Trzeba mu przyznać, jest ostry... Poniżej zdjęcia i cropy 1:1
Załącznik 163954
Załącznik 163953
Załącznik 163952
Wersja do druku
Trzeba mu przyznać, jest ostry... Poniżej zdjęcia i cropy 1:1
Załącznik 163954
Załącznik 163953
Załącznik 163952
Prośba do posiadaczy, jakie są Wasze doświadczenia z MC14?
Od kilku dni używam MC14 razem z tytułowym szkłem i nie narzekam. AF działa szybko i nie zauważyłem jego spowolnienia. Jest trochę ciemniej jednak 210 mm na końcu to już nawet do niektórych ptaszorów wystarczy. Brak czasu, krótkie dni i późne powroty do domu nie pozwoliły mi jeszcze na jakieś konkretne testy w terenie. Nie wiem czy ten konwerter jest wart 1,5 tysiąca i czy aż tak się różni od odpowiednika w 4/3, który jest sporo tańszy. Ja swój do M. 4/3 kupiłem taniej.
Wszystkie swoje ptaszory robię zestawem 40-150 plus MC14. Jeśli chodzi o zsiadki (czatownie) to szkło idealne. Np robiąc bieliki trzeba czasami troche zjechać bo się w kadrze nie mieszczą podobnie z walkami myszolowów gdzie trzeba uważac aby nie poobcinać im skrzydełek. Troche brakuje ogniskowej do małych ptaów i focenia z podchodu.
Jak to szkło sprawuje się małymi body? Chodzi mi o kwestię ergonomii?
O M.Zuiko 40-150 mm f/2,8 (dobrze i źle)
Od dawna mam telezoom Panasonika Elmarit 100-300 mm. Niezłe szkło z ważną dla mnie stabilizacją optyczną podczas fotografowania lecących ptaków (od czasu do czasu), ale po wcześniejszych doświadczeniach z obiektywami Zuiko 50 mm macro i M.Zuiko 60 mm macro popadłem w nieuleczalną chorobę na szkła Olympusa. Kolejne już to M.Zuiko 40-150 mm ze światłem 2.8. Zdziwiłem się, kiedy w moich domowych testach przebił ostrością, mikrokontrastem i ogólną jakością obrazu stałoogniskową 60-kę. Wbrew niektórym opiniom nie narzekam na jakość obrazy przy najdłuższej ogniskowej. Telekonwerter TC=14 nieco tylko, choć zauważalnie, pogarsza jakość obrazu. Brawa dla Olympusa za konstrukcję i jakość optyczną. Nie ma co się rozpisywać, bo jest to powszechnie znane.
Ale czy M.Zuiko 40-150 mm nie ma wad? Oczywiście, że ma; źle rozmywa dalsze plany, co daje bardzo niesympatyczny bokeh (to znamy z innych ocen). Bardzo brakuje mi możliwości przełączania zakresów odległości, zwłaszcza, że ostrzy od 70 cm (odległość robocza od czoła obiektywu ok. 50 cm) i może udawać szkło macro. Utrudnia to fotografowanie bardzo bliskich tematów, bo obiektyw błądzi po dalszych elementach sceny. Ostrzenie zwierząt na kilka-kilkadziesiąt metrów nie sprawia problemu. Jeżeli już zestaw złapie ostrość ładnie trzyma ją po włączeniu AFC w korpusie GH3 podczas filmowania. M.Zuiko 40-150 mm zaskoczył mnie w czasie fotografowania i filmowania żurawi podczas gęstej śnieżycy. Doskonale trzymał np. w strefie ostrości żurawia znikającego już w śnieżnej zasłonie. Wyniki pierwszych sesji (głównie z czatowni) z wykorzystaniem M-Zuiko 40-150 mm f/2,8 + TC-14 do obejrzenia w nowościach (albumy) na stronie naturephotocloseup.eu.
A teraz stopka do mocowania na płytce głowicy statywowej. Co skłoniło konstruktorów, żeby przy ciężkim (bardzo ciężkim jak na m4/3) obiektywie zrobić tak małą stopkę? Zależnie od wielkości i masy zestawu oraz warunków fotografowania używam statywów oraz monopodu z wyborem głowic kulowych tego samego producenta, ale o różnej wielkości kul i płytek mocujących. Niestety malutka, wąska stopka obiektywu nie pokrywa dostatecznie podkładek gumowych na żadnej płytce i ciągle się luzuje. Od czasu do czasu, zwłaszcza w terenie, trzeba zdjąć zestaw ze statywu i dokręcić mocniej płytkę. Najgorzej, kiedy długo idzie się z zestawem na statywie opartym na ramieniu. Nigdy nie luzowała mi się Sigma 150 mm macro, która ma zbliżoną wielkość i masę, ale znacznie większą stopkę. Wielkość stopki nie powinna narzucać ograniczeń co do płytek mocujących. Nie będę kupował nowej głowicy z małą płytką. Rozwiązaniem okazało się wykonanie nowej płytki z gniazdem dopasowanym do stopki obiektywu. To tak, gdyby ktoś miał podobny problem.
Pozdrawiam,
Aleksander Chmiel
Jeśli komuś wydawało się że 40-150 2.8 jest drogi to polecam spojrzeć na cenę nowego obiektywu Sony 70-300 4.5-5.6 G OSS.
Jedyne 6199zł.
