Do tego 12-60 2.8-4.0 jest całkiem spory, 72mm filtra bodajże. O ile z E-M1 to pewnie się jakoś jeszcze sensownie trzyma to już z E-M5 będzie raczej kiepsko.
Wersję m43 powinno dać się zrobić mniejszą...
Wersja do druku
Skoro dało się zrobić dobrego optycznie XF 18-55 f/2,8-4 wielkości pierwszego panasowego kita, to bez problemu dałoby się zrobić mały zoom z takim samym światłem pod m4/3. Problem w tym, że producenci boją się wewnętrznej konkurencji jak diabeł święconej wody. Wydaje mi się, że już prędzej dadzą zarobić komuś innemu, niż wypuszczą konkurujące ze sobą produkty pod własną marką.
W sumie tak ;-) Sam się zastanowię czy nie sprzedać mojego E-M5 jeśli nowy będzie miał, tych parę rzeczy za które bym dopłacił (1/8000, lepszy wizjer, dwa sloty SD, wbudowana lampa, Wi -Fi, te same wymiary i akcesoria - ten sam grip, baterie itd ;-) - no i w charakterze raczej pobożnych życzeń - nowa matryca, obracany ekran ;-)
i jeszcze multi-aspect :)
Dwóch slotów raczej nie będzie, skoro nie ma ich w E-M1. Ale może będzie przełącznik 1/2.
Realny problem polega chyba na tym, że Olkowi nie sa potzrebne nowe korpusy, tylko nowe szkła. Bez nich peny zostaną szybko zjedzone przez kompakty 1".
Przynajmniej użytkownicy są zawsze tacy sami, nic im nie pasuje :-D
Użytkownicy ciągle mają nadzieję. Jak się wkurzę to zlecę Chińczykom wstawić do E30 matrycę z epm2 i zobaczycie co się będzie działo :)
Nic? XZ-2 bardzo im pasuje, niektórym nawet bardziej niż pen z kitem i na tym polega problem Olka. Kit 2,8-4 byłby rozwiązaniem problemu, ale co wtedy z PRO 2,8? Olek nastawił się na walkę z lustrzankami, a lustrzanki mają się dobrze i nie muszą walczyć z Olkiem, cios przyszedł z przeciwnej strony.
Nie widzę problemu. Olek już miał trzy tego typu zoomy ze światłem od f/2 po f/4 i jakoś mogły one współistnieć. Fuji też ma f/2,8-4 i za chwilę będzie miał stałe f/2,8. Wystarczy na początku dać 28 mm zamiast 24 mm ekw., zrezygnować z uszczelnień, sensownie to wycenić i wszystko się da...
I się cofnął... :( To oczywiście czyste i bardzo subiektywne filozofowanie, ale nisza Olka się zmniejsza i problemem nie są lustrzanki, tylko kompakty. Smartfony wypędziły kompakty z najtańszych rejonów, te szukając przestrzeni życiowej przeniosły się w obszary penów z kitem. Kto kogo teraz wypędzi? Odpowiedzi na to pytanie dostarczą nowe szkła, a nie nowe korpusy. Fuji ma w temacie szkieł bardzo rozsądna politykę, a na Olku zaczyna się mścić wciskanie kitu o nieprzeliczaniu jasności.
taaa a taki, jak go niektórzy określają "szajsung" ma w ofercie zooma ze światłem 2,0 na szerokim końcu i grzeje go przeliczanie jasności bo jakby nie liczyć jest do przodu...
fret, już nie przesadzaj, póki ludzie się jeszcze nie rzucili na te kompakty z 1-calową matrycą. Weź pod uwagę, że produkują je firmy, które same oferują aparaty systemowe, więc skutecznie zniechęcają klientów ceną tych nowych zabawek. Poza tym marka "aparat z wymienną optyką" wryła się w świadomość amatorów fotografii i kompaktom trudno będzie się przebić, nawet jeśli będą lepsze (podobnie jak bezlusterkowcom trudno walczyć z marką "lustrzanka"). To się może stać, ale potrzeba na to czasu. Zanim kompakty tego typu pojawią się w większej ilości i ich ceny się ustabilizują, Olek z Panasem będą mieli czas na reakcję. A może Tamron wyskoczy z jakimś jasnym zoomem za rozsądne pieniądze?
---------- Post dodany o 14:41 ---------- Poprzedni post był o 14:38 ----------
Dobry obiektyw, tylko w niczym Samsungowi nie pomógł. Firma nadal praktycznie nie istnieje w świadomości fotografów.
