Dołączyłem do grona posiadaczy ZD35 makro. Muszę podzielić się pierwszymi wrażeniami. Przede wszystkim perfekcyjnie wykonany z metalowym bagnetem, śmiesznie lekki, dość szeroki i z malutką przednią soczewką tak głęboko osadzoną, że przypomina szkiełko z kompaktu.
Trudno się spodziewać portretowej głębi ostrości przy 35 mm i f/3.5, ale rekompensuje to ostrość rysunku, która jest oszałamiająca od rogu do rogu kadru przy wszystkich przysłonach oraz kompletny brak aberacji. Nie mam dużego doświadczenia z wieloma szkłami, ale w stosunku do kita ZD 14-42ED to optycznie jakby różnica klasy, a nie jest on przecież uważany za 'mydlący'.
AF średnio szybki i faktycznie trochę głośny ale przynajmniej trafia w cel w 90% wypadków. Przy zbliżeniach makro i tak nie wystraszymy owada, bo pewniej używać MF zbliżając się ostrożnie i cicho do tych 4 cm - kiedy skala odwzorowania osiąga już 1:1.
Przy systemie 4/3 czyli skali 2:1 i 10 MPix to potężne 'narzędzie mikroskopowe' biorąc pod uwagę brak winiety (nie jak w odwróconym mocowaniu) umożliwiający cięcie każdej części klatki bez straty jakości.
Uważam też, że wygoda posługiwania się takim systemem makro jest dużo większa w porównaniu do ciężkich i długich zoomów makro o wąskim kącie, trudnych do stabilizacji i ciemniejszych. Bliskość ogniskowania to dla jednych mankament, dla innych zaleta.
Myślę jednak, że łatwiej oświetlić obiekt lampą wbudowaną lub FL-ką z bliskiej odległości - tu może się mylę.
Mam dużo frajdy z zabawy tym obiektywem i polecam szczerze.
Przy okazji, jak wypada porównanie jakości optycznej ZD35 i ZD14-54 przy ogniskowej 35mm?
