To będziemy kupować 3 lub dla niektórych 4 edycję obiektywów z nowym mocowaniem??? :-) :-) :-) Milusio.
Wersja do druku
W bezlusterkowcach od jakiegoś czasu bardzo ciekawie się zrobiło. W systemach lustrzankowych zresztą też. Już nawet na kompakty nie wypada narzekać bo wiele z nich ma naprawdę spore możliwości.
Ech, nie zazdroszczę marketingowcom roboty, którzy muszą nas skutecznie przekonać że to właśnie ich produkt, ich system, ich oferta jest najlepsza.I że warto wyłożyć te X-kila złotych bo to super, hiper i ultra.... Nic to, że wciskając nam te dobra już wiedzą, że za góra dwa lata przestaną się one do czegokolwiek nadawać bo w ofercie pojawią się produkty super+, hiper-power i ultra 2...
Nie zazdroszczę marketingowcom....
Ale ten 40-150/2,8 to pewnie przez jakiś czas jeszcze będzie się sprzedawał sam... zwłaszcza jeśli uwzględnić to o czym nie wypada wprost pisać. Ech, co tu dużo mówić, sam się zastanawiam, zwłaszcza że po wizycie w serwisie w E-M5-tkę jakby nowe życie wstąpiło.
Panas "knuje" znowuż coś z Fuji w matrycach. Niedługo matryce przewyższą znacznie możliwości postrzegania ludzkiego oka (14EV dynamiki tonalnej bodajże):)
Tylko czy przez to zdjęcia będą lepsze ? pytanie retoryczne:)
Stopień ingerencji cyfrowej w oglądanych przeze mnie szkłach m w stosunku do szkieł ZD jest zadziwiający. Wygląda jakby cała pracę nad geometrią w większosci a tych pierwszych wykonywali programiści a nie specjaliści od szkła czy plastików.
te nowe szybkie szkła nalezy traktowac tyjko jak szybkie uzupełnienie starej szklarni jak się ją ma...
apz - wielki sceptycyzm przez Ciebie przemawia i jakoś niezrozumiale mi on kontrastuje z Twoim jeszcze nie tak dawnym entuzjazmem pod adresem olympusowego m4/3.
Widziałem porównanie ZD 12-60 z mZD 12-40, będzie test, sam zobaczysz.
Szybki AF i małość są faktem, wartość optyczna małych szkieł zwłaszcza tych szerokich już niestety mniej.
Ale to są dylematy posiadającego duże szkła z górnej półki. Nie warto się ich pozbywać za bezcen. Czy warto kupować? Tak o ile użytkownikownikowi zależy na wartości optycznej szkieł i nie przeszkadza rozmiar.
W innych przypadkach trzeba kupić małe szkiełka.
to może róbmy szkła jednosoczewkowe. Cały "syf" który taki obiektyw będzie na matryce rzucał skorygujemy programowo. Da się? jak już brnąć w korekcję programową to na całość. Klienci będą zadowoleni bo będzie tanie, małe i lekkie.
---------- Post dodany o 10:17 ---------- Poprzedni post był o 10:03 ----------
to jakby potwierdza/podsyca moje obawy i przypuszczenia że jeśli ktoś szuka solidnej jakości to nie ma uproś i musi być lustrzanka, najlepiej Fu-Fu. No albo Leica M(x) jak kogoś stać. A jak ktoś chce mieć małe i lekkie no to musi się godzić na kompromisy.
Ale czy są to zgniłe kompromisy? no właśnie nie sądzę. Ostatnio, korzystając z promocji Fuji zrobiłem chyba ze 400 odbitek 13x18 ze zdjęć z ostatniego roku. Zdjęcia z różnych aparatów i z różnymi obiektywami zestawione. No i nie ma się co czepiać, Nawet te które były robione raczej kiepskim mZD 12-50/cośtam-ciemno były OK. Całkiem OK.
Z drugiej strony, w tej paczce było kilka zdjęć robionych A7 z 55/1,8. Na 10 oglądających 9 osób zatrzymywało się właśnie przy tych zdjęciach mówiąc że są najładniejsze. Dlaczego?
A uważasz, że "uginać światło" można bez żadnych negatywnych konsekwencji?
Póki co nikt jeszcze nie wykazał wyższości jednego rozwiązania nad drugim, bo nie ma dwóch takich samych obiektywów, z których jeden byłby korygowany optycznie, a drugi programowo. Wszędzie tylko domysły... A ja zaobserwowałem dwie rzeczy:
a) obiektywy korygowane optycznie i tak nigdy nie mają idealnych parametrów;
b) są obiektywy korygowane programowo, które parametrami co najmniej dorównują obiektywom korygowanym optycznie.
