świetne foty, :)
Wersja do druku
świetne foty, :)
wyszomir, odrobiłem zaległości... genialne... ciągnę właśnie za sobą swoją szczenę...
W jakim kraju takie dziwne zwierzaki żyją?
W Polsce. To wszystko nasze krajowe owady i pająki. Przechodzimy często obok nich i... nie zauważamy.
Super foty "gąsionka" ;):)
Dzięki za pochlebne opinie. Dziś - trochę smutne zdjęcia gąsienic które miały pecha zostać zaatakowanymi przez pasożytnicze muchówki. Muchówki te składają do ciała gąsienicy jajeczka z których wylęgają się larwy żyjące w ciele gąsienicy i zjadające ją stopniowo od środka. Gdy już larwy muchówki dojrzeją do przepoczwarczenia - wygryzają sobie przez skórę gąsienicy korytarze na zewnątrz, wyłażą i przepoczwarczają się obok ciała swojej żywicielki.
Gąsienica jakiejś widłogonki po wygryzieniu się larw muchówki które obok niej przeobraziły się w kokonach w poczwarki. Liczba kokonów znacznie większa od ilości blizn na ciele gąsienicy wskazuje, ze niekiedy kilka larw korzysta z tego samego korytarza. Zainfekowane larwami gąsienice różnią się w ostatniej fazie swojego życia od zdrowych żółto-brązowym kolorem.
142.
Tu część larw już się schowała w kokonach, kolejne jeszcze wyłażą z ciała zaatakowanej gąsienicy widłogonki siwicy.
143.
Tu obok kokonów załapała się w kadr też dorosła pasożytnicza muszka - prawdopodobnie niedawno wykluła się z kokonu.
144.
Straszne jest to, ze tak okropnie poraniona przez pasożytnicze larwy gąsienica często nadal jeszcze żyje. Ta z powyższych zdjęć na mój widok próbowała jeszcze przyjąć pozycję obronną. Gdy wróciłem następnego dnia w to samo miejsce - nadal jeszcze się ruszała. Przyznam, że wtedy nie wytrzymałem i dobiłem biedaczkę.
Nie tylko gąsienice widłogonek padają ofiarą pasożytniczych muszek - poniżej zaatakowana gąsienica jakiegoś zawisaka:
145.
A żeby nie kończyć dzisiejszej wstawki tak smutno - trzy zdjęcia chyba najdziwniejszej polskiej gąsienicy - potwory buczynówki:
- gdy wędruje po gałązce:
146.
- wystraszona przyjmuje pozycję obronną:
147.
- i jeszcze jedno ujęcie gdy wymachuje nogami usiłując mnie odstraszyć:
148.
Potworna ta potwora :) jak i pasożyty a seria super jak zwykle :)
Horror :shock:
Piękne zdjęcia
Life is brutal... :( . Potwora piękna.
Bajko ty moja, coś pięknego :)
Niesamowite zdjęcia i zdarzenia. Dzięki tym fotografiom odkryłem świat równoległy :)
Nadorbilem zaleglosci, czesc zdjec juz widzialem, ale i tak roznorodnosc i sceny godne pogratulowania :)
pozdro
Dzięki za tak miłe opinie - i jedziemy dalej. Zastanawiałem się, czy kontynuować z dziwnymi gąsienicami, ale ponieważ te najdziwniejsze już pokazałem - dla odmiany trochę mieszanki zdjęć sprzed kilku lat.
Mszyca na liściu:
149.
i kilka zaciekawionych spojrzeń w obiektyw:
- ważka:
150.
- jakiś przedstawiciel rodziny pszczołowatych:
151.
- jakiś pasikonikowaty:
152.
i motylek:
153.
Na dzisiaj chyba wystarczy - ale uprzedzam - cdn:-)
Świetnie Ci to wychodzi, choć .... wstrętne niektóre są.... :roll:
138 - 141 - są super.
Pozdrawiam.
Dzięki za opinie!
Wracamy do scen miłosnych - tym razem juz tegorocznych:-)
Para bielinków z których jeden miał chyba niezbyt wygodnie:
154.
Para rynnic topolowych która w ogóle nie przejmuje się ukrytym tuż obok pod liściem pająkiem (prawdopodobnie ślizgunem):
155.
i inna para do której usiłuje dołączyć się niechciany konkurent:
156.
który zostaje dość brutalnie przywołany do porządku:
157.