W ramach letniego cashbacka Olympusa stoję przed wyborem zakupu przydatnego szkła i wybór padł na od dawna upatrzony obiektyw z tego wątku. W polskim sklepie internetowym cena to 6100zł(w pakiecie daja tez filtr UV) (-700zł zwrot) czyli wyjdzie 5400zł. W fotojokerze, gdzie miałem okazje przetestować i zobaczyć to "szkło" oferuja mi cene zestawu 40-150 pro + conwerter + grip za kwotę 6590zł (oczywiście potem dochodzi także cashback). Nie wiem cyz jest sens kupowania konwertera, mimo ze podobno samodzielnie chodzi za sumę 1500zł . Jak oceniacie przydatność telekonwertera, który jednak oferuje już światłosiłę 4.0. ?
Jest sens, o ile będziesz go używał:)
Wysłane z mojego SM-T525 przy użyciu Tapatalka
Oczywiście lepiej mieć taki telekonwerter, nigdy nie wiesz kiedy może się przydać, a to już zawsze 210 mm, w oferowanym zestawie kosztuje troszkę mniej i zawsze możesz go odsprzedać jeżeli uznasz, że jest bezużyteczny. Ja podpinam go do 40-150mm i 300mm i z jakości zdjęć jestem zadowolony, z telekonwerterem jest oczywiście ciemniej, ale trzeba się z tym pogodzić, często lepiej mieć dalej niż jaśniej.
Pozdrawiam
Telekonwerter mam podpięty na stałe (do ptaków), a zdejmuję go czasem kiedy fotografuję rośliny, nieruchliwe ważki o świcie czy większe motyle. Nieco zmniejsza wyjściową ostrość obiektywu ale w sposób całkowicie akceptowalny. Nie jestem jednak fanem śrubowania ostrości czy maksymalnego wyostrzania zdjęć później w programie graficznym. Ale to sprawa subiektywna, bo dla mnie ważniejszy, niż obraz "jak żyleta", jest klimat zdjęcia.
---------- Post dodany o 11:08 ---------- Poprzedni post był o 10:48 ----------
Zapomniałem: mankamentem telekonwertera jest jednak zawsze redukcja światłosiły i wzrost GO. Trochę ogranicza to użyteczność takiego zestawu przy słabym świetle i pogarsza estetykę zdjęć, jeżeli chodzi zabałaganiony dalszy plan. Zwykle fotografuję przy całkowicie otwartej przysłonie, chyba że zależy mi na dużej GO (filmowanie pszczół na wylotku czy kiedy gromadnie liżą wilgotny piasek na brzegu stawu).
Podsumowując, lepiej mieć niż nie mieć.
Przed zakupem 40-150 mm też miałem podobny dylemat. Najpierw kupiłem sam obiektyw jednak 3 tygodnie później już dokupiłem telekonwerter. Z racji "zabójczej" ceny MC 14 na naszym rynku, sprowadziłem go z Japonii. Obecnie większość zdjęć robionych M. Zuiko 40-150 mm robię z konwerterem. Tak więc jeśli mogę coś doradzić to bierz obiektyw z konwerterem bo w sumie wyjdzie taniej, a później nie będziesz musiał tracić czasu i pieniędzy na jego dokupienie.
Dzięki za wszystkie sugestie i za i przeciw zakupie opcji z telekonwerterem. Edi trafna uwaga i faktycznie, gdyby w perspektywie okazało się, że nie będzie mi ten element potrzebny to mogę go odsprzedać. Co do samego obiektywu to 40-150 2.8 kupuję głownie pod relacje koncertowe (choć nie tylko) do korpusu M10. Mam nadzieję, że się sprawdzi dobrze. :)
Test i tabelki u Łoptycznych:
http://www.optyczne.pl//396.1-Test_o...st%C4%99p.html
Moskwa podobno nie wierzy łzom, a ja nie wierzę takim testom. Jeśli spadek rozdzielczości po podpięciu konwertera jest większy od jego krotności to znaczy, że lepiej jest powiekszyć obrazek w komputerze. Optycznie zysk z takiego konwertera jest ujemny :)
Wykresy ostrości na optycznych nie są zgodne z:
http://www.photozone.de/m43/945_olym...f28pro?start=1
Na optycznych jakoś ogólnie wyszło bez szału, może ma na to wpływ stareńkie body z 12mp matrycą?
Może ma, ale raczej odwrotny wpływ. Łatwiej jest zaspokoić 12M niż 16 :)
---------- Post dodany o 08:57 ---------- Poprzedni post był o 08:05 ----------
Tak, mają do perfekcji dopracowaną metodologię robienia z czytelników głupków. Jeśli z testu wynika, że konwerter Olka daje wyniki gorsze niż zoom optyczny i nawet się nie zastanowią dlaczego tak im wyszło, to ja za taką "metodologię" serdecznie dziękuję ;) Dla mnie jest to od dawna portal o silnym zabarwieniu satyrycznym.
Macie wrażenie, że bokeh rzeczywiście jest "nerwowy" względem innych zoomów? Czy to raczej miejska legenda stworzona przez jedną z recenzji i potem powtarzana?
Patrzę na rozmyte zdjęcia z panasonica 35-100 f2.8 i też często bokeh nie wygląda za specjalnie...
Tak, mam wrażenie, że w niektórych sytuacjach jest wyjątkowo paskudny. Dobrze to opisali na photozone. Wszelkie dostępne przykłady to potwierdzają.
Swojego czasu krytykowałem bokeh na zdjęciach robionych M.Zuiko 40-150 mm f.2/8. Dzisiaj użyłem go z konwerterem TC 1,4 do fotografowania zawilców. Ogniskowa maksymalna 210 mm, przysłona 5,6. Okazuje się, że w fotografii zbliżeniowej na bokeh nie ma co narzekać.
Załącznik 189365