I na tej podstawie sądzę, że moja dedukcja ma znacznie mocniejsze podstawy, niż twierdzenia być może przypadkowo prawdziwe, ale nie wynikające z logicznego wnioskowania, lecz będące jedynie powielaniem zasłyszanych opinii.
---------- Post dodany o 10:27 ---------- Poprzedni post był o 10:21 ----------
Jeśli to będzie działać, to nie mam nic przeciwko.
Ale z 45/1,8, 55/1,2 ( miał wyjśc podobny Lumix), z jasnych Voitglaenderów, SLRMagic i innych podobnych zapewne dostaniesz podobne jotografie.
A poza tym widać, że bezlusterkowce dryfują powoli w kierunku filmu w którym szybki i pewny AF może miec znaczenie dla obrazu. Nasz sponsor się przed tym broni, ale zapewnwe do czasu.
ale skąd macie pewność, że "przerzuca" się korekcję optyczną na oprogramowanie? Może projektanci optyki celowo decydują się na programową korekcję pewnych łatwo korygowalnych parametrów (aberracji, dystorsji), żeby z z reszty optyki wydobyć "więcej za mniej"?
Olympus pytany o większe matryce jasno określił się, że jego półką na rynku są gabaryty i wysoka jakość - stąd pozostanie przy 4/3". Gdyby chciał robić większe szkła (chociaż przecież nowe PRO-szkła małe nie są) to czym konkurowałby z bezlusterkowcami APS-C czy FF? Szybkim AF w momencie, kiedy już od jakiegoś czasu konkurencja ładuje czujniki fazowe na matrycach? Stabilizacją?
Obiektywy takie jak 12/2, 17/1.8, 25/1.8 czy 45/1.8 są małe i dobre. Jestem zdania, że gdyby były większe i lepsze (i pewnie jeszcze droższe) grono ich nabywców byłoby jeszcze mniejsze.
Nawet nie koniecznie za mniej. Korekcja optyczna obiektywu to zawsze pewien kompromis. Poprawiając jedne cechy optyki pogarszamy równocześnie inne. Programowa korekcja niektórych rodzajów zniekształceń daje projektantom obiektywu dodatkową swobodę i umożliwia lepsze skorygowanie pozostałych. Można zatem za te same pieniądze skonstruować obiektyw który po założeniu do aparatu z odpowiednim oprogramowaniem korygującym da obraz lepszy niż obiektyw w którym korekcja odbywa się tylko na drodze optycznej. Oczywiście pod warunkiem, że dział marketingu pozwoli - oni mogą wymusić wykorzystanie powstałej swobody nie na poprawę jakości a na obniżenie kosztów produkcji - co zapewne całkiem często ma miejsce.
Rozmiar to tylko jeden z parametrow. Sa inne zalety m4/3 np. krop 2X na dłuzszych obiektywach. Przyzwoite matryce matryce ostatnio.
Przymierzałem się do zmiany dwa razy - raz gdy zestarzało mi się dla mnie E-30 o wtedy zaważyła róznica cen między Zd 50-200 i L 100-400 z IS.
Kolejny raz zanim wyszło E-M5. zdecydowałem się wtedy świadomie pozostać.
Dodatkowym sensem pozostania w m4/3 jest fakt, ze w tym młodym przecież systemi klepią obiektywy liczni producenci i jest pieciu producentów body. Mamy do wyboru co najmniej dwóch producentów matryc. Tego nie ma w żadnym innym systemie. Ponadto odległość rejestrowa jest tak ustawiona, że można wykorzystac prawie wszystkie inne obiektywy.
No i pozostaje wreszcie jakość najlepszych obiektywów 4/3 którym naprawdę poza nie do końca współczesnymi powłokami nic nie można zarzucić.
Sensownie kompletowany na własne potrzeby system body i obiektywów mikro i 4/3 do amatorskiego użytku może być zestawem kompletnym
kontrowersyjna teza. Nawet bardzo. W liczbach to może wygląda tak jak piszesz, ale w praktyce już jest gorzej. Co z tego że obiektywy do m4/3 klepią liczni producenci skoro tak naprawdę pełną kompatybilność (czyli pełną automatykę) oferują jedynie firmowe Olympusy i Panasoniki, 3 stałki od Sigmy i jeden megazoom tamronowski. Szału więc nie ma i jak na razie nic nie zapowiada by miały się pojawić niefirmowe obiektywy klasy 12-35/2,8 czy 35-100/2,8. Bardzo bym chciał by w m4/3 była taka dowolność jaka jest w systemach C i N gdzie chcąc nabyć np. obiektyw kalsy 24-70/2,8 można rozważać zakup (drogiego i zarazem dobrego) szkła firmowego, tańszych wyrobów od konkurencji (Sigma, Tamron) czy wreszcie zakup czegoś z bogatej ofery rynku wtórnego.