154 - może to brat bliźniak ;):mrgreen:
Ja to frustracji dostaję, bo za tak piękne foty system nie pozwala na plusa :roll:
Proszę o jeszcze bo z wielką przyjemnością oglądam :)
Dzięki za tak miłe słowa!
Dziś - trochę różności ze starych zapasów.
Oprzędzik - niewielki chrząszcz - przedstawiciel ryjkowców krótkoryjkich:
158.
- inny ryjkowiec - maleńki, efektownie ubarwiony pędruś:
159.
- parka pluskwiaków:
160.
Jedno z najstarszych moich cyfrowych zdjęć makro - portret szerszenia wykonany w 2002 roku Coolpixem 995 na plenerze pl.rec.foto w Czechach - być może nawet MAF który też tam wtedy był ma udokumentowaną scenę robienia tego zdjęcia:-)
161.
- i jeśli już zeszliśmy na temat portretów - trzy kadry z wystawy która wisiała wiosną 2011r na stacji Młociny warszawskiego metro - nietypowe proporcje wynikają z narzuconego przez właściciela terenu formatu odbitek - 110x90cm. Było trochę problemu z wyciśnięciem takiego formatu odbitek z plików wykonanych czteromegapixelowym kompaktem Pentax Optio MX-4, ale ci, którzy widzieli wystawę na żywo (ja niestety miałem pecha i nie mogłem przyjechać) twierdzili, że wyglądało to całkiem dobrze.
- chrabąszcz majowy:
162.
- świtezianka modra:
163.
- i odorek zieleniak:
164.
Szerszeń bomba!
Fajna seryjka :)
Strach w oczach mam.
Niesamowite. Jak TY to robisz ?!
Dzięki za przychylne opinie!
Trochę wprawy (siedzę w temacie makrofotografii już ponad 30 lat), trochę cierpliwości - jakoś się udaje. Trzeba dobrze poznać posiadany sprzęt i nauczyć się omijać jego ograniczenia i wykorzystać zalety. Ostatnie dwa sezony korzystałem głównie z Olympusa EM-5 z 60 macro i najwięcej zdjęć wykonuję w ten sposób, że mocuję aparat ma małym, wysuniętym do przodu monopodzie, delikatnie obcinam (nie odrywam - przy obcinaniu nożyczkami lub szczypcami drgania są mniejsze) gałązkę lub listek na którym siedzi model po czym opieram rękę trzymającą gałązkę na monopodzie i ustawiam kadr oraz koryguję ostrość poruszając odpowiednio gałązką.
Wygląda to mniej więcej tak:
(Autorem zdjęcia jest Witek Maślanka)
Monopod stanowi stabilny punkt podparcia (ruchy ciała z wyjątkiem dłoni trzymającej gałązkę nie mają znaczenia, gdyż zarówno aparat jak punkt podparcia dłoni o monopod poruszają się identycznie i nie zmieniają położenia względem siebie). Mogę przemieszczać się wraz z modelem, znaleźć lepsze tło, obrócić się lepiej względem światła. Od kilku lat nie korzystam z lampy - wykorzystuję wyłącznie światło zastane (uwaga - niektóre prezentowane zdjęcia pochodzą sprzed wielu lat i na nich lampa z dyfuzorem bywała używana) Przy ostrym świetle słonecznym zacieniam motyw albo własnym cieniem, albo cieniem dyfuzora montowanego nad obiektywem aparatu (na powyższym zdjęciu sądząc po świetle dopiero oceniam motyw - przed wykonaniem zdjęcia zapewne odwrócę się tak, aby był on w moim cieniu).
I kolejna porcja zdjęć:
- portret jakiegoś przedstawiciela grupy motyli mniejszych (z wystawy w warszawskim metro):
165.
- portret latolistka cytrynka:
166.
i dla odmiany trzy kadry z zupełnie innej beczki - stackowane zdjęcia inkluzji w bursztynie ze zbiorów PAN Muzeum Ziemi w Warszawie:
167.
168.
169.