Nie będzie za późno. Ci, którzy taki aparat kupią, za rok rzucą się na coś innego. A z dwa lata jeszcze na coś innego... Spokojnie, targetem nie są klienci, którzy aparat kupują raz i używają, dopóki nie podanie. Dziś jak ktoś kupi takiego dajmy na to Sony RX100 III, to będzie chory, jeśli za jakiś czas nie kupi czegoś jeszcze. I tu Olympus ma pole do popisu, nawet jeśli w zawodach wystartuje z opóźnieniem.
Nigdy nie wiadomo. Choć dla Fuji Olympus jest większym konkurentem niż np. dla Sony, które swoje - też przecież opatentowane - matryce sprzedaje Olkowi ;-)
Sony to mało komu swych matryc nie sprzedaje ;)
Co nie znaczy ze i Fuji dojdzie do wniosku ze więcej zarobi na sprzedaży matryc niż swoich aparatów. Poza tym sensor w formacie 4/3 zawsze będzie można marketingowo pokazać jako gorszy bo mniejszy ;-)
Dzięki, że uważasz, że mnie się niewygodnie fotografuje. Jest duże, jest świetny obrazek.
---------- Post dodany o 08:20 ---------- Poprzedni post był o 08:18 ----------
Sądzę, że wszystko zależy od wielkości worka z kasą, który zainteresowany jest w stanie położyć na stole...
Witam !
Matryce 1" z rozdzielczoscia 20 Mpix daja bardzo szczegolowy i ostry obraz.
Dzieki temu, ze te matryce nie sa gabarytowo tak duze jak 4/3 mozna projektowac mniejsze i jasniejsze szkla (zoom).
Efektem koncowym takich rozwiazan jest maly i lekki aparat o wysokich parametrach optycznych ktorym mozna
jeszcze krecic wysokiej jakosci filmy HD.
Sony RX100 M3 to propozycja dla klienta, ktory chce miec jedno uniwersalne urzadzenie, ktore zastapi mu lustrzanki, m/43 i kamere.
To propozycja dla tych ktorzy nie chca dalej inwestowac w sprzet a miec to co najwazniejsze i najsensowniejsze w jednym
malym i lekkim aparacie ktorego mozna nosic przy sobie "na pasku".
Pozdrawiam
Fuji kilka lat temu klepał własne matryce do kompaktów, ale później sprzedał fabrykę Toshibie. Dziś pewnie bardziej opłaca się kupić matrycę produkowaną do milionów aparatów różnych marek, niż produkować ją samemu w wielokrotnie mniejszej skali.
To fakt - i wcale nie byłbym zdziwiony gdyby w dzisiejszych czasach globalizacji producenci sprzedawali sobie matryce nawzajem - np. w pewnych rodzajach sprzętu Samsunga matryce Sony, ale i w niektórych sprzętach Sony matryce Samsunga. Tym niemniej w przypadku niektórych unikalnych rozwiązań na które firma dysponuje patentem (np. matryce EXR Fuji) zablokowanie konkurencji dostępu do tych matryc może zapewnić przewagę techniczną sprzedawanych wyrobów gotowych - i firma może być niechętna sprzedaży matryc lub praw do ich wytwarzania by nie ułatwiać konkurentom życia.
Fuji w wywiadzie kiedyś mówił, że zarówno SuperCCD, jak i EXR były na sprzedaż, ale nikt nie chciał kupić, bo firma nie chciała dostarczać samych matryc, tylko w komplecie z procesorem i oprogramowaniem. Widocznie było to nie do zaakceptowania dla innych firm, a może po prostu ze względów wizerunkowych każdy chciał robić po swojemu. Wszak każda firma reklamuje się jako lider w jakości obrazowania, nawet jeśli jest na szarym końcu :-)
Bo SuperCCD to była marketingowa lipa zrobiona pod dobre wypadanie w najprostszych testach :) Zwykła matryca przekręcona o 45 stopni, czyli w testach wzrost rozdzielczości w pionie i w poziomie bez wzrostu rozdzielczości realnego obrazu :) W końcu cos się Fuji udało, ale odwoływanie się do wcześniejszych "osiagnięć" jest bardzo ryzykowne ;)
Wersji SuperCCD było wiele, w tym choćby ta z S5 Pro, z dodatkowymi pikselami bez filtrów koloru, rejestrującymi tylko informację ze świateł. Do dziś nie powstała matryca dorównująca jej DRem w światłach, a to było lata temu. Mój pierwszy cyfrowy aparat, kupiony chyba z 8 lat temu, miał matrycę SuperCCD bodajże 1/1,6 cala i miażdżył w tamtym czasie konkurencję. Aż taka lipa to jednak nie była...