To przeslij czarownikowi na komurke,Obciety do okolo minuty i odchudzony troche
http://depositfiles.com/files/95gkzrhf5
Wersja do druku
To przeslij czarownikowi na komurke,Obciety do okolo minuty i odchudzony troche
http://depositfiles.com/files/95gkzrhf5
W czerwcu plyniemy mala flotyla dookola Rugii.Zaczynamy od strony Zalewu Szczecinskiego, czyli od strony "W" :-)
Spotkanie organizatorow rejsu dookola Rugii odbylo sie dzis :-) Jachty juz mamy s/y MOONLIGHT s/y BLUE BACK
Adam nie nadązam Cię podziwiac z tą aktywnością na morzu. Ale czyń swoje, zawsze będziesz miał we mnie wielbiciela.
Szacun i pozdrowerki.
Biker mam taka ekipe juz od lat z ktora plywam.. Po naszym olkowym rejsie jak tylko bedziesz mial ochote plywac to zapraszam :-)
Pozdrawiam
Niech mnie diabli, dzięki za zaproszenie. Ale najpierw muszę jakoś w nowe życie dwie córy wprowadzić, a w kwestii rejsu Olkowego cały czas pracuje nad kasą w taki sposób żeby to jakoś pogodzić. troche to potrwa niestety, ale inaczej się nie da.
Biker dasz rade wierzymy... spoko :-)
Nie zgłaszałbym sie do rejsu, gdybym sam w to nie wieżył że z Wami popłynę. Najbardziej boję się jednak życiowej prozy która tworzy "niespodzianki". Ale póki co sprawa jest rozwojowa, więc na razie działam i milczę.
Trzeba watek odswiezyc :-)
Rejs w sierpieniu 2005 rok s/y Copernicus
Przgotowanie jachtu do wyjscia w morze z Gdyni, podniesienie bandery Liepaja godzina 0800, wachta oficerska gdzies na morzu, nadrabianie snu. :-)
Wracam do okresu mojego zeglarstwa z poczatku lat osiemdziesiatych a dokladnie do wrzesnia 1980, rejs zatokowy na s/y Amar.
Byly to rejsy tygodniowe z zawinieciem do wiekszosci portow Zatoki Gdanskiej. W tamtych latach o wyplynieciu z portu decydowal bosman, ktory mial dyzur. Kapitan jachtu meldowal sie z wszystkimi papieram jachtu i zalogi, nawet aktualne badania w ksiazece zeglarskiej decydowaly o tym czy zalogant bedzie mogl poplynac.Wiekszosc jachtow nie miala silnikow, wiec wszystkie manewry zwiazane z odejsciem od nabrzeza odbywaly sie na cumach i szpirngach oraz zaglach, to bylo zeglarstwo przez duze "Z".
Plywalismy tam gdzie mozna bylo dojsc na zaglach, nie wpuszczano nas tylko do Gdanska (bez silnka), wiec pod "Zurawiem" nie bylo nam dane cumowac, mariny wowczas i tak tam jeszcze nie bylo :-) Wchodzily tylko duze jachty, ktore na silnku mogly spokojnie manewrowac i nie przeszkadzac w portowych kanalach, (bo ruch wtedy byl bardzo duzy) w czasie podchodzenia do Gdanska. Na redzie Gdanska i Gdyni stalo na kotwicach bardzo duzo statkow co stanowilo dobra szkole dla adeptow zeglarstwa w czasie nocnych plywan (swiatelka). Jedyny mankament podczas nocnych plywan to rozstawione sieci przez rybakow na wysokosci Jastarni czy przy wejsciu do Zatoki Puckiej :-) Prowadzenie nawigacji to namiary na punkty stale, czyli latarnie.. o GPS-ie to nikt jeszcze nawet slyszal :-) Elektronika na jachcie zatokowym nie istniala, sonda byla reczna, czyli olowiany stozek i linka specjalnie oznakowana co 5,10.15,20 metrow czyli ( niebo, dach, sciana, piach)