Co zaś się tyczy pięciu producentów body to znów - tak naprawdę w fotografii liczą się tylko dwaj.
Oj nie nie.System to nie tylko puszka i kilka szkiel.To cala masa drobnych dodatkowych akcesoriow co rozbudowuja marke do miana systemu.
Przyklad pierwszy z kraja,Gdzie pierscienie przenoszace elektronike,mieszki.....i wiele innych pierdolek z nazwa firmy w dziale fotograficznym.
Mirek, niedostatki systemu są widoczne, ale powiedzmy szczerze, że dopóki będzie on celować w wykorzystanie amatorskie lub niszowe (lekki mały sprzęt dla podróżników), nie musi wcale konkurować z potentatami na litery N czy C. Po przemyśleniu sprawy może okazać się, że lepiej kupić najwyższy model Olympusa niż którąś z nowości konkurencji, gdzie za ciężkie pieniądze możesz otrzymać w gratisie wadę fabryczną bądź plik nadający się wyłącznie do wywoływania, bo JPG z puszki odstręcza barwami. A że nowe obiektywy m43 mają sukcesywnie mają swoje premiery jest faktem. W tej sprawie przegrał zdaje się Pentax, który do rewelacyjnego body nie dorobił zooma o odpowiedniej jakości (pomijam Sigmy, bo chodzi mi o szkło producenta body).
Chciałem tylko napisać, że nie jest tak źle.
Ale tez ci podroznicy z malymi aparacikami to tacy turysci co patrza aby podrecznego nie przekroczyc bo koszta.Ci co stawiaja na prawdziwa fotografie jezdza z masa sprzetu i kilogramami szkiel.U nich nie ma prawa byc sytuacja,ze zabraklo obiektywu ze wzgledu na limit w bagazu.
Druga sprawa to w Olympusie dzial foto to dzial uboczny nie majacy duzego wplywu na istnienie Olympusa.Ot jest bo jest.Kase robia na innych produktach
a ja tak sobie myślę że zawodowi fotograficy używają takiego sprzętu jaki jest wymagany do realizacji danego zadania. Da się coś zrobić kompaktem to robią kompaktem, ale jak trzeba użyć średnioformatowego grata to choćby go mieli cały dzień na plecach targać to go użyją bo za to im płacą.
Systemy bezlusterkowe są fajne i coraz fajniejsze ale trochę im jeszcze brakuje - jakości AF, wyboru optyki (gdzie są choćby obiektywy tilt&shift), rozdzielczości i dynamiki matryc. Nie każde zlecenie da się zrobić "małym i lekkim"
tak sobie myślę - nyny niedawno wspominał że podoba mu się premiera nowej 300 od Nikona. Ciekawy jestem jakie i jak wielkie będą różnice zdjęć pomiędzy tymże obiektywem a tytułowym telezoomem. Gabaryty wszak bardzo podobne:
http://www.optyczne.pl/porownaj.php?...1262&add1=1147
Przez przejściówkę da się podpiąć praktycznie każdy obiektyw tego typu. One z reguły i tak są manualne.
Przecież w bezlusterkowcach są te same matryce, co w lustrzankach, więc jak może im brakować tych parametrów?
Da się... Kwestia tylko tego, czy zawsze będzie to najlepsze rozwiązanie. Tutaj odpowiedź brzmi: nie. Tak jak lustrzanka nie zawsze będzie idealnym rozwiązaniem do każdych zastosowań.
Często faktycznie decydują kryteria przydatności danego sprzętu, ale nie zawsze. Niekiedy trzeba też zrobić wrażenei na kliencie posiadanym sprzętem - a przeciętny klient zna głownie nazwy Nikon i Canon oraz uważa, ze im większy aparat tym lepsze zdjęcia będzie robił.
Z tiltem nie jest łatwo, ale adaptery shift są znane - np. http://allegro.pl/shift-adapter-micr...944057611.html lub http://allegro.pl/shift-adapter-micr...961444166.html . Służą wprawdzie do podłączania obiektywów manualnych od innych systemów, ale dedykowane obiektywy Shift też są manualne - a koszt adaptera + świetnego optycznie obiektywu od starego, manualnego Canona czy Minolty będzie wielokrotnie niższy od kosztu dedykowanego obiektywu shift do jakiejkolwiek współczesnej lustrzanki.
