pitu pitu - makra to ja nie kąsam:roll:
Wersja do druku
pitu pitu - makra to ja nie kąsam:roll:
Gdyby udało Ci się "zamrozić" tę kroplę, byłoby cudo :D
wiem....:|
nie- jarzębinka
oraz pierwsze próby kropelkowe (dedykuję helenae)
Ostatnie ładne, ossstre, kropelka "zamrożona". Malinka:)
Ps. Masz bardzo interesujące zdjęcia w wątku, sama przyjemnosć w przeglądaniu.
Opss. Drugego nie było jak oglądałem. I to nic dodać, nic ująć - świetne.
Drugie suuuper :)
Obie ostatnie to bardzo udane fotki :)
Druga (ta z dedykacją) jest OK ale pierwsza nawet bardziej mi się podoba.
coraz lepiej, ładnie!
pzdr
Dziękuję za odwiedziny (huco - witaj)
walczę z ostrością i byłam zmuszona podszkolić się z optyki:wink:
dziś już nie powiem "scio me nihil scire"
cos tam mi świta, teraz czas na ćwiczenia praktyczne.
Podziękowałam helenae, bo to wyjątkowo życzliwa osoba, za całokształt
Pozdrawiam wszystkich
Kropelki, zwłaszcza drugie, świetne.
Ostatnie kropelki piękne. Przedostanie tez fajne tylko ramka mi nie leży.
heh chyba mam kropelkowy przesyt. Za dużo MZ tego na forum się przewaliło- lecz pozwala mi to poniekąd zrozumieć przesyt streetem:wink:. Pierwsze zdecydowanie lepsze. Drugie wręcz mi nie leży, kadr, jakoś sztucznie je odbieram - choć to może niewłaściwe określenie :roll:
To tak jak ja nie lubię streetu.
Zdjęcia dla mnie są jak obrazy, muszą cieszyć oko, street to raczej dokument.
Rozumiem cię ,ale mnie cieszą takie próby, więc na tej wprawce nie poprzestanę:mrgreen: Serdecznie pozdrawiam
I tu podziękuję za dedykację. Dodam też, że jestem pod wielkim wrażeniem Twojej pracowitości . Poszukujesz, eksperymentujesz, pracujesz nad techniką. Świetnie Beatko. Mi ostatnio brak zapału. Ale sądzę, że z nadejściem wiosny to się zmieni : ) Pozdrawiam serdecznie : )
Od portretów sąsiadki wolę Twoje wcześniejsze próby w tej dziedzinie. Były ciekawsze. Z prób obiektywu większe zainteresowanie, szczególnie kolorystyką wzbudził storczyk. Uciekająca gdzie trudno doptarzyć się przesłania, a technika nie dała rady. Kropelki natomiast bardzo udane i tak w pierwszym, skromnie, czysto o wyraźnym przekazie estetycznym. W drugim niezwykle piękne odbicia w kroplach które budują cały obraz.
Obserwuję z wielką uwagą i podziwiam za wytrwałość. Od pięknych krajobrazów, poprzez udane portery, do makro. Znakomicie. Pozazdrościć i tylko jedno mam sobie do zarzucenia, że więcej czasu na forum spędzam, niż chwyciwszy aparat, wprawiać się w fotografowaniu. Obiecuję sobie, że trzeba to zmienić. Ale tymczasem z przyjemnością podpatruję Twoje eksperymenty.
Dziękuję za miłe słowa :grin:
Obiecuję jednak solennie ze streeta nie tknę, bo
primo nie mam śmiałości, sekundo nie umiem być niezauważalna z aparatem ( niezbyt duża kobitka z wieeelkim aparatem) tertio nie powiesiłabym ich na ścianie :wink:
Ostatnio jednak wychodząc z pracy złapałam się na czymś. Wychodziłam z roboty a tutaj żulik na ławeczce, na gazetce powyciągał sobie niedopałki i suszył na słoneczku i leniwie testował. Przemknęło mi przez myśl , że aparat by się przydał, albo, ze może jakoś zintegrować się spróbować bo dzieńdobry pani psorce mówią dość regularnie. Ale myśl porzuciłam. :wink: Mimo to zdjęcia już miałam przed oczami:mrgreen:
Sama się cieszę, że ciągle sprawia mi to frajdę, tym większą im więcej rozumiem (potrafię).