Portrety portretami, ale bardzo ciekawe zdjęcia z bursztynami :)
Coś trochę innego dla odmiany:-) Zresztą - zupełnie inne wyzwanie, dla którego warto było odstąpić od przyjętej zasady, że nie robię zdjęć martwym owadom. Problemem było to, że nie wolno mi było w żaden sposób naruszać całości eksponatów - w związku z tym wykluczone były jakiekolwiek próby cięcia lub szlifowania bursztynów w celu uzyskania lepszej widoczności inkluzji. A niestety powierzchnie bursztynów wcale nie były płaskie, występowało też w nich całkiem sporo różnych defektów struktury i zanieczyszczeń. Trzeba było zatem długo szukać właściwego kąta podejścia do motywu, który zapewni jego ostry i w miarę niezniekształcony obraz. Następne wyzwanie, to szukanie oświetlenia które najlepiej wydobędzie strukturę motywu - wbrew pozorom miękkie, rozproszone światło wcale nie było najlepsze - skończyło się na kilku lampkach ledowych USB na elastycznych przegubach którymi oświetlałem z kilku stron bursztyn.
Dzieki za pouczajaca lekcje.
Dziś dalszy ciąg zdjęć ze starych zapasów.
Kwietnik z upolowanym bzygiem:
170.
- pluskwiak posilający się na kwiatostanie trawy:
171.
- jakiś chrząszcz spacerujący po innej trawce:
172.
-i dwa kadry larwy pluskwiaka (prawdopodobnie srogonia baldaszkowca) posilającej się schwytanym maleńkim pluskwiakiem:
173.
174.
Zdjęcia super jak zawsze :grin:
Ciekaw jestem czy wyłączasz stabilizację drgań w aparacie. Jakiś czas temu zrobiłem sobie uchwyt - 2 krokodylki na drutach mocowanych do pierścienia wkręcanego w obiektyw. Testowe zdjęcia jakie robiłem (celowo nie trzymając aparatu stabilnie) wychodziły nieostre z włączoną stabilizacją co zresztą oczywiste. Aparat z monopodem przyciśnięty do ciała z pewnością jest stabilniejszy więc może stabilizacji nie trzeba wyłączać (?)
Wyłączam. Przy takiej technice podobnie jak w przypadku Twoich prób motyw drga identycznie jak aparat, więc próby kompensacji drgań przez stabilizację psują ostrość obrazu motywu i stabilizacja nie tylko nie pomaga, ale wręcz pogarsza obraz.
Ciekawe te wrzutki (choc sie powtorze, ze wiekszosc widzialem), bursztynowe nawet bardzo :)
pozdro
Chyba wszystkie widziałeś, gdyż były prezentowane na Makropasji. Nie mam wystarczających mocy przerobowych by szykować równocześnie oddzielne zestawy zdjęć tu i na Makropasję (zapasów na dysku by pewnie starczyło - jak znam życie do późnej wiosny będę selekcjonował tegoroczne zdjęcia) - zatem albo wrzucam w oba miejsca te same zdjęcia, albo też pokazuję co lepsze wybrane ze starych zapasów kilku tysięcy zdjęć które kiedyś już na Makropasji pokazywałem.
Dziś kilka zdjeć leni. Najbardziej znany ich gatunek to czarne jak smoła lenie marcowe (Bibio marci), które wbrew nazwie pojawiają się masowo na przełomie kwietnia i maja i po kilku tygodniach znikają. Lenie odznaczaja sie bardzo silnym dymorfizmem płciowym - tak silnym, że niektórzy widząc samicę i samca myślą, ze to dwa różne gatunki.
Po prawej samica, po lewej - samiec:
175.
- a tu odwrotnie - samica po lewej:
176.
177.
Samiec lenia któremu chyba nie do końca wyszło przeobrażenie:
178.
U innych gatunków leni samce mają niekiedy brązowe nogi:
179.
ale są też i takie, u których samiec ma czarne, a brązowe samica:
180.
A tu jeszcze para leni jakichś leni o znacznie mniejszych rozmiarach - ten gatunek pojawia się we wrześniu:
181.
Bardzo fajne. W zeszłym roku pstryknąłem takiego czarnego jak smoła jak na 175. Nawet nie wiedziałem, że mam lenia :grin:. Teraz pozostaje sprawdzić, czy to samiec, czy samica...
tak, też kilka fot leniowi tego roku zrobiłem, nawet coś u siebie w wątku pokazałem. Teraz wiem com sfocił :) mój to samiec :) Fajne foty cały czas zapodajesz. Opanowałeś robalami forum że hej. Nikt już na inne makro wątki nie zagląda praktycznie ;)
To chyba muszę trochę tempo zmniejszyć, by innym szans nie odbierać. Zatem dziś tylko dwa kadry kosarzy:
182.
183.