http://www.youtube.com/watch?v=3Sd_ZRaU7go
Po podsumowaniu MNINB pozostaje chyba tylko pociągnąć za wajchę ON/OFF na klubowym serwerze.
Wersja do druku
http://www.youtube.com/watch?v=3Sd_ZRaU7go
Po podsumowaniu MNINB pozostaje chyba tylko pociągnąć za wajchę ON/OFF na klubowym serwerze.
Nie będę nikomu powtarzał co już było -nie musisz rozumieć -nie obchodzi mnie to. Nie dostałem nawet przybliżonego zozwiązania mojego "matrycowego problemu" -czyli albo problem jest nie do rozwiązania albo nie istnieje.
Logika podpowiada że czas skończyć tą ciuciubabkę.
Ciocia Henia mi bardziej pomogła.
Odnosząc się do pliku Tiff który udostępniłeś - muszę powiedzieć ze jest on "mydlany", nie wiem czemu (nietrafiona ostrość, demozaikowanie nieoptymalnym softem)....
Gdybym poważnie podszedł do zadania, które postawiłeś, udawania zdjęcia analogowego z materiału bez ziarna, należało by podejść do tematu nieco inaczej...
Skan jest formą obcą materiałowi analogowemu. Skanowanie - proces cyfrowy - zatraca część charakterystycznych dla ziarna właściwości - to też jest proces identyczny ja w przypadku fotografowania cyfrowego. Tylko takie duuuuze makro.
No więc należało by określić jaki materiał analogowy chcesz podrobić, usiąść do komputera, obejrzeć źródło - ziarno zadanego rodzaju filmu, w kilkadziesiąt minut wypracować metodę jego podrabiania, ale nie oglądając efekty na monitorze, tylko na odbitkach. Dużych odbitkach. Z dobrego labu, z jakiejś świetnej drukarki. Nie sądzę, by rozwiązanie zagadki dowolnego rodzaju filmu zajęło więcej jak jedną dniówkę.
Ale ty wiesz lepiej i za chwilę wkleisz jakieś kropkowane kropy, które twoim zdaniem oddają analogowy czar i szarm dawnej fotografii, ziarniste fotki, które po przeskalowaniu do rozmiaru "internetowego" zatracą 99% swojej "analogowości".
Przez rozmycie wytycznych - "zróbcie analogowe" - zadanie jest nieskończonym źródłem do Twoich narzekań. Męczące, choć wydawało się przez jakiś czas ciekawe.
Pozdrawiam
Zdjęcie analogowe nie ma żadnych naturalnych kolorów. Nie jest też w żaden sposób bardziej bliskie rzeczywistym kolorom, niż zdjęcie cyfrowe. Wręcz przeciwnie - moim zdaniem kolory analogowych zdjęć zawsze były jakieś rozjechane. I to jest fajne, bo tworzy klimat przypominający stare czasy. Ale nie piszcie farmazonów o naturalności czegoś, co naturalne nie jest.
Przy okazji. - Dlaczego zamyka sie watki na forach internetowych? Rozumiem, ze ktos sie kloci i sieje nienawisc, ale w takiej normalnej dyskusji. Przeciez nigdy nie wiadomo, czy komus nie przyjdzie napisac po czasie jeszcze czegos sensownego w - wydawaloby sie - skonczonym temacie.
_______________________ (automatyczne scalenie)_____________________
To chyba zalezy od operatora koparki. Mam w domu odbitki robione w PAPowym 10 lat temu i kolory sa bardzo naturalne.
mynameisnobody - znalazłeś sobie problem. Zrozum tylko że cyfra wciąż się rozwija. I przy wydrukach do A4, cyfrowe kompakty na pewno wyprzedziły stare analogowe kompakty. Widziałem zdjęcia moich starszych kolegów z albumów. Kolory rozjechane, ostrość rozjechana, często z filmu wywołane tylko niektóre itd. Czy profesjonalne puszki wyprzedziły film? W niektórych zastosowaniach na pewno. Ale trzeba przyjąć do wiadomości, że to jest inny proces, negatyw vs pozytyw, błona vs matryca.
