Mi też się popsuł, to prosto z aparatu zgrywam. No nie przesadzaj, że też tak nie możesz ;)
Wersja do druku
Mi też się popsuł, to prosto z aparatu zgrywam. No nie przesadzaj, że też tak nie możesz ;)
Nie mam kabla z aparatu na komputer, więc nie moge- na razie:grin:
Miniona sobota była trochę dniem szczególnym. Oto firma w której od lutego pracuję zorganizowała kilka km. od Łodzi imprezę integracyjną dla swoich pracowników. Sympatyczna pani dyrektor zadbała o wiele atrakcji, które były dla wszystkich tajemnieca. Dopiero rozbudowywanym objekcie koło dawnej gminy Nowosolna wyszło na jaw jakie to będą atrakcje.
Około 30 moich kolegów zostało podzielonych na cztery drużyny i zaczęła się zabawa jako połączenie elementów ekstremalnych, zręcznościowych i...........kulinarno konsumpcyjnych.
W ramach atrakcji uczestniczyłem w próbie jazdy na rowerze "przeciwskrętnym"(sztuka to nie lada), jeździe na higwayu, jeździe na quadach, ale z niespodzianką i strzelaniu z łuku do tarczy. Nie opanowałem jazdy na rowerze, który miał na przodzie dwa koła zębate, co czyniło układ kierowniczy trudnym do opanowania, bo skręt w lewo, oznaczał jazdę w...........prawo. Ale dużo mi nie brakowało. Musiałbym poćwiczyć z godzinę to może............:grin:
W strzelaniu z łuku też szału nie uzyskałem, na trzy strzały dwa w tarczy, ale punktów mało. Ale na higwayu jeździło mi się doskonale. To było jednak tylko preludium wobec najpierw jazdy treningowej na quadach, a potem udziału w konkurencji, w której trzeba było przejechać pełen piachów i wertepów niedługi tor, ale za to trzymając w lewej ręce............. szklankę z wodą. Uzyskałem o dziwo bardzo dobry czas i wylałem niewiele wody.:grin:
Gdy już skończyły się konkurencje sprawnościowe i rozdano nagrody, chetni mogli wypić zafundowane piwo lub..........pójść poszaleć jeszcze na quadach w wersji wycieczkowej do lasu. Chyba nie muszę pisać co wybrałem.
Jazda po lesie była czymś, co w skali przyjemności i emocji trudno mi opisać. Smagnięcie gałeżiami po kasku, fragment jazdy na dwóch kołach na zakręcie (ale mnie poniosło) i tumany kurzu dopełniły frajdy.
Podczas całej imprezy latałem też za kolegami niczym paparazzi z moją E-30 tworząc imprezowy reportaż. Przy okazji kilku kolegów poznało co potrafi Olympus:grin: więc i ja mam fotki z szaleństwa.
Jedno jest pewne długo tego weekendu nie zapomnę:grin:
Pewnie chcielibyście zobaczyć kilka fotek..................
Pokaże jak przygotuję i odbiorę od kolegi, bo było nas dwóch.:grin:
Pozdrowerki
Hmmm, ja bym wybrał piwo :roll:
A ja wybrałem napierw frajdę, a potem piwo:grin:
Coś ta strona forumowa kuleje. Zrobiłem wrzutke kilku zdjęć, a gdy chciałem zapisać okazało się że...........jestem wylogowany. Dwadzieści minut pstrykania na darmo.
To zrobię "dogrywkę.:grin:
1. krótka instrukcja
2. Ktoś musiał prowadzić:grin:
3. Na górce
CDN:grin:
Podziwiam odwagę i opanowanie sprzętu. Znajomy podczas swojego pierwszego kontaktu z quadem złamał rękę...
Fajne są takie imprezy integracyjne połączone z atrakcjami. Ja uczestniczyłem pewnie w kilkunastu ale najlepiej pamiętam właśnie taką jaką pokazujesz, z tym ,ze jeszcze była możliwość lotu szybowcem z instruktorem i to przeżycie pamiętam do dziś :-)
Strasznie mi te quady przypasowały. Kierownica jak w rowerze lub motorowerze hamulce też(miałem Javę i Simsona), a dodawanie gazu, taką dźwigienką ja przrzutka w rowerze redukująca biegi w dół. Słowem wszystko super, pozostało tylko poszaleć. Ale mimo wzystko trzeba na tym sprzęcie zachować rozsądek, bo chwila nieuwagi i.........
Jak pojechałem do lasu to własnie wtedy wyszło jak trzeba uważać i nad tym panować, korzenie, gałęzie, dziury, nawet uskoki terenu.
Ten kolega z fotki z aparatem też pojechał po prostym odcinku piachowego toru, mimo poważnych ograniczeń prawej ręki(trzy złamania, pusta kość), zabrał dla zabawy szklankę pełną wody. Na pierwszym zakręcie za słabo skręcił, wyniosło go w krzaki i wypadł z quada. Ale twardziel szklankę z wodą trzymał w ręku nawet po upadku, na szczęście nic mu się nie stało.