A jeszcze pół roku temu nie wiedziałam co to balans bieli czy bokeh.
Pozdrawiam wszystkich.
Ostatnie kropelki bardzo udane - ocena w galerii...:wink:
Pozdrawiam
trojaczki...
Jakies takie niezbyt. GO nie zagrało z tymi kropelkami... I ramka zbyt agresywna.
no to jeszcze jedno...
Troszkę za duży bałagan w kadrze.
Gdyby pozbyć się lewej strony i skadrowac do kwadratu chyba wyglądałoby lepiej?
kolejne polowanie na krople
Ładnie, wanilio, ale jeśli mam być szczery, to wolę Twoje zdjęcia z podróży. Te kropelki i jarzębiny, skonfrontowane z kolorowymi obrazkami z Kuby i innych egzotycznych zakątków, wypadają po prostu blado :-)
Widzę te próby fotografowania Wanilii jako chęć opanowania warsztatu i dalszy rozwój.
Cieszę się, że Wanilia właśnie tu przedstawia swoje poszukiwania i myślę, że oczekuje raczej konstruktywnej krytyki i podpowiedzi co i jak ma zmieniać, by opanować technikę i sposoby obróbki zdjęć.
Z niecierpliwością czekam na wspaniałe fotki z kolejnych podróży, dzięki którym poznam ciekawe i pięknie pokazane miejsca do których nie mam szans samemu dotrzeć.
Oczyma wyobrażni widzę już te piękne krople na egzotycznych roślinach, portrety ciekawych ludzi.
Uważam, że warto na nie czekać a w międzyczasie oglądać coraz lepsze portrety i kropelki a niedługo /po zakupie, jak już wiemy, pierścieni pośrenich/ piękne makra :D
Nie chcę przez to powiedzieć, że nie mamy Autorki krytykować, ale dołączmy do każdego marudzenia obszerny komentarz usasadniający nasze uwagi, a na efekty nie będziemy długo czekać :D
Podpisuję sie pod powyższym postem obydwoma rękoma ;)
Więcej egzotyki poproszę !
Chociaż kropelki są również bardzo ładne :)
Bardzo wam wszystkim dziękuję. Jak skończą mi się pomysły to pogrzebię i wyskrobię jakieś podróżnicze. Świeże będę dopiero w lutym :)
Ja też z niecierpliwością czekam na podróżnicze, co nie nie zmienia faktu, że kropelka na różowo bardzo mi się podoba. :D
Trojaczki i 202 technicznie bez zarzutu. Kompozycyjnie jakoś nie przekonują i nie maja tej siły przyciągania co poprzednie. Różowa podoba mi się z ostatnich najbardziej jest subtelna i delikatna. We wnętrzu kropli jest jednak za ostre światło w stosunku do klimatu zdjęcia i to wprowadza trochę zamieszania.
Chcecie to macie :grin:
Podróżniczych mam mnóstwo, nie wszystkie pewnie są rewelacyjne technicznie ale wartość reportażową przedstawiają.
Zimno za oknem, o 16 ciemno więc zabieram was w podróż na Bora- Bora.
Wbrew pozorom wyspa jest mała , skromna, jest w niej jeden tzw supermarket (śmiech na sali) w którym nie ma zbyt wielkiego wyboru, poza ogroooooomnym wyborem chińskich gumowych japonek.
Dwie na krzyż restauracje (w tym chińska) oraz lokalne żarcie- autobus z otwartym oknem z którego kupić można było lokalny kebeb, gyros czy jak zwał z frytkami. Wkoło mnóstwo bezdomnych psów, prawie każdy przetrącony przez auto, parchate i niczyje.