Cyfrowa fotografia daje dużo frajdy, ma wiele zalet których analog nie miał. A ty sobie szukasz problemów.
I jeszcze jedno: Cieszmy się że możemy robić mdłe foty cyfrówkami, bo gdyby to był film to wielu z tych pięknych amatorskich fotek - które oglądamy tu na forum - po prostu by nie było. Dlaczego tak uważam? O wiele łatwiej zacząć fotografię cyfrową. Nawet mając telefon czy mały kompakt.
Gdy miałem analoga, to nic mi nie wychodziło, może byłem za młody, a może analog wymaga wiele więcej praktyki. Tak się stało że po pół roku zabawy starym aparatem na kliszę, kupiłem cyfrowy kompakt z matrycą 2MP. Na cyfrze to człowiek przez pierwszy rok zrobi kilka tysięcy fotek, wyrzuci połowę, po roku wyrzuci jeszcze połowę i w końcu nauczy się prawie wszystkiego o wadach i zaletach swojego aparatu/matrycy. Dowie się czegoś o swoich obiektywach i prawdopodobnie o swoim oku. A na analogu to mogłoby trwać długie lata. Gdyby cyfryzacja nie nadeszła pewnie MNINB byłby szczęśliwy (czy tak?), mniej fotografujących, A za to ci pozostali lepsi?
No to idź do cioci Heni, a nie zawracaj tu gitary. Poświęciłem sporo minut na dyskusję, myśląc że argumenty służą wypracowaniu jakiegoś modelu i urodzą nowe argumenty czy też metody. A tu katarynka - źle jest, źle jest, Ciocia Henia z Marsa ma lepiej.
Lubisz kolorowe ciapy z przykładów rzekomo pokazujących naturalność - Twoja wola. Ale nikt poza tym nie powie, że to choć zbliżone do naturalności więc Krzyżowcze - w tym państwie nie ponawracasz.
Szkoda było czasu i dymu.
A dobrze jest? Nie moze byc dobrze moj drogi, bo na wszelkich forach i intymnych spotkaniach fotograficznych wciaz od czasu do czasu wybuchaja tego rodzaje dyskusje. Gdyby bylo cudnie - jak twierdzisz - to chyba nikt nie tracilby czasu na bezsensowne przekonywanie siebie nawzajem? Nie wrzucaj wszystkiego do jednego worka. Pozwol sobie na luksus posiadania kilku torebek :)
Ależ nie chodzi o różne punkty widzenia, nawet umiłowanie kropek nad obraz, który tworzą, ale o powszechną dość cechę, gdy ktoś ubolewa nad rozlanym jogurtem wyrywając bezwiednie kartki z kalendarza, a już zwłaszcza o głos wołającego na pustyni, iż nie ma jak jogurt z Państwowej Spółdzielni Jogurtowej ''Jogurt''.
Jakiś tam maleńki procent ludzi potrzebuje gładkie 15 ev z jednego pstryka i tak się nie da cyfrą (oraz slajdem i kolorem w ogóle) i tu się nikt nie kłóci.
Ale emulować sieczkę od lat się da i wielu tak już robiło. Tylko z chwilą, gdy ktoś mówi, że sieczka jest gładka i (ta analogowa) ma świadomość, psyche, wnętrze i jestestwo to sorry, my maluczcy widzimy tylko sieczkę.
Ogólnie jest tak, że przy przekonywaniu na voodoo bierze udział grupa ludzi będąca aścisłymi charakterami, którzy w komputerach widzą złe moce. Wynika to z prostej zasady - skopało mi urządzenie tyłek - będę głosił, że jest głupie.
A kiedyś nastąpi czas, że i mnie jakiś tam photoshop cs sto skopie tyłek, bo nie poradzę sobie z neurolingwistycznym sterownikiem opartym o promieniowanie Yagi, ale różnica będzie taka, że zamiast zmieszać tę technologię z błotem powiem, że nie potrafię bracia moi, bom głupi...
A jeszcze ogółniej to wszystko bierze się z testosteronu, ale to już inny temat jest.