznych wypadów...
Długo by tak można...:wink::grin:
ach tak, nie napisałem nic w odpowiedzi na pytanie ostatnie.
Do fotografii skłoniły mnie po trosze czasy w jakich dorastałem i to, że poszedłem kiedyś na kółko fotograficzne. Widok pojawiającego się obrazu na papierze, niesamowity. Na długie lata jednak przerwałem pielęgnowanie w sobie tej pasji, aż do momentu kiedy stać mnie było na jakikolwiek znośny aparat (Zeinit 11), i tak od pstrykania kffffiatkooof i imprezek doszedłem do pierwszej cyfrowej lustrzanki i zaproszenia do Grupy Fotograficznej. Od tamtej chwili wszystko się zmieniło. Fotografowanie pozwala mi odpocząć i realizować siebie, pozwala także poznać ciekawych ludzi i obcować z teatrem i w ogóle z szeroko pojęta kulturą. Można powiedzieć, że to druga strona mojego życia (niestety ostatnio mocno ograniczona przez pierwszą jego stronę).