Cała śmietanka która jedzie na Bora- Bora wypoczywa z zamkniętych ośrodkach z domkami na wodzie. Gdzie przy dużym szczęściu kiedy rezydenci się zgodzą przyjezdni (w tym wypadku żeglarze) mogą w restauracji hotelowej zjeść lub się napić np. rumu :mrgreen: Taki wypoczynek jest dla biernych turystów którym poza szmaragdową wodą, pięknym acz jednostajnym widokiem i basenem hotelowym nie potrzeba więcej do szczęścia. Jednak nasz bączek- ponton z silnikiem wzbudził wielkie zainteresowanie wśród turystów z takiego ośrodka, bo przybiegli zapytać gdzie takowy możnaby pożyczyć. Chcieli się biedacy z tego pięknego getta dla turystów wydostać.
204- nasz jacht i sławna góra z bora- bora- symbol widoczny na monetach
205- tradycyjny dom Polinezyjczyka, pod domem (wygląda jak buda dla psa) mogiła, bliscy wg tradycji chowani są w grobowcu przy domu- na tymże wygrzewa się pies
206- chłopcy lokalni zobaczyli że na naszej łodzi tańczymy w rytm ich ulubionej muzyki (zakupiliśmy płytkę cd) dołączyli się do tańców odrzucając rowery, było suuuuper!!!
207- nasz katamaran i lazurowa woda
208- sympatyczna kelnerka przyjmująca zamówienie ni hu hu po angielsku, pokazywaliśmy na migi:wink:
jak się spodoba dam więcej :grin:
Super!
Dawaj, dawaj.
208 to fajny, naturalny portret, podoba mi się.
Bardzo ciekawy opis, dobre fotki.
pzdr
Fajnie się czyta. Rozmarzyłam się...
:grin:...
209 tak wygląda przód katamaranu siatka służy do opalania, wylegiwania się lub spania gdy noc zbyt gorąca
210- na banany wystarczy wyjsć do lasu (tropikalnego) rosną wszędzie
211- kolejny boski widok z "dziobu" po pewnym czasie staje się normą bo polinezja to raj na ziemi
212- ośrodek wczasowy gdzie wypoczywają bierni turyści w oddali nasz jachcik. Na ląd płyneliśmy dingy (pontonem). Pierwsza tura popłynęła na jacht przodem. Kiedy byli już w zasięgu wzroku zobaczyliśmy, że krzyczą coś do nas i kiwają rękami jak szaleńcy. Myśleliśmy że to wygłupy. Nagle( siedziała naprzeciwko mnie koleżanka) zza jej pleców wyłoniła się powoli spod wody olbrzymia rekinia płetwa. Zaniemówiłam. Płetwa miała długość conajmniej 1 m. Zrozumiałam w mig czemu krzyczą. Nagle płetwa opadła, chlupnęło, a ja zobaczyłam ooooogromną mantę. Była przeolbrzymia. Ciekawska podpłynęła do nas, a obok dingy zakręciła unosząc w górę jedno "skrzydło". Nigdy nie zapomnę tych emocji.
Zdjęcia nie zrobiłam, tylko z emocji pochlapałam aparat
213 m polinezyjska zakochana para
Ta pani z 208. to rozumien, tamtejsza policjantka wypisująca mandat za złe cumowanie jachtu;-)
Oglądając te fotki, czuję wielki niedosyt....tych bananów. W Europie chyba nie do kupienia.
Ładne miejsca, widoki, kolorki. Gratuit.
Jak zwykle fajne fotki i ciekawe, egzotyczne widoki :)
Najbardziej podobają mi się:
- 206 - dynamiczne i pełne radości
- 208 - naturalny, pełen uroku portret. I ten zegarek :cool:
- 213 - Scenka z gatunku moich lubionych, taka, do której można sobie dopisac dowolna historię :)
Moja wersja: On własnie wyjeżdża na długo, tłumaczy Jej, że będzie tęsknił, pisał i na pewno nie zapomni. Ona słucha ze smutnym, nie pozbawionym goryczy uśmiechem ale bardzo che wierzyć w Jego słowa...