Dziś, dla wszystkich "fanów" mojej fotografii ślubnej, z benedyktyńską cerpliwoścą temperujących mój styl, prowadzących mnie prostą drogą z ostępów neświadomości ślubnego foto-raju, specjalny rarytas - tzw. "pełny materiał" ze ślubu, z którego zdjecia pokazywałem ostatnio w galerii.
Pełny - tzn. z przyciętymi przygotowaniam (oszczędziłem wam zwłaszcza nudnych scen z ubierania panny młodej... ;-)), lekko przebranym kościołem, bardzo mocno ograniczoną imprezą i lekko przesortowanym plenerem.
Smacznego (zdjęć jest ok. 180, najlepiej przegląda się kółeczkiem myszki)
www.mariuszsarzynski.pl/AR/