---------- Post dodany o 11:19 ---------- Poprzedni post był o 10:38 ----------
Niestety fizyka swoje robi - jeśli matryca o takiej samej ilości pikseli będzie miała powierzchnię zamiast 864mm^2 (lustrzanka małoobrazkowa) tylko 225mm^2 (matryca u4/3) to niestety powierzchnia jej pojedynczego elementu światłoczułego będzie 864/225=3.84x mniejsza (w praktyce zwykle nawet jeszcze mniejsza, gdyż ze względów technologicznych pomiędzy poszczególnymi elementami światłoczułymi muszą pozostać odstępy o skończonej szerokości). A to niestety oznacza, że podczas ekspozycji w tym samym czasie światłem o tym samym natężeniu na element światłoczuły padnie ok. 4x mniej fotonów. Niestety przekłada się to na czułość, szumy i dynamikę matrycy. Odpowiednią technologią i obróbką sygnału można trochę poprawić (przykładem jest tu matryca APSC Sony zastosowana w swoim czasie w Pentaxie K-5 który to aparat w momencie wprowadzenia na rynek w 2010 roku miał lepszą dynamikę matrycy niż większość ówczesnych lustrzanek FF a nawet i z niektórymi średnioformatowymi wygrywał), ale pewne ograniczenia są nie do przeskoczenia - i przy porównywalnej technologii wykonania aparat z większą matrycą może zapewnić lepszą dynamikę, niższe szumy przy wysokiej czułości i lepsze oddanie kolorów. Oczywiście to, czy faktycznie te potencjalnie lepsze możliwości będą wykorzystane zależy jeszcze od sytuacji i w wielu przypadkach w praktyce różnica jakości obrazu będzie nieistotna.
To wszystko wiadomo, ale Jan_S pisał o rozdzielczości i dynamice w systemach bezlusterkowych, a one przecież mają i matryce APS-C, i FF - dokładnie te same (w większości pewnie wyprodukowane przez Sony), które są w lustrzankach. To, czy aparat ma lustro, czy nie, nie ma wpływu na jakość obrazowania.
Fakt - masz rację - z przyzwyczajenia zakładałem, że porównujemy bezlusterkowce z aparatami o większych od nich matrycach. Nawet jednak w przypadku dokładnie identycznej matrycy może być jeszcze jedna różnica, ale już w tym przypadku bardzo subtelna - sposób korzystania z matrycy. W lustrzance - o ile nie kadrujesz w trybie LV - matryca jest włączana tylko na czas ekspozycji, w aparacie bezlusterkowym jest włączana wcześniej i pracuje również podczas kadrowania. Nagrzewa sie wtedy - i ekspozycja odbywa się przy nieco wyższej temperaturze matrycy, co powoduje wzrost szumów. Obstawiam jednak, że tu już różnica będzie na tyle niewielka, że przy typowych sposobach wykorzystywania aparatu nie będzie miała praktycznego znaczenia.
Naprawdę Wyszomir? Uff, jak dobrze, że nie muszę robić na nikim wrażenia :-) :-) :-)
Jeśli sprzętem Olympusa, w tym obiektywem wymienionym w tytule wątku, uda mi się zrobić takie zdjęcie jak TUTAJ (no, raczej inaczej bym kadrował) bez pudła ze strony AF i nadmiernej zabawy w LR czy PS, to sprzęt ten w zupełności mi wystarczy. Nie każdy musi być prof. :-)
Ja na szczęście też nie muszę:-) Ale są tacy, ktorzy sprzętem zarabiają na życie i przy dużej konkurencji muszą starać się o klienta wszelkimi metodami - a jedną z tych metod jest również pijar.
Tu Ci wiążąco nie odpowiem - akurat fotografowaniem ptaków się nie zajmuję. Sporo pewnie zależy od tego, w jakich warunkach zdjecie zostalo zrobione. Wydaje mi się, że jeśli jest to ptak oswojony lub trzymany w niewoli to w zasadzie poza wymogiem dobrego, ostrorysujacego obiektywu problemem mogła być głównie dynamika matrycy. Czy te z nowszych puszek Olympusa by wystarczyły - trudno powiedzieć nie znając rozpiętości tonalnej oryginalnej sceny.
odnośnie zdjęcia podlinkowanego przez WUJKA MARO
- jakiś powód pewnie jest że (o ile dobrze pamiętam) Abir czy nyny i pewnie jeszcze kilka osób fotografujących na naszym forum ptaki używa lustrzanek a nie mikrusów od Olympusa.